Nowa produkcja zapowiada się niezwykle interesująco głównie ze względu na poruszaną przez siebie tematykę. Kogo wszakże nie denerwują „pranksterzy” czy clickbaitowe tytuły.
„Black Channel” to manga autorstwa Keia Kisaichiego pełna akcji i humoru. Debiutowała ona w miesięczniku Coro Coro Comics w 2020 roku i doczekała się sporej popularności. Zaowocowało to wydaniem samodzielnych tomów, których ukazało się już 13. Niestety, nie zagościła oficjalnie na Zachodzie, co nie znaczy jednak, iż fani Japonii nie mieli z nią styczności. W serwisie YouTube dostępne jest bowiem tworzone amatorsko anime.
Informacje o adaptacji są na tę chwilę bardzo skromne

Pora jednak podejść do tematu na poważnie. Wydawnictwo Shogakukan ogłosiło rozpoczęcie prac nad pełnoprawną, telewizyjną serią, i to z całkiem sporym budżetem. Niestety na tę chwilę brak jest informacji o załodze odpowiedzialnej za produkcje, a choćby o studiu, które zajmie się animacją „Black Channel”. Co oczywiste, data premiery również pozostaje tajemnicą, choć ze względu na cykl wydawniczy można zakładać debiut na przełomie 2026 i 2027 roku.
Historia serii skupi się na postaci demona Blacka oraz jego pomocnika Camera-chan. Dwójka przybyszów z piekła pojawia się na Ziemi szukając ciekawych materiałów do tworzonych przez siebie filmów. A te mają dla ich ojczyzny wielkie znaczenie, jako iż nie tylko obnażają ludzkie słabości, ale również zapewniają mnóstwo śmiechu.
