
Adobe Animate odchodzi do przeszłości. O technologii Flash piszemy prawdopodobnie po raz ostatni. Bo to przestroga , historia wielkich ambicji i jeszcze większych rozczarowań.
Adobe ogłosił iż 1 marca kończy rozwój i obsługę serwisową Adobe Animate. Program ten przez ćwierć wieku był jednym z filarów animacji 2D, interaktywnych projektów i edukacji kreatywnej, a teraz trafia do cyfrowego lamusa. Dla wielu to déjà vu – bo ta historia już się wydarzyła. I zakończyła się spektakularnym upadkiem technologii, która kiedyś była sercem Internetu.
Animate znika w cieniu Flasha – swojego przodka, swojego dziedzictwa i swojego największego przekleństwa.
Flash: technologia, która zdefiniowała Internet
Lata 90. i początek XXI wieku. To był czas, w którym Internet dopiero uczył się być czymś więcej niż zbiorem statycznych stron. W erze modemów 56 kbps Flash był objawieniem. Zamiast przesyłać ciężkie pliki graficzne, przesyłał instrukcje – kod, wektory, logikę animacji. To było jak teleportacja kreatywności.
Flash powstał jako FutureSplash Animator, został przejęty przez Macromedię, a później przez Adobe. W szczytowym momencie 99 proc. komputerów podłączonych do sieci miało zainstalowanego Flash Playera. To dzięki Flashowi powstały pierwsze viralowe gry, interaktywne portfolio, animowane strony, a choćby całe platformy edukacyjne. YouTube startował na Flashu. Gry pokroju Line Rider, Fancy Pants Adventure czy tysiące produkcji z Newgrounds były możliwe tylko dzięki tej technologii.
Flash był królem. I jak wielu królów – nie zauważył, iż świat się zmienia.
Jobs kontra Adobe: to starcie przesądziło o losie Flasha
Wszystko zmienił rok 2007 i premiera iPhone’a. Steve Jobs miał obsesję na punkcie wydajności i kontroli nad doświadczeniem użytkownika. Flash nie pasował do tej wizji. Był zasobożerny, niestabilny, nieprzystosowany do ekranów dotykowych i dziurawy jak sito. Apple próbował współpracować z Adobe, ale efekty były katastrofalne – Flash na iPhonie działał tak źle, iż inżynierowie nie byli w stanie utrzymać stabilności systemu.
W 2010 r. Jobs opublikował słynny list Thoughts on Flash, w którym punkt po punkcie rozłożył technologię na czynniki pierwsze. To był moment, w którym Flash przestał być przyszłością, a stał się ciężarem. Branża zaczęła migrować do HTML5, przeglądarki zaczęły blokować wtyczkę, a w 2020 r. Adobe oficjalnie zakończyło obsługę techniczną.
Flash umarł nie dlatego, iż był zły. Umarł, bo nie potrafił dostosować się do świata, który zmienił się szybciej, niż Adobe chciał to przyznać.
Animate nigdy nie uciekł od cienia Flasha
Adobe Animate miał być nowym otwarciem. Programem, który zachowa ducha Flasha, ale porzuci jego technologiczne ograniczenia. Przez lata Animate był narzędziem do edukacji, animacji 2D, reklamy, gier mobilnych i projektów interaktywnych. W wielu studiach był fundamentem pipeline’u. W szkołach i na uczelniach – podstawą nauki animacji.
Ale Adobe nigdy nie potrafiło nadać Animate’owi jasnej tożsamości. Program balansował między byciem narzędziem do animacji, platformą do interaktywności, edytorem timeline’u i reliktem przeszłości. W tym czasie konkurencja rosła: Toon Boom Harmony stał się standardem w animacji telewizyjnej, Moho zdobyło rynek niezależnych twórców, a narzędzia pokroju Blender Grease Pencil zaczęły pchać do przodu animację 2D w środowisku 3D.
Animate trwał – ale nie rozwijał się w tempie, którego oczekiwała branża.
Adobe stawia wszystko na AI. Animate nie pasuje do układanki
Decyzja Adobe jest brutalnie pragmatyczna. Firma inwestuje miliardy w generatywną sztuczną inteligencję: Firefly, narzędzia automatyzacji, inteligentne pipeline’y kreatywne. Animate nie wpisuje się w tę strategię. Nie jest narzędziem, które łatwo z-AI-ować. Nie generuje spektakularnych efektów, które można pokazać inwestorom. Nie jest sexy.
I dlatego znika.
Adobe sugeruje twórcom migrację do After Effects lub Adobe Express. To propozycja, która brzmi jak żart dla kogokolwiek, kto pracował w Animate dłużej niż pięć minut. Workflow Animate’a jest unikalny – timeline, wektory, symbolika, interaktywność, integracja z dawnym ActionScriptem. After Effects to zupełnie inna filozofia pracy, a Express to narzędzie do szybkich projektów, nie do animacji.
Hey @Adobe open source this instead of ending it pic.twitter.com/ZZNn5cZYS4
— Tyler Glaiel (@TylerGlaiel) February 2, 2026Adobe Animate will be discontinued. @adobe has been legendary at destroying great products. pic.twitter.com/ABOUIJkQqS
— Carl 💥 Creative Coding Club (@snorklTV) February 2, 2026Społeczność twórców reaguje wściekłością. W sieci pojawiają się komentarze w stylu: To zniszczy mi życie albo Animate to jedyny powód, dla którego płacę za Creative Cloud. I trudno się dziwić – wiele studiów ma pipeline’y oparte na Animate, wiele szkół uczy na Animate, wiele firm ma archiwa projektów, których nie da się łatwo przenieść.
Adobe mogło zrobić jedną rzecz. Nie zrobiło jej
Największy zarzut wobec Adobe nie dotyczy samego końca Animate’a. Dotyczy tego, iż firma nie otworzy kodu źródłowego. Gdyby to zrobiła to społeczność mogłaby utrzymać narzędzie przy życiu – tak jak dzieje się z wieloma projektami open source, które przetrwały swoich twórców.
Zamiast tego Animate trafi do korporacyjnego sejfu. Zniknie. A wraz z nim zniknie część historii Internetu. To powtórka z Flasha – technologii, która mogłaby przetrwać jako projekt open source, ale Adobe wolało ją zamknąć i uśmiercić.
Flash odszedł w 2020 r. Animate odejdzie w 2026. A twórcy po raz kolejny zostają z poczuciem, iż zaufali narzędziu, które nie było ich własnością. To gorzka lekcja, ale potrzebna: w świecie technologii nic nie jest wieczne, a korporacje są lojalne tylko wobec własnych strategii wzrostu.








