Malowałem obrazki w Paint. Okazało się, iż każdy jest znaczony

konto.spidersweb.pl 2 tygodni temu

Microsoft znów zrobił coś po cichu. Tym razem w Paintcie. I w Zdjęciach. I w każdym obrazku, który wygenerujesz na swoim komputerze.

Najświeższe odkrycia badacza Xushenga Li pokazują, iż Microsoft nie tylko dokleja widoczne logo Copilota do obrazów tworzonych w Paintcie i aplikacji Zdjęcia, ale również… ukrywa w nich niewidoczny, 16-bajtowy identyfikator. W pikselach. W każdym obrazku. choćby jeżeli generujesz go lokalnie na swoim komputerze z NPU.

Niewidzialny znak wodny: co Microsoft chowa w pikselach

Li to inżynier znany z rozpracowywania mało udokumentowanych elementów Windowsa – wziął na warsztat Painta i Zdjęcia. Odkrył tam zestaw lokalnych modeli ONNX (m.in. pliki o rozmiarach 23 MB, 28 MB, 16 MB i 302 MB), które odpowiadają za generowanie obrazów na urządzeniu. Jednak zanim Paint wygeneruje choć jeden piksel to wysyła twój prompt do serwera Microsoftu – niby tylko w ramach moderacji. Serwer odsyła poprawioną wersję promptu oraz unikalny identyfikator GUID. Ten GUID trafia do Watermarker.dll, który wprasowuje go w obraz tak, by był niewidoczny, ale trwały.

Co ważne: jeżeli proces ukrywania watermarku się nie powiedzie to Paint przerywa generowanie i zwraca błąd. To nie jest opcjonalny dodatek – to obowiązkowy element pipeline’u.

Paint i Zdjęcia oferują opcję dodania widocznego logo Copilota w rogu obrazka. Możesz ją wyłączyć jednym kliknięciem. Ale niewidzialny watermark pozostaje – nie ma żadnego przełącznika, żadnego ustawienia, żadnej wzmianki w interfejsie. Li potwierdził, iż wyłączenie widocznego znaku wodnego nie ma absolutnie żadnego wpływu na ukryty GUID.

Ustawienia Painta. Można wyłączyć znak wodny, ale nie oznaczenie

Co więcej, Paint ogranicza zapisywanie obrazów AI do czterech formatów: PNG, JPEG, GIF i . paint – dokładnie tych, które zachowują metadane C2PA. To gwarancja, iż watermark przetrwa eksport.

C2PA: oficjalna warstwa, która mówi „AI tu było”

Microsoft nie ukrywa, iż Paint dodaje metadane C2PA – to zgodne z europejskimi regulacjami dotyczącymi oznaczania treści generowanych przez AI. Ale C2PA to tylko pierwsza warstwa. Druga, znacznie mniej widoczna, to GUID w pikselach. W jednym z przykładów Li pokazał, iż ten sam identyfikator pojawia się zarówno w pikselach, jak i w metadanych C2PA – tworząc podwójny system oznaczania treści.

Microsoft promuje Copilot+ PC jako urządzenia, które wykonują generowanie obrazów lokalnie, na NPU. I to prawda – modele ONNX faktycznie działają na urządzeniu. Ale prompt zawsze trafia na serwer. Zawsze. choćby jeżeli obraz generowany jest w całości lokalnie. To oznacza, iż Microsoft zna każdy prompt, który wpisujesz w Paintcie. I może powiązać go z watermarkiem w obrazku. W teorii – również z tobą.

GUID jest unikalny dla wszystkich żądania. jeżeli Microsoft powiąże go z kontem użytkownika to może w przyszłości identyfikować, kto wygenerował dany obraz

Paint – aplikacja, która przez dekady była synonimem prostoty, narzędziem do rysowania patyczaków i memów – dziś staje się elementem globalnego systemu oznaczania treści AI. Trochę jakby Word nagle zaczął wstawiać w każdy dokument niewidzialny numer seryjny. Można się zastanawiać, czy to jeszcze Paint, czy już narzędzie do cyfrowej kontroli. A może po prostu żyjemy w czasach, w których choćby rysowanie kotka w Paintcie wymaga kontaktu z chmurą i zostawia cyfrowy ślad.

*Ilustracja otwierająca wygenerowana dzięki AI

Idź do oryginalnego materiału