
Zaniosłem 15 butelek, a automat przyjął tylko trzy. System kaucyjny w Polsce to farsa pełna awarii i oszustw, dlatego powiedziałem pas. Moja nowa metoda nie tylko ratuje portfel, ale definitywnie kończy udrękę z dźwiganiem worków pełnych plastiku.
Początkowo podchodziłem do tematu z dużą dawką optymizmu, wierząc, iż w końcu dogonimy kraje, w których odzyskiwanie opakowań jest codziennością. Wizja obiegu zamkniętego, w którym moje butelki trafiają do ponownego przetworzenia, była po prostu pozytywna. Dla środowiska oczywiście, bo portfel musiał ucierpieć (przez kaucje, czy śmieci, ale o tym później). Fakt, przetwarzanie plastiku ma swoje problemy, ale nie o tym dzisiaj.
Chciałem być wzorowym obywatelem, który dba o planetę i przy okazji odzyskuje te kilkadziesiąt groszy, które i tak już nadpłacił przy kasie. Ale zderzenie z rzeczywistością okazało się surowe, a moja misja ekologiczna gwałtownie utonęła w morzu chaosu.
Niedawno postanowiłem przetestować system w praktyce. Zabrałem 15 butelek kaucyjnych i ruszyłem do automatu, licząc na to, iż pozbędę się ich gwałtownie i bezproblemowo. To miał być sprawdzian dla ekologicznej rewolucji, która w teorii brzmiała świetnie.
Zdjęcie z pierwszych testów systemów kaucyjnych.Wróciłem z trzema. Tylko trzema zaakceptowanymi opakowaniami. Automat uparcie odrzucał kolejne butelki, mimo iż miały nienaruszone etykiety i czytelne kody kreskowe. System zawiódł w swoim najbardziej podstawowym zadaniu, czyli fizycznym przyjęciu zwrotu.
Chaos, awarie i luki w systemie
Rzeczywistość to punkty zbiórki, które przepełniają się w kilka godzin, i automaty, które niestety nie działają dzisiaj. Ale w tym bałaganie rozkwita też cwaniactwo, na które operatorzy tacy jak PolKa S.A. już głośno reagują.
Oszuści wykazują się tu marnym geniuszem, licząc na nieuwagę personelu i masowo zwracając opakowania, które w rzeczywistości nigdy nie były objęte systemem. Nie powiem jak, możecie się domyślić. Wykorzystują luki w zabezpieczeniach i fakt, iż maszyny bywają mniej czujne niż pracownik.
Oszustwa na kaucję i fikcyjne kary
Kontrast między teorią a praktyką jest uderzający, bo prawo przewiduje za takie działania surowe konsekwencje. Zgodnie z artykułem 286 Kodeksu karnego za oszustwo polegające na wyłudzeniu kaucji grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat więzienia, natomiast za fałszowanie etykiet z logotypem systemu można trafić za kraty na 5 lat.
W rzeczywistości jednak dla większości takich przedsiębiorców jedyną realną niedogodnością jest słowne upomnienie od personelu sklepu, który sam gubi się w algorytmach maszyn i nie ma czasu w wzywanie policji do każdej wątpliwej puszki.
Statystyki, które nie napawają optymizmem
Polska ma obowiązek dojść do 77 proc. selektywnej zbiórki butelek już w 2025 r., ale start systemu kaucyjnego przypomina na razie bieg przez płotki ustawiane w biegu – wielu operatorów, różne zasady w sklepach i słaba komunikacja sprawiają, iż choćby osoby, którym naprawdę zależy na środowisku, często zwyczajnie nie wiedzą, gdzie i co mogą oddać.
Tymczasem gminy zaczynają liczyć straty, które uderzą nas wszystkich po kieszeni. Szacuje się, iż ze strumienia komunalnego wypaść może choćby 40 proc. najcenniejszego surowca, czyli tych czystych, plastikowych butelek, które zawsze były najbardziej dochodowe.
To oznacza, iż infrastruktura, za którą płaciliśmy latami z naszych podatków, przestanie funkcjonować prawidłowo. Ceny za zagospodarowanie odpadów wzrosną, a rachunek za ten systemowy bałagan wystawi nam nikt inny jak lokalny urząd miasta.
Koncentraty jako racjonalna alternatywa
Właśnie dlatego postanowiłem wyjść z tej gry i przesiadłem się na koncentraty. Moja decyzja nie wynika z buntu, chęci bycia antysystemowym, ale z czystej logiki i kalkulacji. Już nie kupuję tych nieszczęsnych dziesięciu butelek, ale jedną butelkę syropu, którą rozcieńczam w domu kranówką.
SPRWADZIŁEM NAPOJE BEZ KAUCJI. Kupujesz TO i masz spokój
♬ oryginalny dźwięk – Spider’s Web – Spider’s WebJedno małe opakowanie zastępuje gdzieś dziesięć dwulitrowych butli, choć w moim przypadku, przy upodobaniu do mocniejszego smaku, jest to bliżej siedmiu lub ośmiu sztuk. Jest to jednak matematyka, której żaden zepsuty automat nie jest w stanie zakwestionować. Co więcej, rachunek ekonomiczny jest bezlitosny dla plastiku, gdyż koncentraty wychodzą najczęściej taniej, a w najgorszym razie tak samo jak zwykłe napoje niegazowane, tyle iż bez całego tego logistycznego cyrku.
Największą zaletą jest jednak poczucie bezpieczeństwa i wygoda. Mając w szafce dwie małe butelki koncentratu, mam pod ręką zapas niemal czterdziestu litrów napoju, który zajmuje tyle miejsca, co paczka cukru.
Przeczytaj więcej o systemie kaucyjnym w Polsce:
Wygoda i ekonomia wygrywają z plastikiem
Zalety są odczuwalne natychmiastowo. Nie muszę niczego dźwigać, nie muszę niczego płukać ani składować w osobnym worku, który wiecznie zajmował miejsce w kuchni i drażnił oczy.
Moje życie stało się prostsze, a portfel nie ucierpiał, bo omijam marżę doliczaną za każdą plastikową ściankę butelki. Odzyskałem spokój ducha, bo nie muszę już toczyć jałowych pojedynków z maszyną, która i tak zwykle wygrywa, zostawiając mnie z bagażnikiem pełnym niechcianego plastiku. Skoro system zawodzi, najprościej jest wyeliminować problem u samego źródła.
Fakty są takie, iż system, który miał mnie edukować ekologicznie, osiągnął ostatecznie swój cel, choć w zupełnie inny sposób, niż planowali to urzędnicy. Zmusił mnie do zmiany modelu konsumpcji nie poprzez sprawną zbiórkę, ale poprzez tak ogromną dawkę frustracji, iż plastik faktycznie przestał mi się opłacać.
Może ten system kaucyjny wcale nie miał być sprawny i przyjazny, a jego toporność miała nas po prostu oduczyć kupowania napojów w jednorazowym opakowaniu? jeżeli tak, to odnieśli pełny sukces. Może o to właśnie w tym wszystkim chodziło?

















