Microsoft Project Silica. Zapisywanie danych w szkle na 10 tysięcy lat

ittechblog.pl 7 godzin temu
Zdjęcie: Microsoft Project Silica. Zapisywanie danych w szkle na 10 tysięcy lat


Myślisz, iż twój zewnętrzny dysk jest bezpieczny? Albo iż chmura to wieczny schowek? Niestety, cyfrowa wieczność to wciąż mit. Nośniki, na których przechowujemy nasze zdjęcia, dokumenty i całą cyfrową historię, mają swoje daty ważności. Twarde dyski zawodzą, taśmy magnetyczne się niszczą, a pamięci flash zużywają. Centra danych na całym świecie co kilka lat muszą przenosić petabajty informacji na nowe nośniki, w niekończącym się, kosztownym wyścigu z czasem. Wygląda jednak na to, iż Microsoft Research znalazł sposób, by ten wyścig w końcu przerwać.

Rozwiązanie nie pochodzi z zaawansowanych laboratoriów materiałowych, a opiera się na jednym z najstarszych i najprostszych materiałów wytwarzanych przez człowieka. Badacze z Cambridge opracowali metodę zapisu danych w zwykłych płytkach szkła. Informacje zakodowane w ten sposób mają przetrwać ponad dziesięć tysięcy lat bez konieczności zasilania, klimatyzacji czy jakiejkolwiek konserwacji. Faza badawcza projektu o nazwie Silica właśnie dobiegła końca, a Microsoft zaczyna rozglądać się za jego praktycznym zastosowaniem.

Jak laser femtosekundowy wypala dane w szkle

Sercem całego systemu jest specjalistyczny laser femtosekundowy, którego impulsy realizowane są nieprawdopodobnie krótko – ułamki sekundy. Ta precyzyjna wiązka tworzy mikroskopijne, trwałe deformacje wewnątrz struktury szkła, zmieniając sposób, w jaki przechodzi przez nie światło. Te nanometrowe zmiany, nazywane wokselami, kodują bity informacji w setkach warstw wewnątrz pojedynczej płytki. Kluczowym przełomem okazało się odejście od drogiego szkła kwarcowego na rzecz znacznie tańszego szkła borokrzemowego. To ten sam materiał, z którego produkuje się naczynia żaroodporne marki Pyrex, co radykalnie obniża potencjalne koszty produkcji. Aby zwiększyć wydajność, zespół rozdzielił wiązkę lasera na cztery równoległe strumienie, osiągając imponującą prędkość zapisu sięgającą 65,9 miliona bitów na sekundę.

Efektywność przestrzenna tej technologii jest oszałamiająca. Szklana płytka o wymiarach 12 na 12 centymetrów i grubości zaledwie 2 milimetrów pomieścić może 4,84 terabajta danych. To odpowiednik mniej więcej dwóch milionów drukowanych książek, które mieszczą się na powierzchni kilka większej od typowej podkładki pod myszkę.

Proces odczytu wymaga mikroskopu i algorytmów

Sam zapis to tylko połowa sukcesu. Aby odzyskać dane, potrzebny jest zautomatyzowany mikroskop wyposażony w kamerę. System skanuje kolejne warstwy szkła, rejestrując wzory deformacji pozostawione przez laser. Prawdziwą magię odczytu wykonuje jednak uczenie maszynowe – specjalne algorytmy tłumaczą zarejestrowane przez mikroskop obrazy z powrotem na zrozumiałe dane cyfrowe. Microsoftowi udało się uprościć ten etap, redukując liczbę potrzebnych kamer z kilku do zaledwie jednej. To znaczący krok w stronę praktycznego wdrożenia, choć wciąż mówimy o sprzęcie laboratoryjnym, a nie czymś, co trafi pod strzechy.

Wytrzymałość szkła jako nośnika robi wrażenie. Testy wykazały, iż materiał bez uszczerbku znosi temperatury do 290 stopni Celsjusza, zanurzenie w wodzie oraz impulsy elektromagnetyczne, które bez problemu zniszczyłyby konwencjonalną elektronikę. Dane zapisane w szkle mają przetrwać dziesięć mileniów choćby w ekstremalnych warunkach, a w temperaturze pokojowej ich żywotność może sięgać setek tysięcy lat.

Technologia dla archiwów, nie dla domowych użytkowników

Nietrudno się domyślić, iż Project Silica nie jest projektowany z myślą o zwykłych konsumentach. Kosztowny i skomplikowany sprzęt do zapisu i odczytu sprawia, iż technologia ma sens wyłącznie w skali przemysłowej. Głównymi beneficjentami mają być zatem dostawcy usług chmurowych oraz instytucje takie jak archiwa narodowe czy biblioteki, które muszą zabezpieczać ogromne zbiory danych na dziesięciolecia, a choćby wieki.

Dla operatorów centrów danych to perspektywa prawdziwej rewolucji. Zamiast co kilka lat migrować dane na nowe nośniki, mogliby je zapisać raz, w szklanych kapsułach, i adekwatnie o nich zapomnieć. Nie byłoby potrzeby utrzymywania stałej temperatury, wymiany zużytych dysków twardych czy ciągłego monitorowania stanu sprzętu. Szkło jest materiałem chemicznie obojętnym i niezmiennym – raz wprowadzona informacja pozostaje w nim na zawsze.

Pojawia się jednak zasadnicze pytanie o długofalowy sens takiego archiwum. Jak zauważa Melissa Terras z Uniwersytetu w Edynburgu, sukces tego pomysłu zależy od ciągłości zaangażowania technologicznego. Najtrwalsze w historii dane będą bezużyteczne, jeżeli za kilkaset lat nikt nie będzie posiadał wiedzy, ani sprzętu potrzebnego do ich odczytania. Oprócz samych szklanych płyt, ludzkość musiałaby więc zachować również szczegółowe instrukcje ich obsługi i specyfikacje techniczne.

Co dalej z cyfrowym dziedzictwem

Microsoft nie zamierza spocząć na laurach i planuje dalszy rozwój systemu, skupiając się na zwiększaniu szybkości oraz redukcji kosztów. Rosnąca w lawinowym tempie ilość cyfrowych danych wymaga coraz bardziej zrównoważonych rozwiązań do ich długoterminowego przechowywania. Szkło, materiał znany od starożytności, może okazać się nieoczekiwanym sojusznikiem w tej misji. Project Silica daje realną nadzieję na zabezpieczenie naszego cyfrowego dziedzictwa dla przyszłych pokoleń. To rozwiązanie ma sens, ale jego prawdziwy test rozegra się dopiero za kilkaset lat. Pytanie tylko, czy ktoś wtedy będzie jeszcze umiał je odczytać.

Idź do oryginalnego materiału