Miesiące pisania i flirtu, a potem mężczyzna do zwrotu. "W ogóle to ja mam żonę"

kobieta.gazeta.pl 3 tygodni temu
Jednego dnia zasypywał ją szczerymi wyznaniami i obietnicami, drugiego milczał. Dopiero gdy Ola zaczęła naciskać na spotkanie, okazało się, iż książę z bajki ma żonę. Ta w pokoju obok zajmuje się jego dziećmi. choćby nie była zaskoczona. W 2025 roku co drugi mężczyzna na Tinderze jest "do zwrotu", a za innych flirtuje ChatGPT.
- Czasem od przesuwania w lewo na Tinderze bolą mnie palce - śmieje się Agata. Jak wyjaśnia, z aplikacji korzysta coraz więcej mężczyzn, których profile budzą wątpliwości. Dopytuję, co jest dla niej czerwoną flagą. - Zdjęcia z alkoholem, piwny brzuszek, zdjęcia z ... rybą. Chyba weszłam w kategorię wiekową, gdzie panowie uważają, iż nie ma niczego bardziej seksi niż wędkarstwo. Jest ich mnóstwo! Nie mój typ, ale rozumiem, iż niektórzy mogą uznać to za urocze. W przeciwieństwie do opisów wygenerowanych przez AI. To już ewidentny red flag. Miałam raz takiego absztyfikanta, co zasypywał mnie wyznaniami i obietnicami, a potem okazało się, iż ma żonę i dzieci. To zdarza się nagminnie - podkreśla.


REKLAMA


Zobacz wideo


Rozmowy ze sztuczną inteligencją
Ola zauważyła też, iż coraz częściej pod zdjęciami mężczyzn pojawiają się dokładnie te same opisy, z emotikonami w tych samych miejscach. Zmieniają się tylko imiona. Co więcej, podczas wymiany wiadomości zdarzyło jej się dostawać tak samo brzmiące komunikaty od kilku osób. Dopiero po czasie kolega wyjaśnił jej, iż rozmowy prowadzone przez ChatGPT to już norma na Tinderze.
Żeby sprawdzić, co podpowiada użytkownikom Tindera AI, otwieram Chat GPT i proszę o przykładowe wiadomości do dziewczyn, które zwiększą moje szanse na randkę. Odpowiedzi i konkretne wskazówki dostaję natychmiast. Podzielił swoje propozycje na kilka kategorii. Jedna z nich np. brzmi "Jeśli ma coś interesującego w bio". Tu Chat GPT podpowiada: "Widzę, iż lubisz góry – masz jakąś ulubioną trasę, którą polecasz, zanim się tam razem wybierzemy?" albo "Piszesz, iż robisz najlepsze naleśniki na świecie. To brzmi jak wyzwanie".
Jednocześnie radzi: Nie kopiuj typowych sucharów ani tekstów z neta w stylu „Bolało, jak spadałaś z nieba?". Zawsze lepiej napisać coś od siebie, najlepiej z nawiązaniem do jej profilu lub zdjęć. Bądź naturalny, uprzejmy i lekko zabawny – ale nie desperacki. jeżeli odpisze, kontynuuj rozmowę z luzem, a po kilku wiadomościach zaproponuj spotkanie.
Idąc dalej, proszę o propozycje, które pozwolą zbudować emocjonalną więź i zaowocują randką. Czat radzi mi, żeby zacząć od wyobrażeniowych pytań, które będą nakreślały wspólną przyszłość. Potem mam przejść do tych emocjonalnych, np. "Czego tak naprawdę szukasz w drugiej osobie - bez ściemy?". Dalej wystarczą już tylko "delikatne komplementy z charakterem, np.: "Masz taki spokojny vibe na zdjęciach, jakby rozmowa z Tobą potrafiła wyciszyć cały świat. Trochę tego teraz potrzebuję" lub "Zaintrygowałaś mnie bardziej niż większość ludzi tutaj. Masz coś w sobie, co sprawia, iż chce się Cię poznać bliżej" i możemy przejść do propozycji spotkania.


Chat z kolei proponuje: jeżeli chcesz, mogę stworzyć spersonalizowaną wiadomość – wystarczy, iż powiesz mi coś o dziewczynie, do której chcesz napisać (co ma w bio, czym się interesuje, jak wygląda wasza rozmowa). Zaciekawiona proszę, żeby stworzył wiadomość do 30-letniej dziennikarki, interesującej się kinem i podróżami. W odpowiedzi dostaję:
Hej! Zaintrygowało mnie, iż jesteś dziennikarką – to chyba znaczy, iż dobrze zadajesz pytania i wyłapujesz ściemę. Widzę też, iż lubisz kino i podróże – czyli pewnie masz głowę pełną historii. Jaka ostatnia podróż albo film zrobiła na Tobie większe wrażenie? PS: Szukasz czegoś serio – ja też, więc pomyślałem, iż warto napisać i sprawdzić, czy dobrze się gada.
Nie wiem, czy ktoś mówi dziś jeszcze "wyłapujesz ściemę", ale gdybym korzystała z Tindera, to na pewno tę ściemę bym wyłapała. - Trochę nie rozumiem, dlaczego ludzie to robią. Przecież większość z nas zakłada konto po to, żeby dowiedzieć się czegoś o drugim człowieku. jeżeli nie po to, żeby znaleźć miłość, to po prostu - dla prawdziwych emocji. Tymczasem doszliśmy do momentu, kiedy piszą ze sobą dwa boty i na randce, o ile w ogóle do niej dojdzie, zaczynamy od zera - wzdycha Ola.


2467439225Nicoleta Ionescu / Shutterstock


Chciał być szczery, więc przypomniało mu się, iż ma żonę
Profesor Gábor Orosz z Uniwersytetu Michigan sprawdził, co motywuje ludzi do zainstalowania Tindera. Jego badania wskazały cztery powody: uprawianie seksu, znalezienie miłości, nuda lub podniesienie swojej samooceny. Z tego powodu konta w aplikacjach randkowych zakładają osoby, które niekoniecznie szukają drugiej połówki. Za to ci, którzy pragną ją znaleźć, odczuwają znużenie, wyczerpanie emocjonalne i frustrację. Szczególnie gdy po tygodniach zaangażowania i wymiany wiadomości okazuje się, iż osoba po drugiej stronie ekranu, rozpływa się w powietrzu... albo przypomina sobie, iż ma żonę.
- Nie mam szczęścia do randek. Zawsze pisze się wspaniale, a gdy przychodzi do spotkania, to tylko myślę o tym, jak się ewakuować. Ale był jeden gość, całkiem przystojny, zabawny - mieliśmy sporo tematów do rozmowy. No i siedzimy sobie w knajpie, ja już maślane oczy. W końcu mówię mu w żartach: "Tylko nie powiedz teraz, iż masz żonę" i widzę, jak jego twarz w sekundę robi się czerwona - opowiada Ada, po czym dodaje: "Najpierw odebrało mu mowę. A po chwili mówi: No w sumie, to mam".
Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej absurdalna, bo po chwili przystojniak z Tindera wyciągnął kartę dużej rodziny. - To ja go pytam, co mu do cholery przyszło do głowy, żeby umawiać się na randki i zabierać innym czas. A ten ze łzami w oczach, iż on chciał jeszcze motyle w brzuchu poczuć. Mało brakowało, a doszłoby do rękoczynów - wspomina.
By ustrzec się przed podobnymi historiami na Facebooku powstała grupa dedykowana użytkowniczkom Tindera i Badoo. Wrzucają tam screeny wiadomości i "zwracają zguby". Towarzyszące zdjęciom profili pytania: "Czyj mąż?", "Czyja zguba?" - trafiają tam choćby kilka razy dziennie. w tej chwili korzysta z niej już ponad 30 tys. kobiet. I tak wśród ich historii możemy przeczytać o panach, którzy po miesiącach pisania, przyznawali się, udając skruchę: "A w ogóle to ja mam żonę. Ale od dawna ze sobą nie sypiamy". O tych, którzy po spotkaniu, bez słowa wyjaśnienia rozpływają się w powietrzu. I o takich, którzy szukali przygody na jedną noc.


Po tych historiach zgodnie z trendem zapytałam ChatGPT, czy w dzisiejszych czasach można znaleźć miłość na Tinderze. - Tak, możesz trafić na osoby szukające związku, ale musisz je umieć rozpoznać. Intencje użytkowników są różne: niektórzy szukają seksu na jedną noc, inni chcą związku, ale nie są gotowi, jeszcze inni są tam z nudów, dla ego lub dla "lajków". Algorytm Tindera nie pomaga w głębokich dopasowaniach - odpowiedział. A jakie są Wasze historie związane z aplikacjami randkowymi? Zapraszamy do udziału w sondzie i komentowania.
Idź do oryginalnego materiału