Przez lata branża przywykła, iż najgroźniejsze błędy w przeglądarkach internetowych wypływają pojedynczo, po długim grzebaniu w kodzie albo w ramach bug bounty. Tym razem skala robi piorunujące wrażenie z zupełnie innego powodu. Mozilla pokazała, jak może wyglądać masowy przegląd starego, trudnego do ogarnięcia kodu, gdy do pracy wchodzi wyspecjalizowany model sztucznej inteligencji i nie kończy pracy zaraz po pierwszym znalezisku.