Zakupy na YouTube to bezpośrednia odpowiedź na to, co niedawno zrobił TikTok Shop w naszym kraju. Teraz podczas oglądania filmów możesz wydawać pieniądze na produkty reklamowane przez swoich ulubionych twórców. Jak to dokładnie działa?
Zakupy na YouTube nareszcie wchodzą do Polski, ale czy w ogóle potrzebujemy czegoś takiego?
Nie tak dawno zadebiutował TikTok Shop i trzeba przyznać, iż Polacy są tą platformą niezwykle uradowani. Bardzo często widuję odnośniki do konkretnych produktów, a do tego wysoki wskaźnik sprzedaży. Wszystko odbywa się bowiem poprzez aplikację, nie trzeba choćby jej opuszczać. Po kilku kliknięciach można natomiast wrócić do przewijania i cierpliwie czekać na paczkę. Podobne rozwiązanie ma także YouTube, ale do tej pory mieszkańscy naszego kraju nie mieli do niego dostępu.
Teraz sytuacja uległa drastycznej zmianie – ambitny program partnerski właśnie został uruchomiony i ma szansę zawładnąć sercami konsumentów. Powstał bowiem we współpracy z Allegro, więc teoretycznie zakupy powinno robić się bezpieczniej, intuicyjniej orasz szybciej. Google nie ukrywa, iż to naturalny krok w dobie influencerów przybierających rolę zaufanych doradców.
Źródło zdjęcia: GoogleYouTube gromadzi prawie 25 milionów polskich użytkowników, z których każdy spędza na platformie średnio ponad 60 minut dziennie. Brzmi to jak ogromny potencjał na wyciągnięcie dodatkowych pieniędzy i pokazanie twórcom, iż mogą jeszcze więcej zarobić na publikowaniu treści właśnie na tej platformie.
Nowa funkcja działa dokładnie tak, jak możecie się spodziewać: twórcy mogą oznaczyć produkty bezpośrednio w swoich filmach, konsumenci natomiast klikają i zamawiają w obrębie aplikacji. Znika konieczność samodzielnego wyszukiwania np. telefonu czy kopiowania linku. Co ciekawe, sztuczna inteligencja sama rozpozna produkty w kadrze i zasugeruje twórcy odpowiednie znaczniki.
Program jest dostępny dla mniejszych i lokalnych autorów posiadających już od 500 subskrybentów, więc mamy do czynienia z niskim progiem wejścia. Funkcję znajdziecie także na telewizorach, gdzie wystarczy zeskanować wyświetlany kod QR dzięki telefona.
Źródło tekstu: Google / Zdjęcie otwierające: Google, unsplash.com (@videodeck)









