OpenAI proponuje Nowy Ład dla ery AI. Przygotowuje nas na koniec pracy, jaką znamy?

homodigital.pl 2 godzin temu

OpenAI chce nowej umowy społecznej, swoistego Nowego Ładu na nadchodzącą erę superinteligencji. Bo choć korzyści z AI będą według firmy przeważać nad wyzwaniami, to tych ostatnich nie zabraknie – część miejsc pracy zniknie, inne przejdą ewolucję a gwałtowne zmiany mogą dotyczyć całych gałęzi gospodarki. Jednak z propozycji OpenAI tego Nowego Ładu – zmian podatkowych, zabezpieczeń społecznych czy funduszu majątkowego – wyłania się jeszcze bardziej ponury obraz grożących nam głębokich nierówności i masowego bezrobocia. Czeka nas koniec pracy, jaką znamy?

Jak dotąd w spojrzeniu na skutki AI panował względny optymizm. Ekonomiści dostrzegali przede wszystkim potencjał AI do zwiększenia wydajności pracy i tym samym – bogactwa. Głosy takie jak ekonomicznego noblisty Josepha Stiglitza ostrzegające przed osłabieniem pozycji pracowników i zapowiadające znikanie niektórych zawodów, zwłaszcza umysłowych, należały do mniejszości.

Również wśród przedstawicieli sektora technologicznego panował dyżurny optymizm z zapewnieniami o tym jak to AI uczyni wszystkich bogatymi i szczęśliwymi. Takie osoby jak Emad Mostaque, założyciel Stability AI (to ta firma, która stworzyła Stable Diffusion), które ostrzegają przed końcem pracy dla białych kołnierzyków, też są w mniejszości.

To się trochę zmienia. Jak pokazuje niedawne badanie, którego jednym z głównych współautorów jest badacz z Rezerwy Federalnej w Chicago, poglądy zarówno ekonomistów jak i technologów coraz bardziej przesuwają się w stronę dostrzegania ryzyk.

Pewnym chichotem historii jest to, iż na tej drodze – artykułowania ryzyk społeczno-ekonomicznych związanych z AI – o wiele dalej poszło OpenAI, firma, od której cały ten AI-owy ambaras się zaczął.

Nadchodzi superinteligencja. Potrzebny Nowy Ład

Dokument OpenAI, zatytułowany „Polityka przemysłowa dla ery inteligencji” nie pozostawia złudzeń. Nie będzie żadnych łagodnych ewolucji, czeka nas prawdziwe trzęsienie ziemi. I ten wielki wstrząs społeczno-ekonomiczny będzie wymagał nowej umowy społecznej.

Nie jest to, jak odnotowuje OpenAI, sytuacja bez precedensu. Już wcześniej społeczeństwa musiały zmieniać umowy społeczne, by dostosować je do postępu technologicznego. Tak było pod koniec XIX i w pierwszej połowie XX wieku, gdy „Era Progresywna i Nowy Ład pomogły zmodernizować umowę społeczną dla świata przekształconego przez elektryczność, silnik spalinowy i masową produkcję.”

Tylko iż teraz może być trudniej, bo wyzwania mogą być większe:

„Przejście do superinteligencji będzie wymagało jeszcze bardziej ambitnej formy polityki przemysłowej, takiej, która odzwierciedla zdolność demokratycznych społeczeństw do wspólnego działania na wielką skalę w celu kształtowania swojej przyszłości gospodarczej, tak aby superinteligencja przynosiła korzyści wszystkim.”

No to przyjrzyjmy się tym wyzwaniom.

Koniec pracy, jaką znamy…

OpenAI nie ukrywa, iż AI zrewolucjonizuje rynek pracy. Dokument stwierdza wprost, iż ta sama technologia, która może leczyć choroby i przyspieszać odkrycia naukowe, „zakłóci miejsca pracy i przekształci całe branże w tempie i skali niepodobnym do żadnej poprzedniej zmiany technologicznej”. Jedne zawody znikną, inne przejdą ewolucję, pojawią się zupełnie nowe formy pracy.

Dodatkowo pracownicy korzystający z AI „mogą dostrzegać, iż zwiększa ona ich wydajność, ale niekoniecznie wierzyć, iż widzą z tego korzyści”. Innymi słowy: produktywność rośnie, ale wynagrodzenia – niekoniecznie.

I nie chodzi o zmiany w relatywnie małej skali,. Zniknąć mogą całe branże a rynek pracy jako całość będzie podlegać „drastycznym” zakłóceniom.

Skąd taka zmiana? Modele AI przestają być narzędziami, które pomagają nam w pracy – stają się systemami zdolnymi do wykonywania całych sekwencji zadań, które dotychczas zajmowały ludziom dni lub tygodnie. A to oznacza, iż nie będą naszym kumplem z pracy, podsuwającym nam pomysły, gdy brak nam weny lub odpowiadającym na nasze pytania, bo nam się nie chce wyszukać w Wikipedii czy w korporacyjnej bazie wiedzy.

Systemy AI po prostu zaczną nas wypierać z naszych miejsc pracy. Już obecne systemy AI są zdolne zastępować niektórych pracowników, zwłaszcza umysłowych wykonujących rutynowe prace. A są one stale rozwijane i za rok czy dwa liczba miejsc pracy zagrożonych AI może gwałtownie wzrosnąć.

… czy koniec pracy w ogóle, czyli co OpenAI mówi nam między wierszami

Jakby tych ostrzeżeń wyrażonych wprost było mało, to propozycje zmian zaserwowane nam przez OpenAI wskazują, iż firma obawia się jeszcze poważniejszej sytuacji – masowego bezrobocia i załamania się finansów publicznych. Spójrzmy na te propozycje i przeanalizujmy, co one oznaczają.

Firma proponuje m.in. automatyczne uruchamianie rozszerzonej pomocy społecznej w momencie, gdy wskaźniki bezrobocia likwidacji miejsc pracy przekroczą z góry ustalone progi.

Miałoby to działać jak system przeciwpożarowy: gdy poziom bezrobocia lub zakłóceń na rynku pracy przekroczy określony próg, państwo automatycznie uruchamiałoby gigantyczne programy osłonowe, zwiększone zasiłki i bezpośrednie transfery gotówkowe.

Co to mówi o przewidywaniach firmy? To proste: OpenAI spodziewa się wstrząsów tak nagłych i głębokich, iż tradycyjne procedury polityczne byłyby za wolne, by na nie zareagować. Firma chce nas przygotować na sytuację, w której miliony ludzi mogą stracić źródło dochodu w krótkim czasie.

Drugim istotnym elementem jest fundamentalna zmiana systemu podatkowego. OpenAI sugeruje wyższe podatki od zysków kapitałowych i dochodów korporacyjnych. Powód? jeżeli praca ludzka zostanie zastąpiona przez AI, to dotychczasowa baza podatkowa – oparta na podatkach od dochodów osobistych i składkach społecznych – będzie się kurczyć. Programy takie jak ubezpieczenia zdrowotne, emerytury czy pomoc żywnościowa mogą stracić finansowanie.

Jest to być może najbardziej uderzająca propozycja OpenAI, bo firma de facto mówi: opodatkujcie nas i naszych akcjonariuszy. Wynika to prawdopodobnie ze strachu przed tym, iż załamanie obecnego modelu ekonomicznego może doprowadzić do rewolucji społecznej, której skutki byłyby dla firmy dużo gorsze niż zwiększone opodatkowanie.

Dodatkowo firma proponuje wprowadzenie podatku od automatyzacji i ulgi dla firm, które zatrudniają i szkolą pracowników. Najwyraźniej firma wystraszyła się, iż firmy-klienci labów AI zaczną na masową skalę zwalniać pracowników, zastępując ich sztuczną inteligencją. System podatków dla automatyzujących pracę i zachęt podatkowych dla podtrzymujących zatrudnienie miałby z jednej strony zniechęcać do redukcji zatrudnienia, z drugiej zwiększać dochody publiczne przez opodatkowanie tych, którzy ludzi mimo wszystko będą zwalniać.

Dodatkowym elementem ma być wprowadzenie Publicznego Funduszu Majątkowego (Public Wealth Fund). Jego byłoby jest wypłacanie obywatelom bezpośrednio części zysków ze wzrostu gospodarczego napędzanego przez AI, niezależnie od tego, czy pracują. Taki „dochód podstawowy” ale wypłacany nie przez państwo, tylko z zysków z AI. Ten pomysł z kolei sugeruje, iż OpenAI nie wierzy, byśmy kiedyś wrócili do stanu względnie pełnego zatrudnienia – fundusz ma ewidentnie zapewnić dochody tym, którzy już nigdy nie znajdą pracy.

Te wszystkie propozycje wydają się być sygnałem, wyraźnym sygnałem, iż OpenAI spodziewa się przyszłości, w której tradycyjna praca etatowa przestanie być głównym sposobem na utrzymanie się przez ogromną część społeczeństwa.

A gdzie pracę (być może) znajdziemy?

Czy w tej wizji pełnej zagrożeń istnieją oazy, w których praca nie tylko nie będzie znikać, ale być może zostaną stworzone nowe miejsca pracy? I owszem. I nie wszystkie są związane z rozwojem AI.

Najważniejszym obszarem, w którym pracę mogłyby znaleźć osoby wyparte przez AI z ich dotychczasowych miejsc pracy jest, jak to określa OpenAI, gospodarka opieki i relacji. A więc opieka nad dziećmi i osobami starszymi, edukacja, służba zdrowia i opieka społeczna. A więc te zawody, w których istotna jest więź międzyludzka.

Inne opcje mają już wyraźne powiązania z AI – to nauka i technologia, infrastruktura, w tym energetyczna, dla AI, czy cyberbezpieczeństwo i audyty, w tym te związane z AI.

Kolejną propozycją OpenAI jest promowanie zakładania jednoosobowych firm przez zwalniane osoby. Pracownicy tacy mogą wykorzystywać swoją wiedzę dziedzinową jednocześnie korzystając z AI do obsługi biurokracji (księgowość, marketing, zaopatrzenie). To wyjątkowo według mnie nieszczęśliwa propozycja – takie wysokowydajne jednoosobowe firmy będą wypierać z rynku wciąż istniejące firmy starszego typu, wciąż opierające się na pracy ludzkiej. To problemu bezrobocia nie rozwiąże – raczej go pogłębi.

Zastanawiający na tej liście potencjalnych miejsc pracy niezagrożonych rewolucją AI jest brak zawodów w przemyśle. Nigdzie w dokumencie OpenAI nie ma pomysłu reindustrializacji jako sposobu na bezrobocie. Wygląda więc na to, iż firma uważa, iż postępy w robotyce w najbliższym czasie będą na tyle szybkie, iż miejsc pracy w przemyśle nie będzie przybywać. Kto wie, być może wręcz przeciwnie – będą znikać.

Koniec pracy również w Polsce. Grozi nam budżetowa katastrofa?

O ile Stany Zjednoczone mogą sobie – przy odpowiedniej woli politycznej – pozwolić na przesuniecie brzemienia ciężarów publicznych z opodatkowania pracowników na opodatkowanie korporacji, AI i zysków kapitałowych, o tyle pojawia się najważniejsze pytanie dla państw takich jak Polska: Kogo mamy opodatkować?

Model proponowany przez OpenAI jest skrojony pod Stany Zjednoczone – kraj, w którym siedziby mają giganci tacy jak Microsoft, Google, Anthropic czy właśnie OpenAI. jeżeli USA nałoży podatek od zysków korporacyjnych na te firmy, sfinansuje z tego zasiłki dla swoich bezrobotnych obywateli.

Polska (i większość państw UE) znajduje się w znacznie trudniejszej sytuacji. Nasz budżet opiera się w ogromnej mierze na podatkach od pracy (PIT i składki ZUS) oraz konsumpcji (VAT). jeżeli polski rynek pracy zostanie zautomatyzowany, a ludzie stracą pracę, to wyparują przychody budżetowe z PIT oraz VAT – bezrobotni nie są zbyt dobrymi konsumentami.

Czas na dyskusję również w Polsce?

Dokument OpenAI jest wartościowy nie dlatego, iż firma ma gotowe odpowiedzi – sama przyznaje, iż ich nie ma. Jest wartościowy dlatego, iż firma budująca tę technologię sygnalizuje, jak poważną sytuację może ta technologia stworzyć.

Dla państw takich jak Polska pytanie nie brzmi: czy ten wstrząs nadejdzie? Pytanie brzmi: czy mamy własne propozycje? I czy zaczniemy o nich rozmawiać, zanim zmusi nas do tego sytuacja? Bo jeżeli nie, to może być już na dyskusje za późno.

Źródło grafiki: Sztuczna inteligencja, Nano Banana 2

Idź do oryginalnego materiału