
Przed sądem w Sosnowcu ruszył proces małżeństwa Rosjan, oskarżonych o szpiegostwo i wysłanie paczki z bombą kumulacyjną. Grozi im do 15 lat więzienia.
W Sosnowcu ruszył proces Igora i Iriny R., rosyjskiego małżeństwa, które polscy śledczy oskarżają o współpracę z wywiadem Federacji Rosyjskiej i udział w nadaniu paczki z bombą kumulacyjną. Z ustaleń prokuratury wynika, iż mieli zbierać informacje o rosyjskich opozycjonistach w Polsce, szyfrować dane dla FSB, a potem wziąć udział w operacji z użyciem ładunku wybuchowego wysłanego firmą kurierską.
Proces w Sosnowcu za zamkniętymi drzwiami
We wtorkowy poranek przed Sądem Okręgowym w Sosnowcu wyprowadzono z konwoju najpierw Igora R. – w czerwonym więziennym drelichu, z kartką pełną antywojennych symboli i haseł. Chwilę później na salę doprowadzono jego żonę, Irinę R.
Choć sprawa budzi ogromne emocje, to jak czytamy na łamach Bankier.pl, opinia publiczna nie pozna jej szczegółów z sali sądowej. Na posiedzeniu organizacyjnym w grudniu sąd, na wniosek prokuratury, wyłączył jawność całego procesu, powołując się na kwestie bezpieczeństwa państwa. Oznacza to, iż media mogą relacjonować jedynie to, co strony postępowania zdecydują się ujawnić poza salą.
Prokurator prowadzący sprawę przypomina jedynie, iż katalog zarzutów jest wyjątkowo poważny. Igorowi i Irinie R. grozi kara do 15 lat więzienia za działania na rzecz obcego wywiadu oraz przestępstwa związane z materiałami wybuchowymi.
Od wojny w Ukrainie do siatki w Polsce
Według ustaleń śledczych historia małżeństwa R. jako agentów zaczyna się w lutym 2022 r., czyli w miesiącu, w którym Rosja rozpoczęła pełnoskalową inwazję na Ukrainę. Jak wynika z aktu oskarżenia, to właśnie wtedy Igor R. miał nawiązać współpracę z Federalną Służbą Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej, czyli FSB, następczynią sowieckiego KGB.
Jego zadaniem miało być rozpoznanie środowisk rosyjskich opozycjonistów, którzy po wybuchu wojny znaleźli schronienie w Polsce. Według prokuratury Igor R. miał identyfikować osoby publicznie krytykujące Kreml, a także organizacje i instytucje, które pomagały im w ucieczce, azylu czy codziennym funkcjonowaniu.
Te informacje (listy, opisy, kontakty) miały później trafić do rosyjskich służb. Zanim jednak przekroczyły granicę, zostały zapisane na szyfrowanym nośniku pamięci i przekazane Irinie R. To ona, zgodnie z ustaleniami śledztwa, miała zająć się dalszą częścią operacji.
Szyfrowane dane, paczkomat i próba kontaktu z FSB
Rola Iriny R. w opisywanym mechanizmie nie ograniczała się do biernego odbioru danych. Z aktu oskarżenia wynika, iż po otrzymaniu zaszyfrowanego nośnika, kobieta miała wywieźć informacje do Rosji i podjąć działania zmierzające do przekazania ich funkcjonariuszom FSB.
Jak opisują śledczy, w praktyce oznaczało to nadanie przesyłki za pośrednictwem paczkomatu oraz próbę bezpośredniego nawiązania kontaktu z rosyjską służbą. Ten element oskarżenia pokazuje, jak bardzo klasyczne metody wywiadowcze przenikają się dziś z codziennymi narzędziami, z których korzystają zwykli obywatele: zamiast konspiracyjnych skrytek (paczkomat, zamiast teczek z dokumentami) niewielki nośnik z zaszyfrowanymi danymi.
To właśnie te czynności według prokuratury dowodzą, iż małżeństwo działało wspólnie i w porozumieniu, a ich celem było przekazywanie informacji, które mogły wyrządzić szkodę Polsce.
Paczka z bombą kumulacyjną w magazynie kuriera
Najbardziej dramatycznym wątkiem całej tej sprawy nie są jednak same działania wywiadowcze, ale nadanie paczki, w której znajdował się gotowy do użycia ładunek wybuchowy. W lipcu 2024 r. Igor R. miał działać wspólnie z dwojgiem obywateli Ukrainy oraz kolejnym Rosjaninem. Efektem tej współpracy było nadanie przesyłki przewożonej przez firmę kurierską. Paczka nie dotarła do adresata. Została przechwycona i zabezpieczona w magazynie w województwie łódzkim, gdzie okazało się, iż w środku nie ma zwykłego towaru, ale elementy materiałów wybuchowych.
Eksperci z Biura Badań Kryminalistycznych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego ustalili, iż w przesyłce znajdowały się m.in. silny materiał wybuchowy w postaci nitrogliceryny, bojowe zapalniki elektryczne produkcji radzieckiej, przerobiony powerbank pełniący funkcję zdalnego inicjatora, metalowy termos z wkładką kumulacyjną oraz sproszkowane aluminium.
Według prokuratury cały zestaw tworzył tzw. bombę kumulacyjną, czyli specjalnie skonstruowany ładunek, który w momencie detonacji koncentruje energię wybuchu w jednym kierunku. Tego typu urządzenia są w stanie nie tylko razić ludzi, ale też poważnie uszkadzać infrastrukturę – od pojazdów po elementy zabudowy.
Czym jest bomba kumulacyjna i dlaczego budzi taki strach?
Bomba kumulacyjna różni się od zwykłego ładunku wybuchowego tym, iż nie rozprasza energii wybuchu równomiernie we wszystkich kierunkach. Dzięki specjalnemu kształtowi wkładki (najczęściej metalowego stożka) fala uderzeniowa i rozgrzany metal koncentrują się w jednym wąskim strumieniu.
Taki strumień kumulacyjny może przebijać grube warstwy metalu, betonu czy stali. To właśnie dlatego tego typu rozwiązania są wykorzystywane w broni przeciwpancernej czy ładunkach do niszczenia umocnionych obiektów.
W opisywanej sprawie biegli podkreślili, iż wybuch paczki mógł doprowadzić do poważnych zniszczeń infrastruktury i stworzyć bezpośrednie zagrożenie dla życia wielu osób. Oskarżenie wobec Igora R. obejmuje więc nie tylko współpracę z obcym wywiadem, ale też sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofalnej eksplozji.
Areszt, wyrok za granicą i groźba 15 lat więzienia
Igor i Irina R. zostali zatrzymani w lipcu 2024 r. Od tamtej pory przebywają w areszcie tymczasowym. W październiku 2025 r. śledztwo, prowadzone przez śląski wydział Prokuratury Krajowej we współpracy z katowicką delegaturą ABW, zakończyło się skierowaniem aktu oskarżenia do sądu.
To nie jedyna osoba, która odpowiadała za wątek paczki z nitrogliceryną. Nadawcą przesyłki była obywatelka Ukrainy, Kristina S. W jej przypadku Sąd Rejonowy w Piotrkowie Trybunalskim wydał już w sierpniu 2025 r. wyrok skazujący. Teraz najważniejsze pytanie brzmi, jak sąd oceni udział rosyjskiego małżeństwa w całej operacji. Prokuratura wskazuje na współpracę z FSB, zbieranie i szyfrowanie informacji oraz rolę w wysłaniu ładunku wybuchowego. Oskarżonym grozi do 15 lat więzienia.
















