
UOKiK rozpoczyna pełną egzekucję kar za operowanie fałszywymi opiniami. Cwani sprzedawcy muszą się liczyć nie tylko z karami finansowymi, ale i honorowaniem zwrotów przez nie 14 dni, a 12 miesięcy.
Aż 42 proc. opinii o produktach w polskich sklepach internetowych jest niezweryfikowane – nie wiadomo, czy pisała je osoba, która zakupiła produkt, czy po prostu bot. Wobec czego Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wdrożył nowe regulacje dotyczące weryfikacji opinii internetowych.
Oberwie się nie tylko tym, którzy płacą za fałszywe opinie, ale też tym, którzy ich nie weryfikują
Jak czytamy w Rzeczpospolitej, od marca UOKiK może rygorystycznie kontrolować sposób zarządzania opiniami przez sklepy internetowe. Nowe prawo daje urzędowi możliwość nakładania kar sięgających choćby 10 proc. rocznych przychodów oraz do 2 mln zł bezpośrednio na osoby zarządzające. Co istotne, katalog kar nie kończy się na grzywnach – konsumenci mogą zyskać prawo do zwrotu towaru choćby przez 12 miesięcy, jeżeli sklep wprowadzał w błąd co do autentyczności opinii.
Zmiana ma charakter systemowy i wynika m.in. z wdrażania Aktu o Usługach Cyfrowych (DSA). Najważniejsza zmiana polega na odwróceniu ciężaru dowodu. UOKiK nie musi już wykazywać, iż konsument został wprowadzony w błąd. Wystarczy brak jasnej, publicznie dostępnej procedury weryfikacji opinii. Sam fakt publikowania niezweryfikowanych recenzji może zostać uznany za naruszenie zbiorowych interesów konsumentów.
Nowe regulacje przewidują również dotkliwe kary niefinansowe, które mogą bezpośrednio przełożyć się na płynność biznesu. Jedną z nich jest wydłużenie prawa do odstąpienia od umowy choćby do 12 miesięcy od zakupu, jeżeli sklep wprowadzał w błąd co do autentyczności opinii lub stosował nieuczciwe praktyki. W myśl nowych przepisów konsumenci oraz uczciwa konkurencja będą mogli także wytaczać powództwa cywilne o odszkodowanie z tytułu czynów nieuczciwej konkurencji.
Jak zauważa Jerzy Krawczyk, prezes zarządu TrustMate.io, nowe przepisy oznaczają także automatyzację kar. Sklepy, które nie są w stanie udokumentować autentyczności opinii, muszą liczyć się z karami sięgającymi 10 proc. obrotu, dodatkowymi karami za „brak dowodów technicznych” oraz odpowiedzialnością finansową kadry zarządzającej.
Krawczyk zauważa również, iż oprócz UOKiK, nad internetowymi platformami wisi również widmo algorytmicznego wykluczenia.
Nielegalne praktyki związane z manipulowaniem recenzjami przestały być niewidoczne dla algorytmów nadzorczych. W 2026 roku każda niezweryfikowana opinia zostawia ślad, który systemy kontrolne UOKiK identyfikują w czasie rzeczywistym. W świecie AI i tzw. Agentic Commerce, gdzie decyzje zakupowe coraz częściej podejmuje sztuczna inteligencja, nie ma miejsca na szarą strefę lub nielegalne praktyki, np. manipulowanie opiniami – mówi prezes zarządu TrustMate.io
Biorąc pod uwagę, iż kary UOKiK nakłada nie tylko za samą obecność niezweryfikowanych opinii, ale także sam fakt braku transparentności co do pochodzenia recenzji, nowe przepisy znacząco podnoszą próg wejścia w e-commerce i zmieniają sposób oceny wiarygodności sprzedawców. Dla części podmiotów będzie to kosztowna adaptacja, ale dla tych, którzy jej nie przeprowadzą, ryzyko kar – finansowych i operacyjnych – staje się na tyle wysokie, iż może podważyć sens dalszego funkcjonowania na rynku.
Więcej na temat UOKiK:
- UOKiK bierze się za Apple’a. Mówi, iż firma ściemnia i udaje, iż chroni klientów
- UOKiK wziął się za Facebooka. Brawo, niech go przeczołga
- UOKiK łapie dwa znane sklepy online na kręceniu rabatów. Tak manipulują







