Polska nauka po cichu przeszła w tryb wojenny. „To już nie są eksperymenty”

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Od niewidzialnych dronów morskich po własne rakiety. Polscy inżynierowie budują supernowoczesne zaplecze dla naszej armii.

Jeszcze trzy lata temu technologie o przeznaczeniu militarnym były w tej instytucji zaledwie interesującym dodatkiem. Dziś, w 2026 r., sytuacja odwróciła się o sto osiemdziesiąt stopni. Sieć Badawcza Łukasiewicz przeszła błyskawiczną transformację i stała się zapleczem technologicznym dla wojska oraz służb bezpieczeństwa. Polscy inżynierowie wypracowali rozwiązania, które już teraz testują armie na całym świecie.

Jeśli ktokolwiek zastanawiał się, czy polska nauka potrafi błyskawicznie reagować na zmiany geopolityczne, najnowsze dane nie pozostawiają złudzeń. W 2023 r. projekty związane z szeroko rozumianym bezpieczeństwem stanowiły w Sieci Badawczej Łukasiewicz zaledwie 12,5 proc. wszystkich prowadzonych badań.

Jak poinformował w rozmowie z PAP Nauka prezes dr Hubert Cichocki, w tej chwili ten wskaźnik wystrzelił do 67 proc. Skupienie się na technologiach podwójnego zastosowania, czyli takich, które sprawdzają się zarówno w cywilu, jak i na froncie, to strategiczny zwrot, którego efekty zaprezentowano podczas spotkania zorganizowanego przez instytut Łukasiewicz – ITECH.

Polskie roboty bojowe przetestowane od Finlandii po Indonezję

Największe wrażenie robią maszyny, które już opuściły sterylne laboratoria i trafiły prosto w błoto poligonów. Eksperci z Łukasiewicz – PIAP (Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów) stworzyli portfolio robotów odpowiadających na realne potrzeby współczesnego pola walki.

Urządzenia te nie są tylko prototypami. Polskie drony lądowe operują już w dwudziestu ośmiu krajach świata. Dr inż. Maciej Cader podkreśla, iż kluczem do sukcesu jest odporność nie tylko na ekstremalne warunki pogodowe, ale także na „zróżnicowany czynnik ludzki”. Inaczej maszynę eksploatuje żołnierz w mroźnej Finlandii, a inaczej operator w wilgotnej dżungli Wybrzeża Kości Słoniowej.

PIAP IBIS MULE

Wśród najciekawszych innowacji bryluje PIAP HUNTeR, potężna modułowa platforma robotyczna, która szlify zdobywała u boku europejskich armii podczas zaawansowanych ćwiczeń operacyjnych NATO. Tuż obok niego działa PIAP IBIS MULE, będący świetnym przykładem tego, jak klasycznego robota pirotechnicznego można z sukcesem zaadaptować do twardych wymagań wojsk zmechanizowanych.

Z kolei na drugim końcu skali wagowej znajduje się TARANTULA, lekki robot rozpoznawczy, który jest odpowiedzią na gigantyczny popyt na małe systemy zwiadowcze. Pozwala on na błyskawiczne zbadanie terenu bez ryzykowania życia operatora.

Lekki robot rozpoznawczy TARANTULA.

Niewidzialna Manta posprząta Bałtyk i ochroni farmy wiatrowe

O ile PIAP króluje na lądzie, o tyle Łukasiewicz – WIT (Warszawski Instytut Technologiczny) celuje w dominację na wodzie. Ich najnowsze dziecko to Manta USV, czyli bezzałogowy dron wodny nowej generacji. To sprzęt, który może wywrócić do góry nogami sposób, w jaki myślimy o ochronie infrastruktury krytycznej na morzu. Dzięki zastosowaniu specjalnych kompozytów szklanych Manta jest niezwykle trudna do wykrycia przez radary i lotnictwo.

Dyrektor instytutu, dr hab. Grzegorz Gudzbeler, słusznie zauważa, iż w dobie gwałtownego rozwoju morskich farm wiatrowych, zapotrzebowanie na całodobowy nadzór infrastruktury rośnie lawinowo. Manta USV świetnie radzi sobie z długotrwałymi misjami patrolowymi i obserwacyjnymi na morzach, rzekach czy wodach śródlądowych.

Co jednak najistotniejsze z punktu widzenia wojska, maszyna ta ma ogromny potencjał uderzeniowy. Trudny do wykrycia, cichy i szybki dron wodny to as w rękawie dla polskiej Marynarki Wojennej.

Więcej na Spider’s Web:

Sztuczna inteligencja na polu minowym

Bezzałogowe innowacje nie ominęły również ciężkiego sprzętu wsparcia. Specjaliści z Łukasiewicz – PIMOT (Przemysłowy Instytut Motoryzacji) pracują nad autonomicznymi platformami, które mają odciążyć wojsko w najtrudniejszych zadaniach logistycznych i inżynieryjnych. Flagowym rozwiązaniem jest tu PAWO (Platforma Autonomiczna Wsparcia Operacyjnego), stworzona do operowania w skrajnie nieprzyjaznym terenie przy użyciu zdalnego sterowania.

To jednak nie wszystko, bo instytut mocno inwestuje w systemy rozminowywania dróg. Projekt SHIBA II, rozwijany w ramach dużego programu badawczego PERUN, udowadnia, iż automatyzacja może bezpośrednio ratować życie saperów.

Koniec z proszeniem o miejsce na rakiecie. Polacy chcą niezależności w kosmosie

Najbardziej ambitne plany snuje jednak Centrum Technologii Kosmicznych w Łukasiewicz – ILOT. Dr inż. Adam Okniński podkreśla, iż obecny model, w którym polskie podmioty muszą czekać kilkanaście miesięcy na wolne miejsce w zagranicznej rakiecie i dodatkowo dzielić się z zagranicznymi operatorami poufną dokumentacją obronną, jest na dłuższą metę nie do przyjęcia. Polska branża obronna potrzebuje suwerenności na orbicie.

Właśnie dlatego wystartował kompleksowy Program Badań Kosmicznych, który opiera się na trzech potężnych filarach. Po pierwsze, rozwijane są nasze własne platformy satelitarne z serii Spark. Po drugie, polscy inżynierowie projektują zaawansowane ładunki użyteczne, czyli naszpikowaną elektroniką aparaturę wynoszoną w przestrzeń kosmiczną.

Trzecim, najbardziej rewolucyjnym krokiem, są prace nad krajowymi technologiami wynoszenia. Możliwość szybkiego wystrzelenia własnego satelity na wybraną orbitę bez pytania kogokolwiek o zgodę to ostateczny dowód na to, iż polski sektor technologiczny przestał być jedynie podwykonawcą, a staje się pełnoprawnym graczem w ekstraklasie innowacji.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału