
Trwają prace nad polskim łowcą dronów. Na najnowszym wideo można zobaczyć, jak maszyna w symulatorze poluje na rosyjskie drony.
Iryda Plus to dron myśliwski do polowania na inne drony. Producent, firma MBF Group SA, pochwaliła się właśnie niezwykle interesującym wideo, które przedstawia symulację Irydy Plus i śledzenie celu. Warto zwrócić uwagę, iż pozorowany cel przypomina rosyjskie drony, którymi Rosjanie terroryzują Ukrainę.
Synchronizacja układu głowica-gondola strzelecka w symulacji wirtualnej. Sprawdzamy w Squadron ASE Group działanie samolotu myśliwskiego Iryda Plus w symulacji obejmującej także najbardziej prawdopodobne rodzaje celów powietrznych. Wszystko działa zgodnie z założeniami – podała MBF Group SA.
Gotowe do zamontowania w makiecie samolotu – głowica obserwacyjna oraz gondola strzelecka (wraz z ręcznym sterowaniem). Wszystko w komplecie już niedługo do oglądnięcia i dotknięcia na Drone World Expo 2026 ❄️🎯 pic.twitter.com/UoX2ngySAA
— MBF Group SA (@MBF_Group) January 26, 2026Projektanci Irydy Plus odeszli od modnej ostatnio koncepcji dronów kamikaze, które niszczą cel, same ulegając destrukcji. Ich wizja jest inna: Iryda to drapieżnik, łowca, który ma przetrwać starcie, by polować dalej.
Koncepcja ta przywodzi na myśl rozwiązania znane z historii lotnictwa, ale podane w ultranowoczesnej formie. Sercem systemu bojowego jest bowiem uzbrojenie umieszczone w specjalnej gondoli, łudząco przypominającej stanowiska strzelców pokładowych w alianckich bombowcach z czasów II wojny światowej.
To właśnie ta gondola, wyposażona w karabinek kalibru 7,62 mm, stanowi o unikalności polskiego rozwiązania. Dzięki możliwości obrotu o 360 stopni, Iryda Plus nie musi ustawiać się całym kadłubem do celu. Może prowadzić ogień w dowolnym kierunku, co w dynamicznej walce powietrznej daje jej ogromną przewagę taktyczną.
Jednak za pociąganie za spust nie odpowiada tu człowiek z krwi i kości, ale zaawansowana matematyka. System TAS (Target–Aim–Shot), wspierany przez algorytmy sztucznej inteligencji, bierze na siebie ciężar celowania, uwzględniając poprawki balistyczne i ruch celu w czasie rzeczywistym.
Uzupełniać, nie konkurować
Twórcy projektu podkreślają, iż nie zamierzają konkurować z lotnictwem myśliwskim czy zaawansowanymi systemami obrony powietrznej, takimi jak Patriot czy Narew. Iryda Plus ma je uzupełniać, wchodząc do gry tam, gdzie użycie ciężkiego sprzętu jest nieopłacalne lub niemożliwe.
Producent zaznacza, iż nie chodzi o tworzenie „nowego miecza bez tarczy”, ale o inteligentne wkomponowanie tego rozwiązania w istniejący ekosystem obronny. To najważniejsze podejście w kontekście ochrony infrastruktury krytycznej, węzłów łączności czy stanowisk dowodzenia, które są szczególnie narażone na ataki rojów dronów.
Więcej na Spider’s Web:
Iryda Plus ma być maszyną o dużej wytrwałości. Zapas paliwa pozwala jej na krążenie w powietrzu i poszukiwanie celów choćby przez 10 godz. To czas, w którym dron może pełnić rolę powietrznego wartownika, patrolującego granicę lub strefę buforową z prędkością przelotową rzędu 180–200 km/h.
Gdy jednak radar wykryje zagrożenie, polski myśliwy przyspiesza do prędkości pościgowej oscylującej w granicach 250–280 km/h, co pozwala mu dogonić większość dronów obserwacyjnych i uderzeniowych stosowanych w tej chwili na froncie.
Nie tylko na papierze
W świecie zbrojeniówki wiele projektów kończy żywot na etapie efektownych wizualizacji. Konsorcjum MBF Group, Squadron i PLP zapewnia jednak, iż Iryda Plus to projekt na etapie dojrzałej weryfikacji.
Istnieje gotowa dokumentacja techniczna, harmonogram produkcji oraz zaplecze eksperckie niezbędne do wdrożenia systemu. Prace przebiegają zgodnie z harmonogramem.
Skalowalność i niskie koszty eksploatacji to asy w rękawie tego projektu. Maszyna o udźwigu 15–20 kg i umiejętności lotu z minimalną prędkością 50–60 km/h jest elastycznym narzędziem, które może czyścić niebo zarówno z pojedynczych intruzów, jak i zorganizowanych grup bezzałogowców.
Połączenie tradycyjnej mechaniki lotniczej z nowoczesną automatyką celowania ma sprawić, iż Iryda Plus stanie się brakującym ogniwem w polskiej tarczy antydronowej. Czy latający myśliwy trafi na wyposażenie Sił Zbrojnych RP? O tym zadecydują najbliższe miesiące i testy. W wojnie na wyczerpanie wygrywa ten, kto potrafi bronić się skutecznie, a zarazem tanio.







