Potężna eksplozja na Słońcu. Dziś w nocy niebo nad Polską może zapłonąć

konto.spidersweb.pl 1 godzina temu

Jeśli do tej pory omijały was nocne spektakle na niebie, przygotujcie termosy z kawą i ciepłe kurtki. Przed nami wyjątkowa noc z 31 marca na 1 kwietnia, która może przejść do historii tegorocznych obserwacji astronomicznych w naszym kraju.

Jak informuje popularny blog astronomiczny Z głową w gwiazdach, w stronę Ziemi pędzi właśnie potężny obłok słonecznej plazmy, a szanse na pojawienie się zorzy polarnej nad Polską są całkiem spore.

Zaczęło się bardzo niewinnie, ale błyskawicznie nabrało tempa. Trzydziestego marca, tuż po godzinie piątej rano naszego czasu, aktywny rejon na Słońcu oznaczony numerem 4405 wygenerował potężny rozbłysk klasy X1.5. Zjawisko to trwało na tyle długo, by z impetem wyrzucić w przestrzeń kosmiczną ogromne masy plazmy.

Rozpoczął się koronalny wyrzut masy, znany w środowisku naukowym pod skrótem CME. Karol Wójcicki, autor bloga Z głową w gwiazdach zwraca uwagę na jeden, absolutnie fascynujący parametr tego zjawiska – prędkość. Plazma pędzi w naszym kierunku z obłędną prędkością około dwóch tysięcy kilometrów na sekundę.

Trzeba jednak od razu ostudzić nieco emocje, bo kosmiczny bilard rządzi się swoimi prawami. Słoneczny strzał nie był wymierzony idealnie w Ziemię. Nasza planeta znajduje się około 45 stopni od głównego epicentrum uderzenia.

Nie oznacza to jednak, iż ominie nas to kosmiczne show. Wyrzut jest niezwykle rozległy i jego brzegowa fala z pewnością o nas zahaczy. Choć krawędź tego obłoku porusza się nieco wolniej, to pierwsze uderzenie w ziemską magnetosferę prognozowane jest już w okolicach dzisiejszego południa.

Kosmiczna ruletka, czyli czy zobaczymy zorzę w całej Polsce?

Prognozowanie kosmicznej pogody przypomina nieco wróżenie z fusów, a w tym przypadku sprawę dodatkowo komplikuje sąsiedztwo wyrzutu. Tuż obok miejsca, z którego Słońce wypluło z siebie plazmę, znajduje się dziura koronalna.

To swoista wyrwa w koronie słonecznej, przez którą ucieka szybki wiatr słoneczny. Jak słusznie zauważa Karol Wójcicki, ten dodatkowy strumień cząstek może wejść w interakcję z nadciągającym CME i mocno namieszać w strukturze burzy magnetycznej. Komputerowe modele prognostyczne dwoją się i troją, ale ostateczny efekt poznamy dopiero w momencie zderzenia.

Scenariusze są dwa. W wersji optymistycznej, na którą wszyscy po cichu liczymy, indeks Kp poszybuje do poziomu 8. Oznaczałoby to wystąpienie ekstremalnie silnej burzy geomagnetycznej klasy G4. Wtedy zorza polarna mogłaby rozświetlić niebo nad terytorium absolutnie całej Polski, od Tatr aż po Bałtyk.

Jeśli jednak po drodze uderzenie zostanie osłabione przez wspomnianą dziurę koronalną, możemy liczyć na burzę klasy G2 lub G3. W tym wariancie świetlny taniec zarezerwowany będzie głównie dla mieszkańców północnej i ewentualnie centralnej Polski, objawiając się w postaci świetlistej łuny lub pionowych słupów nisko nad horyzontem.

Więcej na Spider’s Web:

Wiosenny bonus od Matki Natury i kapryśne pole magnetyczne

Warto w tym miejscu przypomnieć o niezwykle ciekawym zjawisku, które działa teraz na naszą korzyść. Marzec to statystycznie jeden z najlepszych momentów na tego typu polowania. Wszystko za sprawą tak zwanego efektu Russella-McPherrona.

W okolicach równonocy wiosennej nasza planeta ustawia się w taki sposób, iż ziemskie pole magnetyczne staje się znacznie bardziej podatne na przyjmowanie ciosów od wiatru słonecznego. Dzięki temu choćby słabsze uderzenia potrafią wywołać zorze polarne na średnich szerokościach geograficznych, w tym właśnie w Polsce.

Ostateczny sukces tej nocy zależy jednak od jednego, kluczowego detalu, na który astronomowie będą patrzeć z zapartym tchem – składowej Bz międzyplanetarnego pola magnetycznego. jeżeli obłok plazmy przyniesie ze sobą południowe ułożenie tego pola, zorza niemal natychmiast zapłonie na naszym niebie. Jakiekolwiek odchylenia na północ mogą skutecznie zgasić nasze nadzieje, zamykając ziemską tarczę przed naładowanymi cząstkami.

Kiedy wyjść z domu i patrzeć w niebo?

Zegarki w dłoń. Skoro uderzenie w naszą magnetosferę spodziewane jest w okolicach południa 31 marca, to po zmroku warunki mogą być już idealne. Zjawiska należy wypatrywać mniej więcej od godziny 20:00 w niedzielny wieczór. Znajdźcie miejsce oddalone od miejskich świateł, z odsłoniętym horyzontem w kierunku północnym.

Pamiętajcie, iż alerty zorzowe nigdy nie dają stuprocentowej gwarancji. Jak podkreśla profil Z głową w gwiazdach, trzeba być czujnym do ostatniej chwili i na bieżąco monitorować dane satelitarne. Kosmiczna pogoda lubi płatać figle, ale stawka jest na tyle wysoka, iż grzechem byłoby dziś nie spojrzeć w górę.

Szykujcie sprzęt fotograficzny, ustawiajcie dłuższe naświetlanie w telefonach i trzymajcie kciuki za odpowiednie parametry wiatru słonecznego. Ta noc może być naprawdę wyjątkowa.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału