
Masz dość wiecznej walki z wyszukiwarką plików Windows, która nigdy nie znajduje tego, co trzeba? Czas zacząć używać narzędzi, które dostosują system do Ciebie. W drugiej części naszego cyklu o pożytecznych aplikacjach w środowisku Windows prezentujemy darmowe narzędzia, dzięki którym kilka prostych czynności na systemie i plikach wykonasz szybciej lub lepiej. Szybkie wyszukiwanie plików, nieskończony schowek, masowe zmienianie nazw plików czy usuwanie duplikatów – to wszystko i jeszcze więcej osiągniesz, instalując kilka pożytecznych aplikacji.
Windowsy dostajemy z rozlicznymi programami. Pogoda, Poczta (ta, której nie używasz), Paint, Kalkulator… Ale jak chcesz wykonać jakąś prostą czynność – powiedzmy wyszukanie pliku, to system dostaje zadyszki. Weźmy inną czynność – powiedzmy zmianę nazw kilkunastu plików według jakiegoś wzorca. Można? Można. jeżeli nauczysz się pisać skrypty…
Takich obszarów, w których Windows albo nie potrafi zrobić tego, co chcemy, albo robi to źle i wolno, albo potrafi, ale wymaga od użytkownika istotnej wiedzy, jest sporo. O kilku obszarach – związanych z diagnostyką – pisałem poprzednio. Dziś zajmiemy się kilkoma z nich związanymi z codziennymi operacjami na systemie operacyjnym i plikach.
Zaczniemy od zmory osób z dużymi zasobami na dyskach twardych – wyszukiwania plików.
Darmowe narzędzia. Wyszukaj swoje pliki z Everything
Ten ból przechodziliśmy chyba wszyscy. Chcemy znaleźć jakiś plik na dysku, niestety nie pamiętamy, w którym folderze go umieściliśmy. Idziemy więc do lupki na pasku zadań w nadziei, iż wyszukiwarka plików Windows udzieli nam szybkiej odpowiedzi.
I ta odpowiedź dość często jest szybka. Tylko nieraz zupełnie niesatysfakcjonująca. Coś w rodzaju „niestety, nie udało się znaleźć danego pliku, spróbuj w Eksploratorze Windows”. No więc idziemy do Eksploratora Windows, znowu wpisujemy fragment nazwy poszukiwanego pliku i… czekamy. jeżeli mamy więcej dysków niż jeden a na nich sporo danych, to czekać możemy całkiem długo. W moim przypadku zdarza się, iż wyszukiwanie kończy się po 1-2 minutach.
Przecież na pewno jest lepszy sposób… I owszem, jest. Nazywa się Everything i bardzo przyspiesza wyszukiwanie plików.
Jak to działa? Everything po zainstalowaniu tworzy bazę danych naszych plików (i robi to szybko), a potem zostaje w pamięci i monitoruje wszystkie operacje na plikach, cały czas aktualizując swoją wiedzę o nich. Dodatkowo przechowuje potem tę wiedzę w bazie danych, co istotnie przyspiesza dostęp do niej. Jakie efekty? jeżeli w pole wyszukiwania Everything wpiszemy poszukiwaną frazę, to wyniki ukażą nam się w ciągu ułamka sekundy. Ułamka sekundy, a nie 1-2 minut.
Tu uwaga: Everything domyślnie przeszukuje tylko nazwy plików. jeżeli ktoś szuka tekstu wewnątrz dokumentu, Everything też to potrafi, ale trwa to dłużej. A jeżeli przypadkiem w trakcie wyszukiwania jakiegoś pliku Everything pokaże Wam, iż macie jego trzy wersje w trzech różnych miejscach, to znak, iż być może przyszedł czas na czyszczenie naszego kompa z nadmiaru plików.
Dwie kopie to (być może) backup. Trzy to raczej bałagan
Pewnie nie jestem jedyny, któremu przydarza się taki scenariusz – kopiuję zdjęcia z aparatu na komputer, ładnie wkładam we adekwatne foldery, ale zdjęcia zachowuję jeszcze w aparacie. Potem robię nowe, na ich organizację już nie mam czasu, wyjazd się zbliża, więc… hurtem zgrywam wszystko na dysk, żeby zrobić miejsce na nowe zdjęcia. Włącznie ze zdjęciami, które na dysku już były.
Albo może szukałem jakiegoś PDFa. Może wyszukiwanie za długo trwało (bo było to zanim zainstalowałem Everything), albo nazwa pliku była trochę inna niż mi się wydawało. Cóż prostszego niż wyszukać w necie ponownie? Więc po chwili w folderze Pobrane ląduje kolejna kopia pliku, który już gdzieś na moim dysku jest. Ja jestem szczęśliwy, bo znalazłem, czego szukałem, ale higiena moich zasobów cyfrowych cierpi.
Jeśli dodatkowo backupuję takie pliki, to kończę z czterema (lub sześcioma lub w ekstremalnych przypadkach choćby ośmioma) kopiami pliku. jeżeli takich nadmiernie zreplikowanych plików jest kilka-kilkanaście, to pół biedy. jeżeli kilkaset, to już jest problem. A w jego rozwiązaniu pomoże nam program do wykrywania i usuwania duplikatów – taki jak Wise Duplicate Finder.
Wise Duplicate Finder przeszukuje wybrane przez nas foldery w poszukiwaniu duplikatów. jeżeli je znajdzie, to pokazuje nam w jednej grupie wszystkie wersje danego pliku. Z poziomu programu możemy wybrać te lokalizacje, które są zbędne i usunąć z nich nasz plik.
Zasada tego typu programów jest prosta – znaleźć pliki, które pod jakimś względem są identyczne. Wise Duplicate Finder domyślnie wyszukuje po kombinacji nazwy i wielkości pliku. Nie jest to kombinacja w 100 procentach skuteczna – plik może się odrobinę inaczej nazywać a mieć identyczną zawartość, więc nie wykryjemy duplikatu. Z drugiej strony, przy dużym niefarcie, dwa różne pliki mogą być tak samo nazwane i mieć ten sam rozmiar. To mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe. Dlatego lepiej korzystajmy z oferowanego przez program podglądu zawartości pliku.
Mamy również inny tryb szukania – po części lub całości zawartości pliku. Ta opcja jest jednak sporo wolniejsza i może spowodować ściągnięcie na dysk sporej ilości danych na przykład z OneDrive – by porównać zawartość, program będzie ją musiał ściągnąć z chmury.
Nie tylko my śmiecimy. Również programy
Jednak śmieci na naszym dysku i w naszym systemie to nie tylko nasza wina. jeżeli mamy komputer od ładnych paru lat, to prawdopodobnie w międzyczasie zainstalowaliśmy na nim i odinstalowaliśmy dziesiątki różnych programów – takich które nam się nie spodobały, albo po prostu przestały być potrzebne.
Niestety, takie programy mają brzydki zwyczaj zostawiania po sobie śladów – folderów, plików, wpisów w rejestrze, które nie zostały usunięte przez deinstalatory.
Tu pomoże nam Bulk Crap Uninstaller (BCU). Przy jego pomocy możemy po pierwsze odinstalować kilka programów naraz. jeżeli na przykład testujecie kilka podobnych programów a chcecie zachować tylko jeden, to te niechciane dodajesz do listy „Uninstall quietly”, a BCU odinstaluje wszystkie po kolei bez zadawania zbędnych pytań.
Na dodatek, po każdej dezinstalacji – grupowej czy pojedynczej – program zapyta nas, czy chcemy, by „posprzątał” po aplikacji, a zwykle jest co sprzątać. No i jeszcze wykryje programy, które są zainstalowane, ale nie są zarejestrowane w systemie – i da nam opcje ich dezinstalacji. Możemy przy pomocy BCU również posprzątać po już kiedyś odinstalowanych programach. Do tego służy opcja „Clean up Program Files folders” w menu Tools.
Kolejną użyteczną funkcjonalnością jest pokazanie nam, które z programów zajmują najwięcej miejsca na dysku. Służy do tego belka na dole okna aplikacji, z obszarami reprezentującymi pojedyncze aplikacje. Jak widać na moim dysku najwięcej miejsca zajmuje Miniconda:

Darmowe narzędzia do zmiany nazwy plików
Czasem jest tak, iż chcielibyśmy zrobić porządek w naszych plikach – powiedzmy w zdjęciach. Mamy ich w archiwum domowym pewnie tysiące, z różnymi konwencjami – inna dla zdjęć z lustrzanki, inna dla tych ze telefonu z Androidem i tak dalej. jeżeli chcielibyśmy zrobić z tym porządek na piechotę – zmieniając oddzielnie nazwę pliku dla wszystkich zdjęcia, to zabrałoby nam to pewnie dni, a może choćby tygodnie.
Na szczęście jest lepszy sposób. Możemy to zrobić przy pomocy darmowego Bulk Rename Utility (BRU), który potrafi nam zmienić nazwy plików na wiele różnych sposobów.
Powiedzmy, iż chcemy zmienić nazwy plików zdjęć. Mój leciwy aparat Panasonic nagrywa zdjęcia w plikach w formacie „Pxxxxxxx.jpg”, gdzie x to jedna cyfra. Nie ma w tej nazwie zakodowanej żadnej szczególnie istotnej informacji – poza kolejnością robienia zdjęć. O wiele użyteczniej byłoby mieć nazwy odpowiadające dacie i czasowi zrobienia zdjęcia.
Co więc robię? Najpierw przechodzę do folderu z moimi zdjęciami i wybieram parę testowych plików zaznaczając je na liście. W polu Remove zaznaczam usunięcie pierwszych ośmiu znaków, co oznacza usunięcie starej nazwy (bez rozszerzenia). Potem idę do Auto Date i tam zaznaczam Tryb (mode) Prefix i wybieram pożądany format, na przykład YMD HMS, by mieć zdjęcia oznaczone według daty i czasu co do sekundy.
Tu ważna uwaga – zaznaczamy Typ (Type) Taken (Original). Dzięki temu Bulk Rename Utility nie zastosuje daty stworzenia czy modyfikacji pliku (te mogły się zmienić od czasu zrobienia zdjęcia) tylko pobierze je z metadanych pliku JPG, tak zwanych danych EXIF.
Jeśli robimy zdjęcia seryjne i może się zdarzyć, iż więcej niż jedno zostało zrobione w jednej sekundzie, to do plików możemy dodać jeszcze numerowanie. U mnie wygląda to tak:

Dając taki rezultat jeżeli chodzi o zmianę nazwy plików:

Z początku interfejs BRU może być nieco przytłaczający. Ale raczej gwałtownie zrozumiemy, które opcje są dla nas przydatne, a które nie. Pamiętajcie o kilku podstawach: zaznaczcie pliki, zaznaczcie tylko te opcje zmiany nazwy, które są Wam potrzebne (zostaną oznaczone na pomarańczowo) i patrzcie jak co robicie wpływa na nazwy plików w kolumnie New Name. Pamiętajcie, póki nie klikniecie przycisku Rename, nie zajdą żadne zmiany w Waszych plikach, więc możecie eksperymentować do woli.
W razie wątpliwości, skorzystajcie z wbudowanej Pomocy. Jest raczej zdawkowa, ale w jasny sposób wyjaśnia poszczególne opcje.
Na koniec dodam, iż dla chcący wypróbować programy do masowej zmiany nazwy plików pozostało co najmniej jedna niezła opcja – PowerRename od Microsoftu, część PowerToys. Ale o tym zestawie narzędzi napiszę innym razem.
Inne darmowe narzędzia ułatwiające życie
Są oczywiście jeszcze inne narzędzia, które mogą ułatwić Wam życie. Oto kilka z nich.
Ditto – pamięć kopiowania bez granic
Zapewne nieraz Wam się zdarzyło, iż otwieracie jakiś plik po kilku dniach, patrzycie na jego zawartość, a tu okazuje się, iż brakuje tam jakiejś ważnej informacji, jaką przy poprzedniej edycji tam na pewno wklejaliście. Zamknęliście plik bez zachowywania? Prąd wyłączyli? Trudno powiedzieć – ale informacji brakuje.
Na szczęście jest rozwiązanie – to Ditto, Wasz schowek z praktycznie nieskończoną pamięcią. Ditto trzyma historię wszystkiego, co skopiowaliście (Ctrl+C) – teksty, obrazy, linki. Możecie wrócić do czegoś, co kopiowaliście trzy a choćby trzydzieści dni temu. Wystarczy skrót Ctrl+` (ten ostatni znak to nie apostrof, tylko tak zwany backtick, prawdopodobnie obecny na Waszej klawiaturze na lewo od 1), by przeszukać historię schowka. Więc jeżeli choć trochę pamiętamy, co było w tamtym przeklejonym a niezachowanym fragmencie, to powinniśmy móc go znaleźć w pamięci Ditto.
QuickLook – szybki podgląd
QuickLook to funkcja przeniesiona prosto z macOS. Pozwala podejrzeć niemal każdy plik (zdjęcie, PDF, dokument Word, archiwum) bez jego otwierania – wystarczy zaznaczyć go w Eksploratorze i nacisnąć Spację. Błyskawiczne i uzależniające.
TeraCopy – lepsze kopiowanie plików
Pewnie niejednemu z Was przydarzyło się, iż w trakcie kopiowania dużej liczby plików Windows wyrzuca błąd – na przykład dlatego, iż jeden z plików, które miały zostać skopiowane jest w użyciu. Kopiowanie zostaje przerwane a my mamy folder z częściowo skopiowanymi danymi. Wyrzucić wszystkie skopiowane i zacząć na nowo, czy bawić się w śledztwo, które zostały skopiowane, a które nie, by skopiować tylko te brakujące.
Znowu jednak jest lepsze wyjście niż używanie standardowego narzędzia Windows. To TeraCopy. W przeciwieństwie do systemowego Eksploratora, program ten nie przerywa całego procesu przy napotkaniu jednego zablokowanego lub uszkodzonego pliku – po prostu go pomija, kończy kopiowanie i generuje czytelny raport na końcu. Oferuje również funkcję pauzy i wznowienia transferu oraz zaawansowaną weryfikację sum kontrolnych, dzięki czemu macie 100% pewności, iż kopia jest identyczna z oryginałem.
Jeśli te funkcjonalności Wam się podobają, to możecie go uczynić domyślnym programem kopiującym Windows.
Masz problem? Pewnie istnieją darmowe narzędzia do jego rozwiązania
To oczywiście tylko kilka narzędzi ułatwiających nam życie w kilku obszarach. Pamiętajcie jednak – jeżeli macie problem (komputerowy) do rozwiązania, to prawdopodobnie taki problem miało wcześniej wiele osób. I niektóre z nich ten problem rozwiązały tworząc odpowiedni program. A niektóre choćby udostępniły taki program za darmo.
Takich programów rozwiązujących jakiś problem jest w internecie masa. Oczywiście musicie być ostrożni – poszukajcie recenzji, najlepiej ściągajcie tylko ze znanych Wam serwisów. jeżeli macie wątpliwości, to ściągnięty plik instalacyjny wrzućcie na VirusTotal – jeżeli jest tam coś bardzo złego, to powinno zostać wykryte.
Jakieś narzędzie wam nie pasuje? Nie zniechęcajcie się, następne może być lepsze. Eksperymentujcie. Na pewno nieco się nauczycie a przy okazji być może znajdziecie aplikację, która fundamentalnie ułatwi Wam życie i pracę.
FAQ: Jak korzystać z darmowych aplikacji, by ułatwić sobie życie w Windows?
Najlepszym rozwiązaniem jest program Everything. W przeciwieństwie do systemowej lupy, Everything tworzy błyskawiczną bazę danych wszystkich plików i wyświetla wyniki w ułamku sekundy, choćby na ogromnych dyskach. Pozwala to zaoszczędzić czas, który zwykle tracimy na czekanie, aż Eksplorator plików „przemieli” zapytanie.
Do tego celu idealnie nadaje się Wise Duplicate Finder. Program ten porównuje pliki nie tylko po nazwie, ale również po rozmiarze i zawartości. Dzięki temu możesz bezpiecznie usunąć dziesiątki kopii tych samych zdjęć czy dokumentów PDF, które niepotrzebnie zajmują gigabajty miejsca i obciążają Twój backup.
Tak, umożliwia to narzędzie Bulk Crap Uninstaller (BCU). Funkcja „Uninstall quietly” pozwala zaznaczyć wiele aplikacji i usunąć je automatycznie jedna po drugiej. Co ważne, BCU po zakończeniu pracy skanuje system w poszukiwaniu pozostałych folderów i wpisów w rejestrze, których standardowe deinstalatory często „zapominają” usunąć.
Możesz to zrobić dzięki Bulk Rename Utility. Narzędzie to potrafi wyciągnąć informacje z metadanych plików (EXIF) i automatycznie zamienić nazwy typu „IMG_001” na czytelny format daty i czasu (np. 2024-03-25_10-20-03). Pozwala to na błyskawiczne uporządkowanie domowych archiwów bez manualnego klikania w każdy plik.
Standardowy schowek Windows ma krótką pamięć, ale darmowy program Ditto pozwala przechowywać historię kopiowania niemal bez limitu. Po naciśnięciu skrótu Ctrl + ` (backtick) możesz przeszukać wszystko, co kopiowałeś (teksty, linki, obrazy) wczoraj, tydzień temu, a choćby miesiąc wcześniej.
Zamiast korzystać z systemowego mechanizmu, użyj TeraCopy. Program ten jest odporny na błędy – jeżeli jeden plik jest uszkodzony lub zablokowany, TeraCopy go pominie i dokończy kopiowanie reszty danych, zamiast przerywać cały proces. Na koniec otrzymasz raport i możliwość ponownej próby skopiowania tylko brakujących elementów.
Źródło grafiki: Sztuczna inteligencja, Nano Banana 2








