
Nie jako cichy wspomagacz, nie jako zakazane narzędzie, które każdy student zna, ale nikt nie przyznaje się do używania. ChatGPT był otwarcie dostępny na egzaminie. Czy taki sprawdzian jest czegoś wart?
Za pomysłem stoi prof. Wojciech Baluch z Wydziału Polonistyki UJ, który od dawna krytykuje schizofreniczne podejście uczelni do sztucznej inteligencji. Jego zdaniem udawanie, iż studenci nie korzystają z AI, jest równie sensowne, jak udawanie, iż nie istnieje Internet.
I trudno odmówić mu racji. Naukowcy mogą używać AI do przygotowywania materiałów, analiz, streszczeń, a choćby do wstępnego porządkowania danych. Studenci – słyszą głównie, iż to oszustwo. Ta asymetria jest dla profesora nie tylko nielogiczna, ale przede wszystkim niesprawiedliwa.
Jak wyglądał egzamin z ChatGPT?
Jak informuje Wyborcza.pl, forma egzaminu była równie nietypowa, co odważna: debata oksfordzka. Do udziału zgłosiło się dwanaścioro studentów pierwszego roku licencjatu z Wiedzy o Teatrze oraz ośmioro studentów pierwszego roku performatyki. W tej drugiej grupie chęć udziału była niemal stuprocentowa. Młodsze pokolenie nie boi się AI. Ono chce ją rozumieć i wykorzystywać.
Przygotowania wyglądały klasycznie: studenci analizowali wybrane dzieła – dramaty, filmy, seriale – i powtarzali pojęcia z zakresu teorii dramatu. Dopiero na sali poznawali tezę i antytezę, które mieli bronić. Na przygotowanie argumentów dostawali 30 minut. I właśnie wtedy mogli oficjalnie korzystać z ChatGPT.
Nie po to, by AI napisała za nich wystąpienie. Raczej po to, by gwałtownie przypomnieć sobie definicje, uporządkować myśli, sprawdzić konteksty i skrócić dłuższe fragmenty tekstów. To podejście jest dziś coraz bardziej powszechne. AI nie jest magicznym mózgiem. Jest narzędziem – szybkim, wygodnym, ale wymagającym krytycznego myślenia.
AI pomaga, ale potrafi też kłamać jak z nut
Modele językowe potrafią tworzyć treści brzmiące wiarygodnie, ale kompletnie zmyślone. W branży tech to codzienność, ale w edukacji – to realny problem. Dlatego profesor Baluch podkreśla, iż AI nie może być traktowana jako źródło prawdy, ale jako narzędzie wspierające myślenie.
Aby przeanalizować wpływ AI na przebieg egzaminu profesor… stworzył drugiego asystenta AI. Ten pomagał mu porównywać nagrania debat z transkrypcjami rozmów studentów z ChatGPT. Ironia? Owszem. Ale też świetny przykład tego jak AI może wspierać naukowców w zadaniach żmudnych, powtarzalnych i czasochłonnych.
Największy problem? Niespójność systemu
Sednem argumentacji prof. Balucha jest nie technologia, ale sprawiedliwość.
- Naukowcy mogą używać AI do pracy.
- Studenci – nie.
To absurd, zwłaszcza iż to właśnie studenci będą pracować w świecie, w którym AI jest wszechobecna. Zakazywanie im korzystania z narzędzi, które są standardem w branży jest jak zakazywanie studentom informatyki korzystania z kompilatora.
Najostrzej profesor wypowiada się o pracach pisemnych – esejach, licencjatach, magisterkach. Jego zdaniem udawanie, iż student pisze je samodzielnie jest dziś fikcją. ChatGPT potrafi stworzyć poprawny esej w kilka minut. A student, który chce ukryć korzystanie z AI, ma na to dziesiątki sposobów.
Co więc mierzy taka praca? Wiedzę? Czy może umiejętność maskowania śladów?
Profesor nie stawia jeszcze radykalnych tez, ale nie wyklucza, iż tradycyjne prace dyplomowe mogą w przyszłości zniknąć lub zostać gruntownie przeprojektowane.
Co dalej? Rewolucja dopiero się zaczyna
Eksperyment nie był jednorazowym wybrykiem. W tym roku kolejne roczniki mają przejść przez podobną formę egzaminu. Profesor Baluch zakłada też grupę dyskusyjną dla nauczycieli, którzy chcą testować nowe metody pracy z AI.
Jego diagnoza jest brutalna: uczelnie nie są przygotowane na tempo zmian technologicznych. I to nie tylko polskie uczelnie – to globalny problem. Modele językowe rozwijają się szybciej, niż system edukacji jest w stanie reagować.
To prowadzi do fundamentalnego pytania: czy walka z AI w edukacji ma jeszcze sens? A może powinniśmy przestać pytać jak to zablokować? i zacząć pytać jak tego uczyć?
Historia technologii jest tu bezlitosna:
- kalkulatory miały zniszczyć matematykę,
- Internet miał zniszczyć pamięć,
- GPS miał zniszczyć orientację w terenie.
Nic z tego się nie wydarzyło. Zmieniło się tylko to, czego i jak uczymy.
AI w edukacji jest nieuniknione. Pytanie brzmi: kto będzie ją kształtował?
Dla ludzi, którzy żyją technologią – inżynierów, programistów, pasjonatów elektroniki użytkowej – odpowiedź jest oczywista. AI nie jest chwilową modą. Jest narzędziem, które będzie tak samo naturalne jak wyszukiwarka, edytor tekstu czy arkusz kalkulacyjny. Dlatego eksperyment prof. Balucha jest istotny nie tylko dla studentów teatrologii. Jest istotny dla całego systemu edukacji, który stoi przed największą zmianą od dekad.








