Test Hama MW-500. Znana mysz działa 75 dni na jednym ładowaniu i wraca z nowymi barwami

konto.spidersweb.pl 9 godzin temu

Hama MW-500 to biurowa klasyka. Mysz bezprzewodowa jest atrakcyjna cenowo, działa do 75 dni na jednym ładowaniu i została nadzwyczaj dobrze wyprofilowana. Teraz popularny gryzoń powraca w nowych kolorach oraz z nową sztuczką: wyzwalaczem asystenta AI.

Absolutna biurowa klasyka. Myszki Hama MW-500 od kilku lat stanowią stały element krajobrazu w polskich firmach i organizacjach. Trudno się dziwić – są bardzo przystępne cenowo, w pełni bezprzewodowe, solidne i działają wiele tygodni na jednym ładowaniu. Czyni je to produktami niezwykle opłacalnymi, na które decyduje się wielu przedsiębiorców, uzupełniając wyposażenie biura.

Jedynym elementem, który mógł średnio pasować niektórym użytkownikom, był design. To oczywiście kwestia mocno subiektywna. Nie da się jednak nie zauważyć, iż choćby mimo kilku wersji kolorystycznych, myszki Hama MW-500 poprzedniej generacji wyglądały (nazbyt) surowo i bojowo. Głównie za sprawą czarnej bazy obudowy we wszystkich wariantach. Hama adresuje tę kwestię, odświeżając wizualnie całą serię.

Nowa generacja myszy Hama MW-500 dostała lepsze kolory. Teraz trudno uwierzyć, iż to gryzonie za 79 zł.

Do redakcji Spider’s Web trafiły przedpremierowo gryzonie Hama MW-500 w nowych, odświeżonych wersjach kolorystycznych. O ile pod względem podzespołów i ergonomii to te same sprawdzone modele co kilka lat temu., znacząca różnica dotyczy wyglądu. Niemiecki producent zrezygnował z czarnej bazy kolorystycznej, stawiając na żywe i wyraziste barwy.

Nowe myszy Hama MW-500 zostały pozbawione ciemnych wstawek, oczywiście nie licząc czarnego wariantu. Każdy gryzoń jest teraz spójny kolorystycznie, z dwoma odcieniami wyrazistej barwy na obudowie. Hama zadbała choćby o pasujące ślizgacze oraz rolkę, co jest imponującą dbałością o detale, gdy mówimy o gryzoniach z przystępnej półki cenowej.

Hama MW-500, nowe kolory:

  • czarny
  • biały
  • zielony/seledynowy
  • bordowy/różowy

Jedyne elementy, które pozostały czarne, to kabel zasilania oraz adapter USB-A 2,4 Ghz, łączący bezprzewodowo gryzonia z komputerem. Wyjątkiem jest biały wariant opisywanej myszy, który otrzymał bialutkie okablowanie. Przypuszczam, iż farbowanie przewodów na zielono i bordowo byłoby zbyt kosztowne w produkcji, w przeciwieństwie do powszechnych kabli w kolorze czarnym i białym.

Ktoś może napisać, iż kolor i design nie ma znaczenia w przypadku sprzętu biurowego. Błąd!

Chociaż nowe warianty kolorystyczne są odczuwalnie ładniejsze od poprzedniej generacji, z perspektywy wielkiej organizacji nie ma to znaczenia. Inaczej jest w przypadku małych firm, sektora usług oraz pracowników home office. Osoby pracujące w domu często same wybierają sprzęt, z którego korzystają. Również po godzinach. Dlatego nie ma nic złego w tym, aby ten prezentował się schludnie i ciekawie, pasując do poczucia estetyki właściciela.

Są też miejsca pracy oraz stanowiska, gdzie dobrze wyglądające peryferia przekładają się na postrzeganie całej firmy. Na przykład recepcje w salonach fryzjerskich, prywatnych klinikach i gabinetach dentystycznych. Tam eleganckie monitory, myszki oraz klawiatury personelu mającego bezpośredni kontakt z klientami wpływają na to, jak oceniana jest firma. Kto nie wierzy, niech zapyta stomatologów prowadzących własną działalność.

Z tego punktu widzenia dobrze, iż np. nowoczesne salony kosmetyczne mogą wybrać myszy komputerowe, które nie wyglądają, jakby pochodziły z biura rachunkowego zatrzymanego w latach 90. Jasne, to trzeciorzędna kwestia z perspektywy prowadzenia organizacji, ale skoro możemy pozytywnie wpłynąć na jej postrzeganie, nie ma powodu, aby tego nie robić.

Kolory to nie jedyna nowość w nowej generacji myszek Hama MW-500. Gryzonie wywołują teraz asystentów AI.

ChatGPT. Copilot. Perplexity. Gryzonie podłączone do komputerów z systemem Windows mogą teraz wywoływać wskazanego wcześniej asystenta AI, po skonfigurowaniu tej funkcji w zakładkach systemu operacyjnego. W ten sposób Hama odpowiada na potrzeby wielu firm i korporacji, pogrążonych w gorączce adaptacji sztucznej inteligencji.

Aby wywołać asystenta AI, należy przez 3 sekundy przytrzymać przycisk zmiany DPI, umieszczony zaraz nad pokrętłem. Rozwiązanie gwałtownie wchodzi w krwiobieg i może być naprawdę przydatne, nie tylko w pracy biurowej. Sam skorzystałem z niego dosłownie kilka minut temu, żeby sobie przypomnieć, ile czasu mam gotować ryż. Przytrzymanie przycisku DPI staje się intuicyjne, o wiele bardziej niż skrót do asystenta AI na klawiaturze.

Z kolei pojedyncze wciśnięcie przycisku pozwala zmieniać czułość gryzonia, w trójstopniowym zakresie 800, 1200 oraz 1600 DPI. Mamy więc do czynienia z biurową klasyką. Od pracy na poręcznym laptopie z czułością 800 DPI, po obsługę dwóch monitorów jednocześnie, z czułością 1600 DPI. W przypadku 99 proc. przedsiębiorstw więcej nie potrzeba.

Hama MW-500 to biurowy gryzoń o dobrym wyprofilowaniu, cichym kliku i sensorze działającym niemal na czymkolwiek.

Sensor BlueWave został tak zaprojektowany, aby działać na rozmaitych powierzchniach. Nie tylko firmowych podkładkach z logo przedsiębiorstwa, ale również jasnych i ciemnych biurkach, szklanych blatach, a jak trzeba, to choćby na kolanie. W ten sposób Hama stara się zapewnić pełną funkcjonalność gryzonia firmom o szerokim przekroju działalności, od typowych korporacji po pracowników w terenie.

Dzięki wyprofilowaniu pod użytkowników praworęcznych, mysz pozwala wygodnie osadzić całą dłoń na grzbiecie, bez napięcia na wysokości kości śródręczna. Z kolei wystająca, łukowata przestrzeń boczna na kciuk wydłuża komfortowy czas pracy z myszką, minimalizując ból nadgarstków. W praktyce wygoda to jedna z głównych zalet MW-500. To gryzoń, z którym można pracować godziny. Dawniej tego typu ergonomiczna bryła kosztowałaby kilka razy więcej.

Warto podkreślić, iż przyciski – te główne i te boczne – w myszkach Hama MW-500 zostały celowo wytłumione. Dzięki temu nie wkurzamy współpracowników intensywnym klikaniem. Z kolei osoby na home office mogą domykać projekty po nocach, podczas kofeinowych maratonów, bez obawy o obudzenie bliskich. Oczywiście do cichej myszki warto dokupić równie cichą klawiaturę, inaczej nie wykorzystamy potencjału gryzonia.

Na koniec tej części chciałbym odnieść się do poziomych przycisków bocznych. Mam dłonie średniej wielkości, co za tym idzie, w wielu gryzoniach jest mi zwyczajnie trudno dosięgnąć kciukiem przedniego przycisku bocznego. W przypadku modelu Hama MW-500 nie ma tego problemu. Czuć, iż niemieckiemu producentowi zależało, aby z myszek mogły komfortowo korzystać kobiety oraz posiadacze mniejszych dłoni i krótszych palców.

Na spodzie myszy znajduje się kieszonka na adapter USB-A 2,4 Ghz, co ma znaczenie z perspektywy działania organizacji.

Dzięki tej kieszonce bezprzewodowe dongle USB-A nie powinny się gubić. No, a przynajmniej to negatywne zjawisko zostanie wyraźnie ograniczone. Do tego kieszeń ułatwia transport myszy i adaptera w pokrowcu oraz etui na laptopa, co docenią pracownicy mobilni. Z kolei w awaryjnych sytuacjach myszkę Hama MW-500 zawsze można podłączyć do komputera kablem USB-C, dodawanym do gryzonia.

Zasięg bezprzewodowej łączności dla adaptera 2,4 Ghz wynosi 10 metrów. Czyli więcej niż potrzeba podczas typowego korzystania z biurowego sprzętu. Co istotne, mysz współpracuje bezprzewodowo zarówno na komputerach z systemami Windows, jak również MacOS. Podłączyłem MW-500 do swojego MacBooka Air i od razu była gotowa do działania. W ekosystemie Apple nie działa tylko wywoływanie asystenta AI przyciskiem DPI.

75 dni działania i 79 złotych za gryzonia. Stosunek ceny do wydajności jest bardzo przyjemny.

Hama wycenia odświeżone gryzonie na 79 zł za sztukę. Przyjemna cena, jeżeli weźmiemy pod uwagę dobrą ergonomię, uniwersalny sensor, skrót AI, ciche przyciski oraz miły dla oka design. Atutem modelu MW-500 jest też czas działania na jednym ładowaniu. Producent chwali się 75 dniami. Nie miałem odpowiednio wiele czasu, by to zweryfikować. Biorąc jednak pod uwagę niższe próbkowanie względem myszek gamingowych oraz brak diod, taki wynik może być osiągalny.

Składając wszystkie elementy w całość, mam pewność, iż przy pomocy odświeżonych modeli MW-500 Hama utwierdzi pozycję stałego bywalca polskich biur. Niemiecki producent postawił na spokojną ewolucję, dbając o zachowanie przystępnej ceny swojego produktu. To zrozumiały kierunek. Wszakże po co zmieniać coś, co dobrze się sprawdza. Jednocześnie Hama trzyma rękę na korporacyjnym pulsie, czego nowy wyzwalacz asystenta AI jest najlepszym przykładem.

Idź do oryginalnego materiału