
Wybudowany na początku lat 90. wieżowiec dziś już jest w tak złym stanie, iż jedynym ratunkiem jest rozbiórka. I postawienie nowego kolosa. Może i ma to ekonomiczny sens, ale to bolesna praktyka.
Echo Investment chce wybudować nowy biurowiec przy ul. Grzybowskiej 53/57 w Warszawie – informuje portal propertynews.pl. Inwestycja stanie w miejscu, gdzie dziś jeszcze znajduje się Pekao Tower, oficjalnie znany jako gmach im. Mariana Kantona.
Wieżowiec został zaprojektowany w 1991 r. przez chorwackiego architekta Miljenko Dumenčica. Oddano go do użytku dwa lata później. Ma 85 m, a jego całkowita powierzchnia to ok. 20 tys. mkw. Jeden z symboli lat 90. ponoć nie przetrwał próby czasu. Kiedy pod koniec roku pojawiły się wieści najpierw o jego szykowanej sprzedaży, a potem rozbiórce, warszawskie portale pisały, iż stojący od 2023 r. pusty obiekt znajduje się w kiepskim stanie.
Może i wieżowiec nie ma choćby 50 lat, ale na początku lat 90. budowano inaczej, z myślą o zupełnie innym świecie. Ten argument przywoływano w kontekście wieżowca Intraco, innego symbolu Warszawy (choć dużo starszego), którego planowano rozebrać. Jacek Krawczykowski, wiceprezes Polskiego Holdingu Nieruchomości ds. inwestycji, w rozmowie z warszawską „Wyborczą” przekonywał, iż budynek utrudnia ściąganie nowych użytkowników. Schłodzenie go zużywa mnóstwo energii – latem, przed włączeniem klimatyzacji, we wnętrzach temperatura potrafi dochodzić do 40 st. C.
„Mimo wieloletnich prób modernizacji” nie da się spełnić oczekiwań rynku – tłumaczono. Co lepsze? Wykorzystywany, ale nieprzystający do współczesnych standardów gmach? A może pusty kolos, popadający dzień za dniem w ruinę? Deweloperzy więc odpowiadają. Nie czas ronić łzy, ich okres przeminął, ale teraz jest nowa era. Można lepiej, można taniej, można ekologiczniej.
Pewnie wielkie firmy potrafią liczyć i wiedzą, co się bardziej opłaca
Gdyby remont był tańszy, na pewno by się tego podjęły. Tylko czy naprawdę zawsze musi liczyć się koszt? Czy to musi być jedyny argument, z którym choćby nikt nie ma prawa dyskutować? Pekao Tower to w końcu architektura i pamięć po czasach transformacji, świadek historii. Młody, ale jednak.
W sprawie Intraco doszło do zwrotu akcji. Do gry włączył się Mazowiecki Wojewódzki Konserwator Zabytków, wszczynając procedurę wpisu wieżowca Intraco do rejestru.
– Za każdym razem słyszę, iż właścicielowi coś się nie opłaca, a jednak potem sobie radzi. Idąc tym tropem, XIX-wieczne kamienice też nie spełniają współczesnych standardów mieszkaniowych, a jednak je zachowujemy – zauważał w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Janusz Sujecki, prezes stowarzyszenia „Obrońcy Zabytków Warszawy”.
„Zabawa klockami”
Wciąż jesteśmy w Warszawie świadkami burzenia wieżowców, galerii handlowych, biurowców w centrum aby w ich miejsce powstały równie albo choćby bardziej okazałe budowle. Zabawa w burzenie i budowanie w tym samym miejscu na nowo to fajna i twórcza rozrywka dla dzieci, kiedy bawią się klockami. Natomiast takie brewerie w centrum dużego miasta to wielkie marnotrawstwo pieniędzy materiałów budowlanych, ludzkiego wysiłku, które dokonuje się przy znacznym zatruciu środowiska. Deweloperzy zarabiają na budowaniu. Zysk sięga trzydziestu i więcej procent, więc kiedy brakuje terenów pod zabudowę trzeba burzyć, by móc od nowa budować i zarabiać – komentował sprawę Intraco Piotr Ikonowicz.
To prawdopodobnie mieszanie systemów walutowych, ale uwaga Janusza Sujeckiego daje do myślenia. W Łodzi remontowane są XIX-wieczne famuły, czyli robotnicze mieszkania wybudowane dla pracowników fabryk. Owszem, możemy dyskutować, czy działania deweloperów nie dołożą kolejnych cegieł do problemu gentryfikacji, czy remontów nie powinno wykonywać miasto itd. Tematów do rozmowy jest mnóstwo, ale skupmy się teraz na innej kwestii: ratuje się, zamiast burzyć czy niszczyć.
Mało co smuci i denerwuje mnie tak, jak widok na jednym z łódzkich skrzyżowań
Po jednej stronie stara, zaniedbana, ale ciągle piękna kamienica. Dwa piętra opuszczone, okno na balkonie zabite dechami. Ktoś jednak mieszka na samej górze, świecą się światła. W kontekście ostatnich łódzkich tragedii zastanawiam się, jak ciężko musi być ogrzać takie mieszkanie w chłodne dni. Cały dół kamienicy jest nieogrzewany, trudno mówić o jakiejkolwiek szczelności.
A po drugiej stronie, na przeciwko, powstaje kolejny apartamentowiec. To naprawdę prawdziwy mieszkaniowy kompleks, okno przy oknie, mieszkanie przy mieszkaniu. Rozciąga się daleko na podwórko – widać, iż każdy drobny kawałek przestrzeni został wykorzystany. Władze miasta się cieszą, bo oto plomba w centrum została załatana. A mnie ten kontrast gryzie, smuci, nie daje spokoju.
Wiem, dlaczego bardziej opłaca się wybudować (lub zburzyć) zamiast remontować od nowa. Ta śliczna, zapomniana kamienica, może i nie powstała w łatwych czasach, kiedy myślano, żeby każdy miał dach nad głową. Na pewno jednak nie budowana była z myślą, by ktoś nazwał ją świetną inwestycją, by dzielić większy pokój na trzy małe. Ile sprzedałoby się mieszkań w takiej wyremontowanej kamienicy? choćby gdyby dokonano istotnych przeróbek, to ścian nie rozciągniesz i nie wydłużysz. Patrzę na powstającą inwestycję i nie jestem w stanie doliczyć się liczby mieszkań. Ciekawe, czy we wszystkich znajdą się lokatorzy, skoro Łódź się wyludnia, a obok powstają kolejne gmaszyska.
Ktoś porównał stare, nieekologiczne i niedzisiejsze wieżowce do starych autobusów
W dyskusji o transporcie również można było przecież stwierdzić, iż skoro jeżdżą, to nie powinno się ich wymieniać na nowe, np. elektryczne. Dopóki kursują, niech służą, bo inaczej będzie to marnotrawstwo. Raczej byśmy tego nie chcieli.
Architektura z lat 90. XX w. też może być cenną lekcją. O rozpasaniu, o nieliczeniu się z konsekwencjami, o przekonaniu o świecie, który miał nigdy się nie skończyć. Może trzeba być bardziej elastycznym, przewidywalnym, gotowym na różne scenariusze? Nie aż tak pewnym siebie?
Gdzieś jednak jest we mnie obawa, iż jedynym argumentem jest po prostu zysk dewelopera. Szukanie sposobów, aby wydać jak najmniej. Każdy przypadek jest pewnie inny i nie da się pewnie zestawić Intraco z Pekao Tower. Mimo wszystko jest we mnie poczucie, iż to nie tak powinno wyglądać. Chciałbym, żebyśmy żyli w świecie, w którym rozbiórka i niszczenie nie jest jedyną idealną odpowiedzią.








