AI zachwyca i przeraża. Skrajne wnioski po filmie „The AI Doc: Or How I Became an Apocaloptimist”

bitcoin.pl 15 godzin temu
Zdjęcie: AI


Na tegorocznym Sundance Film Festival zadebiutował dokument, który może powodować zaburzenia snu. „The AI Doc: Or How I Became an Apocaloptimist” to film, który stawia pytanie wprost: czy pędzimy ku katastrofie, czy ku złotej erze ludzkości? I co ważne – nie udaje, iż zna odpowiedź.

W filmie można zobaczyć śmietankę branży AI (Sam Altman, Demis Hassabis), która wprost mówi o swoich wątpliwościach i obawach tego rozwijającego się w zawrotnym tempie sektora. Czy faktycznie jest się czego bać?

Lęk jako punkt wyjścia

Za kamerą stoi Daniel Roher – kanadyjski reżyser, który w 2023 roku odebrał Oscara za dokument „Navalny”. Współreżyseruje z nim Charlie Tyrell, a produkcją zajął się Daniel Kwan, jedna połowa duetu The Daniels odpowiedzialnego za „Everything Everywhere All At Once”. Imponujące CV, ale motorem napędowym filmu jest coś znacznie bardziej osobistego niż nagrody.

Roher zaczął eksperymentować z narzędziami OpenAI i poczuł to, co wielu z nas: mieszaninę zachwytu i niepokoju. Możliwość generowania całych akapitów w kilka sekund czy tworzenia ilustracji jednym zdaniem – to brzmiało jak magia. Tyle iż ta magia coraz bardziej wkracza w obszary, które dotąd były domeną człowieka, w tym filmmaking.

Gdy Roher i jego żona, reżyserka Caroline Lindy, dowiedzieli się, iż spodziewają się dziecka, lęk urósł do rangi egzystencjalnego dylematu. „Czułem, iż cały świat rzuca się w coś bez zastanowienia” – mówi w filmie. I właśnie to pytanie stało się osią dokumentu: czy bezpiecznie jest sprowadzać dziecko na świat zdominowany przez sztuczną inteligencję?

Doomersi kontra entuzjaści

Film oddaje głos dwóm skrajnym obozom. Po jednej stronie stoją „doomersi” – badacze i eksperci przekonani, iż niekontrolowana sztuczna inteligencja może zagrozić istnieniu ludzkości. Yoshua Bengio, Ilya Sutskever, Shane Legg z DeepMind – wszyscy zgadzają się w jednym: istnieją aspekty modeli sztucznej inteligencji, których ludzie nie rozumieją i nigdy nie zrozumieją. Modele trenowane są na ilości danych, której człowiek nie przeczytałby w ciągu kilkunastu żyć.

Eli Yudkowsky, pionier dziedziny AI, wydał w 2025 roku książkę o tytule mówiącym wprost: „If Anyone Builds It, Everyone Dies”. Connor Leahy z EleutherAI porównał przyszłą relację superinteligentnego AGI z ludźmi do relacji człowieka z mrówkami: „Nie nienawidzimy mrówek. Ale jeżeli chcemy zbudować autostradę przez mrowisko – mrówki mają pecha.”

Tristan Harris, znany z dokumentu „Dylemat społeczny”, mówi Roherowi coś, co wywołało westchnienia wśród widowni podczas pokazu w Park City:

Znam ludzi zajmujących się ryzykiem AI, którzy nie spodziewają się, iż ich dziecko skończy liceum

Po drugiej stronie stoją entuzjaści – ci, którzy widzą w AI lekarstwo na raka, głód, zmiany klimatyczne i niedobory energii. Peter Diamandis, Guillaume Verdon, Daniela Amodei z Anthropic czy Peter Lee z Microsoft Research przekonują, iż bez AI przyszłe pokolenia stracą życie przez susze, pandemie i katastrofy klimatyczne.

Sam Altman, CEO OpenAI, który w momencie wywiadu sam spodziewał się dziecka, stwierdza bez owijania w bawełnę: jego syn prawdopodobnie nigdy nie będzie mądrzejszy od AI. „To mnie trochę niepokoi, ale taka jest rzeczywistość” – przyznaje. Na pytanie, czy może zapewnić Rohera, iż z AI wszystko będzie dobrze, odpowiada krótko: „To niemożliwe.”

Trzecia strona: realna cena postępu

Dokument nie zatrzymuje się na filozoficznych debatach. Karen Hao, autorka książki „Empire of AI”, oraz Liv Boeree kierują uwagę na twarde fakty – centra danych pochłaniają ogromne ilości wody i energii w zachodniej części USA, windując rachunki za prąd mieszkańców i osuszając lokalne zbiorniki. Emily M. Bender, profesor lingwistyki komputerowej, wskazuje, iż dominujące narracje o AI pomijają i dehumanizują ludzi, których ta technologia już teraz dotyka.

Apocaloptimizm – czyli co?

Film nie kończy się ani huraoptymizmem, ani apokaliptyczną wizją. Ląduje gdzieś pośrodku – w tytułowym „apocaloptimizmie”. Autorzy sugerują, iż wyjście istnieje: wymaga jednak bezprecedensowej międzynarodowej koordynacji (na wzór traktatów nuklearnych z połowy XX wieku), niezależnych organów regulacyjnych, prawnej odpowiedzialności firm AI i obowiązkowego ujawniania użycia generatywnej AI w mediach.

Czy USA, a tym bardziej cały świat, jest na to gotowy? Nikt nie wie. Jak ujął to CEO Anthropic, Dario Amodei: „Ten pociąg się nie zatrzyma.”

I właśnie dlatego warto wiedzieć, dokąd jedzie… i z jaką szybkością.

Idź do oryginalnego materiału