Popyt na akceleratory przeznaczone do pracy ze sztuczną inteligencją w Chinach tylko wzrasta. Nie pomagają choćby dostawy specjalnie przygotowanych dla tego rynku układów.
Wygląda na to, iż Chiny nie mają zamiaru odpuścić walki o zdominowanie rynku sztucznej inteligencji. Ich rodzimy model DeepSeek bije rekordy popularności, ale aby ciągle był konkurencyjny niezbędne jest jego doskonalenie. A do tego potrzeba akceleratorów AI. Niestety, kraj został objęty sankcjami przez USA i najwydajniejsze z nich nie mogą być tam sprzedawane – chociaż Chińczycy mają swoje sposoby na ich zdobycie. Kraj musi więc w głównej mierze polegać na specjalnie dla nich przygotowanych układach.
Nieważne co się stanie, i tak zarobi NVIDIA

Problem jednak w tym, iż zdobycie ich graniczy w tej chwili z cudem. Mowa o układzie z rodziny Hopper, NVIDIA H20, który jest jednym z popularniejszych akceleratorów sztucznej inteligencji w Chinach, ustępującym tylko NVIDIA H100, którego sprzedaż tam jest w tej chwili zabroniona. Oczywiście nie jest to dobra wiadomość dla chińskich firm, takich jak Tencent, których zapotrzebowanie wydaje się niewyczerpane, ale ucierpieć może również Zachód. jeżeli bowiem Zieloni skupią się na produkcji na potrzeby Państwa Środka to może odbyć się to kosztem dostaw dla gigantów pokroju Microsoftu, Mety czy OpenAI.
Warto również zwrócić uwagę na fakt, iż chociaż NVIDIA H20 jest układem horrendalnie drogim – kosztuje bowiem około 100 000 renminbi (~53 000 złotych) – to jest to ciągle bardzo atrakcyjna cena w porównaniu do rodzimych rozwiązań. Huawei Ascend 910B, który nie radzi sobie z pracą z AI tak dobrze jak akcelerator Zielonych, jest znacznie droższy. I dopóki sytuacja się nie zmieni, chiński rynek będzie musiał polegać na zachodnich technologiach.