
Europa w stanie podgorączkowym
Z danych, które padły w rozmowie, wyłania się brutalna statystyka: 170 tysięcy cyberataków na polską infrastrukturę w 2025 roku, wobec zaledwie 8 tysięcy dekadę wcześniej. To nie są próby wyłudzenia danych, ale uderzenia mające destabilizować systemy energetyczne, kolejowe czy administracyjne. Premier ogłasza sukces obrony, ale Jażdżewski studzi entuzjazm: skuteczność obrony nie oznacza końca zagrożenia — przeciwnie, może być tylko testem przed czymś większym.
W tle pobrzmiewa pytanie, którego polska polityka boi się zadać wprost: czy jesteśmy już stroną wojny, której nie chcemy nazwać?
Patronite.plPublicystykaZostań patronem Resetu!
Atak na OZE jako broń polityczna
Celiński zwraca uwagę, iż grudniowy atak wymierzony był w system zarządzania energią z OZE. Gdyby się powiódł, skutki byłyby podwójne: przerwy w dostawach prądu i natychmiastowa fala dezinformacji o „zawodności wiatraków”. Jażdżewski wskazuje, iż to nie przypadek — infrastruktura odnawialna jest nowa, silnie zintegrowana z siecią i podatna na próby penetracji.
Jednocześnie to właśnie polskie nadwyżki energii są jednym z buforów bezpieczeństwa dla Ukrainy. Uderzenie w polski system to uderzenie w Kijów — i w europejską solidarność.
Rosja testuje, Europa się waha
W rozmowie pojawia się najważniejszy wniosek: Rosja prowadzi eskalację stopniową, licząc na to, iż Europa nie odpowie symetrycznie. I faktycznie — odpowiedzią na ataki są konferencje prasowe, nie działania odstraszające. Jażdżewski podkreśla, iż brak ceny za agresję zachęca do jej powtarzania.
Obejrzyj rozmowę
Grenlandia jako detonator nowego kryzysu
Druga część rozmowy przenosi nas na zupełnie inny front — Grenlandię. Donald Trump, powracając do pomysłu „zakupu” wyspy, grozi cłami krajom, które wysłały tam misje obserwacyjne. To nie jest żart ani ekscentryczna fanaberia. To test.
Europa — jak zauważa Celiński — przegrywa wojnę nerwów, bo reaguje nie jako całość, ale jako zbiór państw o sprzecznych interesach. Polska, zajęta własnymi sporami, nie uczestniczy choćby w symbolicznych gestach solidarności.Jeśli USA jednostronnie przejmą Grenlandię, NATO przestanie istnieć w praktyce, choćby jeżeli nikt tego formalnie nie ogłosi. A Europa nie ma planu B.
Świat po NATO? Nikt nie chce o tym mówić
Rozmowa kończy się gorzką konstatacją: Europa nie ma polityków zdolnych myśleć strategicznie, a Polska nie ma choćby odwagi, by zacząć choćby eksperyment myślowy o życiu bez amerykańskiego parasola. Tymczasem rzeczywistość puka do drzwi coraz mocniej — cyberatakami, presją gospodarczą, geopolitycznymi prowokacjami.
To nie pozostało wojna. Ale to już nie jest pokój.














