Czeskie MSZ 26 sierpnia zdementowało fałszywe informacje, jakoby Polska szykowała zajęcie czeskiego terytorium. Praga podkreśliła, iż realny spór dotyczy 368 hektarów tak zwanego długu granicznego po korekcie z 1958 roku, a nie nowych roszczeń Warszawy. Dla Polski stawką są dobre relacje z Czechami i odporność na wrogą dezinformację.
Fałszywy konflikt zbudowany na prawdziwej sprawie
W sieci rozpowszechniano przekaz, według którego Warszawa miała domagać się czeskich ziem, a choćby planować przejęcie około 600 hektarów. Pojawiły się fałszywe konta podszywające się pod dyplomatów, spreparowany dokument, podrobiona strona czeskiego radia oraz fikcyjna zapowiedź demonstracji w Trzyńcu. W Polsce hakerzy wykorzystali stronę Radia PiK do opublikowania zmyślonego artykułu.
Czeskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przecięło spekulacje. Polska nie zgłosiła nowych roszczeń terytorialnych, a oba państwa pozostają bliskimi partnerami. To ważne, bo autorzy operacji nie wybrali tematu przypadkowo. Wykorzystali prawdziwy, nierozwiązany problem i wrażliwość polskiej społeczności na Zaolziu, aby wywołać podejrzliwość po obu stronach granicy.
Dług graniczny wynosi dokładnie 368,44 ha
Samo istnienie długu nie jest wymysłem. Jak wynika z interpelacji poselskiej opublikowanej przez Sejm, przy wytyczaniu granicy w latach 50. Polska przekazała Czechosłowacji 1205,90 ha, a otrzymała 837,46 ha. Różnica wyniosła 368,44 ha, czyli 3,6844 km kw. Umowa o ostatecznym wytyczeniu granicy została podpisana 13 czerwca 1958 roku i weszła w życie 14 lutego 1959 roku.
Po rozpadzie Czechosłowacji zobowiązanie przeszło na Republikę Czeską. Sprawa przez dziesięciolecia nie została zamknięta, choć istnieją mechanizmy dwustronne służące jej rozwiązaniu. W lutym 2026 roku czeski minister spraw zagranicznych Petr Macinka podczas wizyty w Warszawie rozmawiał z Radosławem Sikorskim także o długu terytorialnym. To jest adekwatna droga: twarde negocjacje państwowe, dokumenty i konkretne ustalenia. Nie internetowa prowokacja.
Państwo musi bronić prawdy i własnego interesu
NASK oceniła, iż zastosowane metody przypominają działania znane z operacji powiązanych ze stroną rosyjską, zastrzegając jednocześnie, iż nie ustalono sprawcy kampanii. Ta ostrożność jest konieczna. Odpowiedzialne państwo nie buduje oskarżeń na domysłach, ale zabezpiecza dowody, ściga sprawców cyberataku i gwałtownie prostuje fałsz.
Mechanizm prowokacji jest czytelny. Bierze się realny problem, dodaje sfałszowane dokumenty i podszywanie się pod urzędników, a następnie podsuwa obywatelom gotową opowieść o zdradzie albo agresji. Podobne schematy uderzają także w polską pamięć historyczną i mają rozbić współpracę państw naszego regionu.
Polska nie powinna rezygnować z należnego rozliczenia 368,44 ha. Musi jednak dochodzić swoich praw odpowiedzialnie, bez pozwalania, by cudza operacja informacyjna dyktowała język debaty. Interes narodowy wymaga jednocześnie pamięci o własnych zobowiązaniach, twardości w negocjacjach i rozsądku wobec czeskiego sąsiada. Fałsz trzeba odrzucić. Realną sprawę trzeba doprowadzić do końca.
Źródła: RMF24, Sejm RP, Ministerstwo Spraw Zagranicznych Republiki Czeskiej, Demagog
Źródło: RMF24






