Elon Musk zbuduje na Księżycu ogromną katapultę. „Oszalał”

konto.spidersweb.pl 5 godzin temu

Elon Musk mówi śmiertelnie poważnie, choć niektórzy mogą się prawdopodobnie uśmiać. Po fuzji SpaceX i xAI miliarder kreśli wizję, w której centra danych znikają z Ziemi, a księżycowe fabryki wystrzeliwują satelity AI na orbitę dzięki gigantycznej elektromagnetycznej procy. Powód? Ziemska sieć energetyczna lada moment przestanie wyrabiać. To jeszcze biznesplan, czy już zamki na piasku?

Elon Musk przyzwyczaił nas do tego, iż jego plany rzadko bywają przyziemne, ale tym razem przeszedł samego siebie. Według doniesień The New York Times, podczas niedawnego spotkania z pracownikami połączonych firm SpaceX i xAI, wizjoner przedstawił plan, który ma zrewolucjonizować nie tylko podbój kosmosu, ale przede wszystkim rozwój sztucznej inteligencji.

Musk uważa, iż Ziemia staje się za ciasna i zbyt uboga w energię, by wykarmić rosnące apetyty algorytmów. Rozwiązaniem ma być Księżyc, fabryka satelitów i technologia, którą dotychczas widywaliśmy głównie w grach wideo.

Zanim przejdziemy do rzeczy zaznaczyć trzeba dwie rzeczy. Po pierwsze Elon Musk to wizjoner, ale taki na 20 proc. Autonomiczne taksówki, hyperloop, miasto na Marsie to tylko niektóre z jego nigdy niezrealizowanych planów. Po drugie sztuczna inteligencja na orbcie to kuszące rozwiązanie, ale wciąż nie rozwiązano wielu problemów z wydajnym chłodzeniem w próżni na czele.

Ucieczka z Ziemi to konieczność, nie fanaberia

Wracamy do tematu. Kluczem do zrozumienia nowego planu Muska jest energia. Rozwój modeli językowych i generalnej sztucznej inteligencji (AGI) wymaga gigantycznych mocy obliczeniowych, a te z kolei pochłaniają niewyobrażalne ilości prądu i wymagają systemów chłodzenia, które obciążają środowisko, bo zużywają wodę.

W oświadczeniu wydanym po fuzji swoich spółek Musk napisał, iż globalne zapotrzebowanie na energię dla AI niedługo przekroczy możliwości ziemskiej infrastruktury.

Miliarder twierdzi, iż nie da się skalować tej technologii na naszej planecie bez wprowadzania drastycznych ograniczeń dla społeczności i dewastacji środowiska. Dlatego kosmiczne AI to według niego jedyna droga.

Przeniesienie centrów danych na orbitę i Księżyc ma zapewnić dostęp do praktycznie nieograniczonej energii słonecznej, której w przestrzeni kosmicznej nie blokują chmury ani cykl dobowy. Musk przewiduje, iż w ciągu zaledwie 36 miesięcy „przestrzeń kosmiczna stanie się zdecydowanie najtańszym miejscem” do utrzymywania infrastruktury sztucznej inteligencji.

Więcej na Spider’s Web:

Kosmiczna proca zamiast rakiet

Najbardziej sensacyjnym elementem tej układanki jest jednak sposób, w jaki Musk chce umieścić tę infrastrukturę na orbicie. Zamiast polegać wyłącznie na tradycyjnych rakietach, szef SpaceX planuje budowę fabryki satelitów bezpośrednio na powierzchni Księżyca.

Gotowe urządzenia miałyby być wystrzeliwane w przestrzeń dzięki masywnej katapulty elektromagnetycznej (ang. mass driver).

To koncepcja znana fizykom od lat. Urządzenie działałoby jak działo elektromagnetyczne (coilgun), rozpędzając ładunki do prędkości pozwalającej na opuszczenie grawitacji Księżyca, która jest znacznie słabsza niż ziemska.

Musk postrzega to rozwiązanie jako niezbędny krok w budowaniu imperium obliczeniowego, które „nie będzie ograniczone skończonością ziemskich nieruchomości”. W wizji Muska, orbitalne centra danych i konstelacje satelitów AI stworzą coś na kształt świadomego słońca, gigantycznej sieci oplatającej naszą planetę.

Wielki zwrot akcji. Mars musi poczekać

Ta nagła miłość do Księżyca jest sporym zaskoczeniem dla fanów SpaceX. Przez lata Elon Musk deprecjonował znaczenie Srebrnego Globu, nazywając księżycowe „misje stratą czasu” i „rozpraszaniem uwagi” w drodze do głównego celu, jakim jest kolonizacja Marsa.

Jego mantra o uczynieniu ludzkości gatunkiem międzyplanetarnym zawsze miała kolor Czerwonej Planety. Tymczasem teraz to Księżyc wyrasta na priorytet numer jeden.

W trakcie spotkania z pracownikami Musk przyznał, iż Księżyc jest szybszą drogą do zabezpieczenia przyszłości cywilizacji. Plan zakłada budowę samowystarczalnego miasta na Księżycu w czasie krótszym niż 10 lat.

Mars, choć przez cały czas obecny w planach, schodzi na drugi plan, budowa tamtejszej cywilizacji miałaby zająć ponad 20 lat. Musk uspokaja jednak, iż nie porzuca marzeń o Marsie, a baza księżycowa ma być jedynie kamieniem milowym. Po skolonizowaniu Księżyca i Marsa, kolejnym krokiem ma być, a jakże, poszukiwanie obcych w reszcie galaktyki.

Porzucenie Marsa na rzecz Ksieżyca brzmi rozsądnie, podobnie jak plany tamtejszej infrastruktury. Wciąż jednak jest wiele pytań, a najwazniejsze to: Czy księżycowa katapulta i orbitalne serwerownie powstaną w tak ekspresowym tempie, jak zapowiada Musk? Biorąc pod uwagę jego dotychczasowe obietnice, terminy mogą ulec zmianie, ale kierunek jest jasny. Wyścig zbrojeń w dziedzinie AI przenosi się powoli w kosmos.

BuyboxFast
Idź do oryginalnego materiału