Fact-checking, stosowany w tej chwili także w branży wiertniczej, służy do sprawdzenia, czy dana informacja jest w pełni prawdziwa, częściowo prawdziwa, fałszywa, wprowadzająca w błąd czy wyrwana z kontekstu. Jego celem jest ochrona przed nieuświadomionymi błędami, manipulacją faktami, wskazanie wiarygodnych źródeł wiedzy oraz pomoc w podejmowaniu decyzji. Proces weryfikacji poprawności danych, założeń technicznych i programów technologicznych powinno się wdrażać na każdym z etapów zaplanowanej inwestycji. Procedura wykrywania błędów może przynieść wymierne korzyści w postaci ograniczenia ilości komplikacji i zdarzeń awaryjnych.

Krytyczną weryfikację należy prowadzić zarówno przed publikacją oficjalnego dokumentu (projektu budowlanego, dokumentacji technicznej, dokumentacji geologicznej, analizy wykonalności, raportu wiertniczego), jak i po jego wydaniu. Jest ona domeną doświadczonych inżynierów, którzy są w stanie ocenić jakość dostarczonych danych, poprawność założeń, dokładność obliczeń oraz prawidłowość wnioskowania. To na ich barkach spoczywa największa odpowiedzialność za spójność koncepcji projektu i jego skuteczną realizację. W projektach HDD fact-checking jest rozłożony na kilka podmiotów. W zależności od etapu inwestycji są nimi: projektant, geolog, geodeta, konsultant wiertniczy, firma wiertnicza, firma serwisowa, nadzór inwestorski.
Im wcześniejszy etap inwestycji, tym koszty usuwania błędów są niższe. Na etapie tworzenia dokumentacji projektowej jest bardzo dużo czasu w sprawdzanie i weryfikację faktów i założeń. W praktyce to właśnie w tej fazie da się jeszcze tanio i skutecznie wykryć wady projektowe – zanim dojdzie do przetargu, mobilizacji sprzętu i uruchomienia robót wiertniczych. Koszty błędu popełnianego na papierze to najwyżej kilka, kilkanaście tysięcy złotych. Koszty błędu popełnianego na budowie to już zwykle kwoty sześcio- lub siedmiocyfrowe. Pierwszym krytycznym obszarem wymagającym sprawdzenia są geologia i hydrologia. Rozpoznanie punktowe otworami geologicznymi może nie być wystarczające, a uzupełniających badań geofizycznych często brak. To z analizy danych geologicznych bierze się koncepcja trajektorii otworu. Ryzyko wystąpienia szczelinowania hydraulicznego powinno zostać zweryfikowane poprzez użycie wiarygodnego modelu geotechnicznego i sprawdzonych symulacji hydrauliki otworowej.
Kolejnym etapem jest kontraktowanie i planowanie robót. Firmy wiertnicze dokonują oceny przedłożonej dokumentacji, głównie na bazie własnych doświadczeń. Bez wdrożenia adekwatnej do skali zadania oceny i weryfikacji danych łatwo wpaść w pułapkę niedoszacowania budżetu lub przeszacowania zakładanego postępu prac. Obszarem wymagającym analizy i weryfikacji są niezbędne zasoby dla realizacji projektu. Zbyt ambitna specyfikacja może kosztować dużo i uniemożliwić pozyskanie kontraktu. Zbyt szczupłe zasoby mogą jednak spowolnić tempo prac i podwyższyć ryzyko niedotrzymania zakontraktowanych terminów i uzgodnionej jakości.
Konsekwencje braku rzetelnej weryfikacji założeń projektowych mogą być mniej lub bardziej dotkliwe dla wykonawcy robót wiertniczych. Fact-checking rozumiany jako systematyczna, rzetelna weryfikacja danych źródłowych, programów działania i prognoz osiąganych parametrów jest w branży wiertniczej jedną z najtańszych form ubezpieczenia projektu, a jednocześnie jedną z najbardziej zaniedbywanych. Im bardziej zaawansowana jest zastosowana technologia, tym wyższa cena błędu. Im więcej danych rejestrowanych w czasie rzeczywistym, tym większa konieczność weryfikacji jakości informacji i kalibracji wykorzystywanych modeli. Cena jednego poważnego incydentu może osiągnąć kilkanaście procent założonego budżetu. Dwa incydenty mogą pochłonąć założony pierwotnie zysk wykonawcy.
Najdroższe z popełnianych błędów nie wynikają z braku wiedzy technicznej, tylko z niezakwestionowanych we właściwym czasie zbyt optymistycznych założeń. Często powtarzane błędy wynikają z faktu, iż tylko jedna osoba uznała coś za pewne i nikt tego już później nie zweryfikował. Warto w tym miejscu przywołać znane przysłowie: co dwie głowy, to nie jedna. Minimum dwie doświadczone osoby powinny potwierdzić, niezależnie od siebie, to samo założenie. Przysłowie to podkreśla wartość dialogu, burzy mózgów i wzajemnego wsparcia w codziennej pracy.







