Firefox to przeglądarka, która ma wielu miłośników, ale nie oznacza to, iż Mozilla nigdy nie wzbudza w nich rozczarowania. Tak się składa, iż firma właśnie znalazła się w ogniu krytyki, ponieważ najnowsza eksperymentalna funkcja, wykorzystująca sztuczną inteligencję do automatycznego grupowania kart, zamiast ułatwić życie użytkownikom, powoduje drastyczne skoki zużycia procesora. Problem został już zauważony przez deweloperów, ale społeczność nie kryje frustracji i pyta, czy to jest kierunek, w którym powinna podążać legendarna przeglądarka.
Firefox i nowa funkcja AI, która obciąża komputer
Wraz z ostatnią wersją Firefoxa Mozilla wprowadziła opcję automatycznego organizowania podobnych kart w grupy. Funkcja, działająca w oparciu o lokalny model sztucznej inteligencji, może choćby sugerować dla nich nazwy. Niestety, krótko po tym, jak nowość trafiła do pierwszych użytkowników, na internetowych forach takich jak Reddit, zaczęły pojawiać się niepokojące doniesienia.

Użytkownicy zauważyli, iż nowy proces powiązany z przeglądarką, noszący nazwę „Interface”, potrafi w niekontrolowany sposób zwiększyć obciążenie CPU, skacząc z minimalnych wartości do choćby 130%. Taki skok powoduje nie tylko spowolnienie pracy komputera, ale także znacząco zwiększa zużycie energii, co jest szczególnie dotkliwe dla użytkowników laptopów. Deweloperzy z Mozilli przyznali już jednak, iż taki błąd występuję i pracują nad jego poprawką.
Głos społeczności: „Przestańcie wciskać nam AI na siłę”
Reakcja użytkowników Firefoxa jest jednoznaczna. Wielu z nich uważa, iż Mozilla, zamiast skupiać się na podstawowych funkcjonalnościach, szybkości i prywatności przeglądarki, zaśmieca ją niechcianymi dodatkami. W sieci można przeczytać komentarze sfrustrowanych osób, które błagają firmę, by ta „przestała wciskać na siłę bzdury związane z AI” do tak prozaicznych zadań, jak zarządzanie kartami.
Firefox 141 – pobierz (Windows)
No cóż, trend implementacji AI do wszystkiego co się da, jest w tej chwili w branży powszechny. Zarówno do przeglądarek Google Chrome, Opera jak i Microsoft Edge, są wprowadzane podobne „usprawnienia”. Użytkownicy Firefoxa często wybierają jednak właśnie jego ze względu na jego lekkość i brak zbędnych funkcji.
Na szczęście, jako iż nowa funkcja jest wprowadzana stopniowo (nie każdy ma do niej dostęp) i ma charakter eksperymentalny, można ją wyłączyć w zaawansowanych ustawieniach przeglądarki (about:config). Cała sytuacja stawia jednak pod znakiem zapytania strategię Mozilli, która zdaje się ignorować potrzeby swojej kurczącej się bazy użytkowników.
Źródło: Techspot, fot. tyt. Canva