Hymn boomerów – Ta kobieta napisała artykuł dla Liberté!, ale nikt jej nie pogratulował

liberte.pl 5 dni temu

Chyba nikt nie może zaprzeczyć, iż lata odmierzamy dzisiaj nie tylko poprzez pryzmat historycznych wydarzeń, które działy się na przestrzeni lat, ale i internetowych trendów, które mówią o nas i o tym, jak się zmieniliśmy, więcej niż chcielibyśmy zauważyć.

Chałkonia” pamięta prawie każdy, ale mało kto wie, iż ten akurat przykład sztuki memiarstwa nie wziął się z farmy internetowych trolli, ale z facebookowego fanpage’a „Polska w dużych dawkach”. Zdjęcie przedstawia uśmiechniętą młodą kobietę na tle ogromnego wypieku z chałki, uformowanego w kształcie konia, okraszonego znanym wszystkim podpisem: „Ta kobieta upiekła chałkonia, ale nikt jej nie pogratulował”.

Pomimo iż ten gigantyczny wypiek dla osoby obeznanej ze światem internetowej manipulacji stanowi oczywiste wizualne oszustwo, to u osób starszych — czyli w grupie wiekowej 50+ — nie wzbudził on faktycznych podejrzeń i pod postem zaczęły pojawiać się realne gratulacje. I choć dane GUS z 2025 roku wskazują, iż dziś 96,2% gospodarstw domowych ma dostęp do Internetu, to zaledwie 32,3% osób w grupie wiekowej 55–64 lata oraz 12,3% w grupie 65–74 lata posiada podstawowe kompetencje cyfrowe. Pomimo iż są oni chronieni — chociażby częściowo — przez AI Act, który do systemów zakazanych zalicza te wykorzystujące lub bazujące na słabości czy „bezbronności” osób ze względu na wiek, wskazuje się, iż aż 20% osób po 65. roku życia padło ofiarą wyłudzenia danych lub innych cyberprzestępstw (dane pochodzą z raportu „Cyberbezpieczeństwo Polaków w Internecie”, przeprowadzonego dla Krajowego Rejestru Długów).

Wróćmy jednak do trendów i popularnego w tej chwili „2016 Challenge”, w którym publikuje się wspomnienia oddalone o dekadę. Jakie trendy były wtedy popularne w Internecie?

Przede wszystkim był to okres „challenge’y”, czyli wiralowych wyzwań, których celem było powtórzenie wykonywanej przez wszystkich czynności w możliwie najciekawszy sposób. Najpopularniejsze były: Mannequin Challenge, czyli nagłe zamieranie w bezruchu na ulicy, Bottle Flip Challenge — próby postawienia pionowo butelki z wodą — oraz Ice Bucket Challenge, polegający na oblewaniu się wodą z lodem.

W mediach społecznościowych przez cały czas królowały Snapchat i Instagram, a na Facebooku miliony osób zapisywały się na nierealne wydarzenia, takie jak chociażby „odebranie ojcowizny Janusza Tracza”.

Kultura social mediów dopiero zaczynała się kształtować i początkowo była oparta głównie na konwencji żartu i satyry, nie mając jeszcze jako głównego celu monetyzacji i profesjonalizacji. Znaczącą zmianą było oczywiście pojawienie się pandemii, która istotnie wpłynęła na sposób kształtowania naszej tożsamości w sieci. Praca zaczęła odbywać się za pośrednictwem komunikatorów, takich jak Teams czy Google Meet.

I choć trudno uwierzyć, iż LinkedIn obchodzi w tym roku swoje 24. urodziny, to właśnie w okresie pandemii — od stycznia do końca marca 2020 roku — odnotował wzrost liczby publikacji o 2196% oraz zaangażowania użytkowników o 2781% (według danych opublikowanych przez portal wirtualnemedia.pl).

W tym czasie powstało również zjawisko „Home Office Chic”, czyli eleganckiego stroju od pasa w górę, widocznego podczas oficjalnych spotkań, podczas gdy dolna część garderoby pozostawała wygodną piżamą.

Jeśli można więc wysnuć jakąś tezę, to o ile w latach 2016–2020 internetowe trendy stanowiły sposób na pokazanie się, wyróżnienie i budowanie — w pewnym sensie — swojej internetowej tożsamości, lata 2020–2023 były naznaczone pandemią oraz sposobami jej odreagowania, a także silnym przeniesieniem naszego zawodowego „ja” do strefy online. Z kolei czas od 2023 roku, czyli od momentu pojawienia się sztucznej inteligencji, sprawia, iż Internet stanowi niebezpieczny balans między światem rzeczywistym a jego internetowymi wytworami, wprowadzającymi nas często w nieprzyjemną konsternację i konieczność kwestionowania wszystkiego i wszędzie.

Łączy się to z powstawaniem profili instagramowych influencerów, głównie dziewczyn, których życie pozornie nie odbiega od tego pokazywanego przez inne tego typu konta. Ładna blondynka idzie rano na siłownię, później przygotowuje kolorowe śniadanie, żeby następnie udać się do pracy czy do sklepu. W międzyczasie odpowiada ona na pytania obserwujących w ramach Q&A, mówi, czego najbardziej nie lubi w ludziach, czym zraniła ją jej ostatnia eks-przyjaciółka i co najbardziej rozczarowuje ją we współczesnych mężczyznach.

Kłopot polega na tym, iż ta kobieta nigdy nie istniała naprawdę. Jest sztucznie wygenerowanym awatarem, którego celem jest bycie darmowym słupem reklamowym. Jej przewagą — oprócz tego, iż nie trzeba jej płacić za pokazywanie produktów — jest szybkość oraz nieskończona możliwość odpowiadania w prywatnych wiadomościach, co przekłada się zarówno na względy marketingowe, poprzez lepszą reklamę produktu, jak i na budowanie głębszej relacji z odbiorcą w formule 1:1.

Trend wirtualnych influencerek AI (AI Virtual Influencers) coraz bardziej przybiera na sile i — oprócz kwestii etycznych — wiąże się także z kreowaniem nierealnych standardów, czy to urody, czy stylu życia, wpływając na jeszcze większe nasilenie zjawiska Social Media Depression.

Również muzyka nie pozostaje wolna od tych trendów, oferując coraz więcej hitów będących wytworem AI, jak chociażby słynny „hymn boomerów” — „Ludzie mieli kiedyś mniej, ale byli bliżej siebie”. Czy tytuł ten można zatem uznać za podsumowanie artykułu i skrócenie 10-letniej historii internetowych trendów? Być może tak, być może nie. Bardziej palącym pytaniem jest jednak to, jak — z punktu widzenia prawa — daleko możemy posunąć się w regulacjach hamujących rozwój sztucznej inteligencji i deepfake’ów. To jednak temat na prawdopodobnie inny artykuł.

Idź do oryginalnego materiału