Jak Lex Szarlatan zwiększy dochody Big Pharmy?

niepoprawni.pl 1 miesiąc temu

To nie jest tak, iż ta ustawa uderza w zielarzy, więc Big Pharma trochę na tym skorzysta. Ustawa wzmacnia model, w którym państwo decyduje, jaka medycyna jest adekwatna, państwo finansuje tę medycynę z przymusowo zebranych pieniędzy, a prywatne koncerny sprzedają państwu jej produkty. Równocześnie to samo państwo dostaje nowe narzędzia do administracyjnego zwalczania konkurencyjnych modeli leczenia i przekazów podważających oficjalny paradygmat.

  Z punktu widzenia Big Pharmy najlepszym rynkiem nie jest wolny rynek. Najlepszym rynkiem jest państwo terapeutyczne: prywatny zysk, publiczny płatnik, politycznie kreowany popyt, państwowa regulacja konkurencji.

  Najważniejszym klientem Big Pharmy nie jest pacjent, ale państwo. Przy drogich, patentowanych terapiach koncern nie musi przekonać chorego, żeby wyjął z własnej kieszeni np. 20 tys. zł na leczenie (a często choćby sprzedają leki za miliony!). Wystarczy doprowadzić do tego, żeby terapię uznano za adekwatną i refundowaną — wtedy płaci NFZ pieniędzmi milionów podatników. Z punktu widzenia producenta znacznie cenniejsze jest więc zdobycie dostępu do budżetu publicznego niż konkurowanie ceną o prywatny portfel chorego. Popyt zostaje upaństwowiony, ale podaż pozostaje prywatna.

  Lex Szarlatan pomaga utrzymywać pacjenta wewnątrz tego państwowo-farmaceutycznego kanału. Rząd sam uzasadnia ustawę tym, iż alternatywne terapie odciągają pacjentów od diagnostyki i leczenia zgodnego z urzędową „aktualną wiedzą medyczną”. o ile pacjent odchodzi z oficjalnego leczenia, przestaje konsumować terapię finansowaną przez NFZ. o ile pozostaje — państwo przez cały czas kupuje dla niego leki. Ustawa ma więc również bardzo konkretny ekonomiczny efekt: zmniejsza odpływ klientów z rynku medycznego obsługiwanego przez Big Pharmę.

  Państwo bierze na siebie eliminowanie konkurencji dla oficjalnego rynku. To już nie producent leku musi przekonywać chorego, iż konkurencyjna metoda jest zła. RPP dostaje administracyjne narzędzia do zakazywania praktyk uznanych za pseudomedyczne, nakazania ich natychmiastowego zaprzestania, publikowania decyzji oraz nakładania kar sięgających miliona złotych. Ustawa tworzy też osobny reżim „dezinformacji medycznej”. Koszt walki z częścią konkurencji zostaje przerzucony z przedsiębiorstwa farmaceutycznego na aparat państwowy.

  Największa przewaga Big Pharmy polega na tym, iż ona już znajduje się po adekwatnej stronie bariery regulacyjnej. Koncern ma zarejestrowany lek, badania, prawników, ekspertów, procedury i gigantyczny kapitał. Mały konkurent oferujący metodę spoza oficjalnego systemu staje przed ryzykiem administracyjnego zakazu i milionowej sankcji. Każde podwyższenie bariery regulacyjnej jest więc stosunkowo tanie dla Roche czy Pfizera, a zabójcze dla małego podmiotu. Regulacja staje się fosą chroniącą dużych beneficjentów.

  Jeszcze ważniejsze od wpływania na pacjenta staje się wpływanie na definicję „właściwego leczenia”. Przemysł ma ekonomiczny interes nie tylko w reklamowaniu gotowych tabletek, ale również w oddziaływaniu na badania, ekspertów, edukację lekarzy, standardy terapii, wytyczne, instytucje zdrowia publicznego i refundację. Bo jeżeli państwo uzna określoną terapię za element „aktualnej wiedzy medycznej”, to producent nie zdobywa jednego klienta. Zdobywa dostęp do całego systemu finansowanego publicznie. Lex Szarlatan dodatkowo zwiększa wartość takiego wpływu, ponieważ granica pomiędzy terapią „oficjalną” i „pseudomedyczną” zaczyna mieć również konsekwencje administracyjne i finansowe.

  Organizacje pacjentów są idealnym mechanizmem przekładania interesu komercyjnego na presję polityczną. Koncern mówiący: „refundujcie nasz drogi lek” wygląda jak lobbysta. Matka chorego dziecka albo organizacja pacjentów mówiąca: „dajcie ludziom dostęp do terapii, choćby jak jest horrendalnie droga” wygląda jak strona społeczna domagająca się ratowania życia. A interes jest identyczny: państwo ma kupić więcej terapii. Szczególnie znamienne jest więc, iż INFARMA — związek innowacyjnych firm farmaceutycznych — współtworzy PACJENCI.PRO, którego oficjalnym celem jest profesjonalizacja organizacji pacjentów i zwiększanie ich udziału w kształtowaniu systemu ochrony zdrowia, oferując im choćby coaching i mentoring.

  Lex Szarlatan domyka ten mechanizm z drugiej strony. Organizacje pacjentów nie tylko mogą naciskać: „państwo powinno zapłacić za terapię X”, ale wspierają również prawo pozwalające państwu zwalczać podmioty wyprowadzające pacjentów poza oficjalny model leczenia. Rada Organizacji Pacjentów przy ministrze zdrowia oficjalnie poparła UD207 i szczególnie pozytywnie oceniła zwiększenie kompetencji RPP oraz walkę z „niesprawdzonymi lub niezatwierdzonymi metodami leczenia”.

  Lex Szarlatan odrywa medycynę od nauki i przyczepią ją do biurokracji. To jest kolejna cegiełka, która buduje państwo terapeutyczne. Socjalizm nabiera kształtu farmakracji.

Grzegorz GPS Świderski
]]>Twitter.com/gps65]]>
]]>t.me/KanalBlogeraGPS]]>

Idź do oryginalnego materiału