Dziś wiele osób nie wyobraża sobie dnia bez wsparcia sztucznej inteligencji. Korzystamy z niej w pracy, przy pisaniu maili, planowaniu wakacji, a choćby podczas rozmów w aplikacjach randkowych. Wystarczy kilka słów w oknie czatu i pojawia się gotowa odpowiedź. Nic więc dziwnego, iż niektórzy postanowili sprawdzić, jak daleko sięga ta "cyfrowa mądrość". W taką próbę wciągnięto także popularny ChatGPT. I co? Tym razem 1:0 dla inteligencji człowieka. Algorytm musi jeszcze trochę potrenować.
REKLAMA
Zobacz wideo Hity disco w erze AI. Topky tworza? piosenki przy pomocy sztucznej inteligencji?
Jakim pytaniem zagiąć ChatGPT? Takie pytania zdradzają "sztuczny" tok myślenia
ChatGPT to model językowy opracowany przez OpenAI. W praktyce działa jak niezwykle sprawny "czytelnik" internetu, który nauczył się, jak ludzie łączą słowa i budują sens. Nie ma jednak własnych doświadczeń ani intuicji. Nie widzi świata, nie dotyka przedmiotów, nie zna zapachu benzyny ani ciężaru szklanki. Odpowiada na podstawie wzorców, które zapamiętał i przewiduje najbardziej prawdopodobną sekwencję słów.
I tu pojawia się haczyk. W sieci krąży teraz popularne pytanie: Czy do myjni oddalonej o 100 metrów lepiej pojechać samochodem, czy iść pieszo? Dla człowieka odpowiedź jest oczywista. Skoro celem jest umycie auta, to musi ono znaleźć się w myjni. Trudno zostawić je pod domem i wybrać się tam spacerem, licząc, iż samo się przemieści.
Algorytm widzi to inaczej. Dostaje pytanie i zaczyna liczyć. Sto metrów? To przecież kawałek drogi, który można przejść szybciej niż odpalać silnik. Porównuje czas, paliwo, wygodę. Nie zastanawia się, czy samo pytanie ma sens. Bierze je dosłownie, więc potrafi podpowiedzieć, żeby wybrać się do myjni pieszo. Właśnie w tym tkwi cały urok tej zabawy. Zderzenie chłodnej kalkulacji z czymś, co dla człowieka jest oczywiste od pierwszej sekundy.
Jeszcze lepiej widać to w wiralowym nagraniu ze szklanką. Autor mówi, iż naczynie jest "zamknięte od góry i otwarte od dołu", a chce się z niego napić. Sztuczna inteligencja traktuje ten opis jak fakt i zaczyna wyciągać wnioski. jeżeli wlot jest zablokowany, nie można nic tam wlać. jeżeli spód nie ma dna, płyn się mógłby się też wylać. W jego odpowiedzi nie ma miejsca na domysł, iż można po prostu odwrócić szklankę i wtedy problem znika.
Tu właśnie wychodzi sedno sprawy. Ludzie myślą obrazami, doświadczeniem, pamięcią z codziennych sytuacji. Model pracuje na tym, co zapisane w tekście. Nie "widzi" przedmiotu, nie obraca go w wyobraźni, dopóki nie dostanie wyraźnej wskazówki. Dlatego takie filmiki przyciągają uwagę. Internauci nie tyle udowadniają "głupotę" AI, ile pokazują jej granice. Algorytm świetnie radzi sobie z analizą tekstu, ale gubi się tam, gdzie w grę wchodzi kontekst, ironia albo oczywistość wynikająca z życia, a nie z danych. To przypomnienie, iż ChatGPT jest narzędziem do pracy na słowach, a nie cyfrową wersją ludzkiego umysłu.
Jakie zagrożenie niesie AI? Tak wygląda uzależnienie od sztucznej inteligencji
Zaczyna się niewinnie. Jedno pytanie, szybka odpowiedź, oszczędność czasu. Z biegiem dni okno czatu otwiera się coraz częściej. Pytamy o decyzje zawodowe, o treść wiadomości do bliskiej osoby, o interpretację czyjegoś zachowania. Sztuczna inteligencja jest dostępna bez przerwy, nie ocenia i odpowiada natychmiast. To wygodne, ale ta wygoda potrafi wciągnąć.
Specjaliści z ośrodka leczenia uzależnień Kryształowy Płomyk zwracają uwagę na zjawisko przeciążenia informacyjnego. Gdy algorytm generuje kolejne podpowiedzi, łatwo wpaść w rytm ciągłego sprawdzania i poprawiania. Zamiast zamknąć temat, pojawia się pokusa dopytania jeszcze raz. W efekcie rośnie zmęczenie decyzyjne. Paradoksalnie narzędzie, które miało odciążyć, zaczyna dokładać bodźców.
Pojawia się też aspekt relacyjny. Rozmowa z botem bywa prostsza niż telefon do znajomego. Nie ma niezręczności, nie ma ciszy. jeżeli jednak kontakt z technologią zaczyna zastępować realne relacje, może to prowadzić do wycofania. Psychologia sugeruje też, iż długotrwałe "pożyczanie myślenia" algorytmowi osłabia poczucie sprawczości.
W środowisku pracy mówi się o technostresie. Nowe narzędzia, szybkie tempo, presja efektywności. AI pomaga nadążyć, ale jednocześnie podnosi oczekiwania. Skoro można szybciej, to trzeba szybciej. Brak dostępu do narzędzia potrafi wywołać irytację. W skrajnych przypadkach pojawiają się objawy przypominające uzależnienia behawioralne. Dlatego coraz częściej mówi się o higienie cyfrowej. O świadomym wyznaczaniu granic i o czasie offline, który pozwala złapać zdrowy dystans. Czy sztuczna inteligencja bywa dla ciebie pierwszym źródłem odpowiedzi? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.









