Platformy społecznościowe wciąż traktują bezpieczeństwo informacyjne obywateli jak uboczny element prowadzenia biznesu – ocenił wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, komentując najnowsze dane Ośrodka Analizy Dezinformacji NASK. Raport podsumowuje interwencje z pierwszego półrocza 2026 roku i obrazuje smutną prawdę – cyfrowi giganci nie dbają o swoich użytkowników.
Prawie 50 tysięcy zgłoszeń trafiło do kosza
Analitycy OAD NASK przekazali serwisom ponad 65 tys. zgłoszeń szkodliwych materiałów. Wyniki okazały się zatrważające – realnie usunięto zaledwie 6,7% wskazanych treści, a pod kątem jakiejkolwiek moderacji przeanalizowano kilka ponad 17% spraw. Oznacza to, iż blisko 50 tys. niebezpiecznych wpisów czy kampanii pozostało całkowicie bez reakcji.
Tak social media reagują na zgłoszenia. | Źródło: Raport NASKZdecydowanie najgorzej wypadła platforma X (dawny Twitter), gdzie odrzucono aż 79% zgłoszeń. Serwis skasował zaledwie 2,5% skazanych materiałów. Co ciekawe, skuteczność moderacji drastycznie różni się w zależności od tematu. Kiedy w grę wchodziło podszywanie się pod osoby publiczne lub instytucje, usuwano blisko 77% wpisów. Gdy jednak zgłoszenie dotyczyło fałszywych informacji i dezinformacji, ponad 85% skarg lądowało w koszu.
Statystyki dotyczące serwisu X. | Źródło: Raport NASKSama dezinformacja bazowała na wojnach, napięciach międzynarodowych oraz lokalnych problemach. Obok tradycyjnych fałszywych narracji uderzających w pomoc Ukrainie czy promowania fikcyjnych leków przez rzekomych lekarzy, pojawiły się wyjątkowo wyrafinowane akcje. Podczas pożaru Puszczy Solskiej straszono obywateli, iż NATO oczyszcza teren pod infrastrukturę wojskową, a Polska zostanie wciągnięta do konfliktu. Pod podziałami społecznymi podpisywały się też nieautentyczne konta w ramach proirańskich kampanii.
Ogromną rolę w szerzeniu zamętu odgrywa automatyzacja oraz sztuczna inteligencja. AI posłużyło do masowego generowania fikcyjnych postaci, fałszywych nagrań z rzekomymi polskimi żołnierzami czy matrymonialnych ofert fikcyjnych Ukrainek. Z kolei boty odpowiadały za masowy i automatyczny kolportaż tych treści.
Rząd żąda zmian. Wszyscy powinniśmy ich żądać
Brak stanowczej reakcji ze strony portali spotkał się z mocną ripostą przedstawicieli rządu. Krzysztof Gawkowski nazwał platformy cichym sojusznikiem rosyjskich botów i Kremla. Wicepremier postawił twarde warunki: utworzenie stacjonujących w Polsce, polskojęzycznych zespołów moderacji, znaczne skrócenie czasu reakcji oraz natychmiastowe kasowanie wykrytych siatek botów.
Krzysztof Gawkowski zabrał głos. | Źródło: nask.plZ kolei wiceminister cyfryzacji Paweł Olszewski zapowiedział powołanie Centrum Walki z Dezinformacją. Nowa jednostka ma połączyć siły rządu, mediów, biznesu i organizacji społecznych, przechodząc z defensywy do ofensywnego odkłamywania manipulacji.
W tle pozostaje jednak problem systemowy. Model biznesowy serwisów sprawia, iż szerzenie kontrowersyjnych treści przyciąga uwagę i przynosi zyski z reklam. Ciężar wykrywania i zbierania dowodów ciągle spoczywa na państwie, podczas gdy platformy nie udostępniają narzędzi do blokowania szkodliwych akcji.
Źródło: NASK / Zdj. otwierające: Unsplash (@julianchrist)






