
Firmy inwestują w AI, licząc na oszczędność czasu. Tymczasem badacze obserwują zjawisko odwrotne: praca rozszerza się na kolejne obszary i pory dnia.
„AI uczyni twoją pracę szybszą i sprawi, iż będziesz pracować mniej” to w tej chwili stosowana retoryka, która ma przekonać przedsiębiorców o konieczności wdrożenia AI, a pracowników do nie rozpłakania się nad faktem posiadania kredytu na 30 lat. Sęk w tym, iż rzeczywistość jest bardziej skomplikowana – fakt, AI przyspiesza wykonywanie zadań i poszerza kompetencje pracowników. Ale mniej przyjemnym faktem jest to, iż równolegle dodaje ona pracy i zaciera granice pomiędzy czasem wolnym a czasem skupienia na pracy.
Sztuczna inteligencja miała skracać dzień w pracy. Jest odwrotnie
Tak przynajmniej wynika z badania opisanego przez Harvard Business Review i prowadzonego przez badaczy związanych z Uniwersytetem Harvarda. Bowiem pokazuje ono, iż generatywna AI rzeczywiście przyspiesza pracę. Problem w tym, iż niemal w żadnym wypadku nie skraca dnia pracy. Wręcz przeciwnie – często go wydłuża.
Badacze przez osiem miesięcy – od kwietnia do grudnia ubiegłego roku – obserwowali funkcjonowanie amerykańskiej firmy technologicznej zatrudniającej około 200 osób. Co istotne, przedsiębiorstwo nie narzuciło obowiązkowego korzystania z narzędzi AI. Pracownikom zapewniono jedynie dostęp do komercyjnych rozwiązań w ramach subskrypcji korporacyjnych. Decyzja o korzystaniu z AI należała do nich – mogli oni zwrócić się do AI z pojedynczymi zapytaniami, oprzeć o jej działanie cały dzień pracy, a mogli ją odrzucić całkowicie.
Metodologia była szeroka. Zespół badawczy prowadził obserwacje w biurze przez dwa dni w tygodniu, analizował wewnętrzne kanały komunikacji oraz przeprowadził ponad 40 pogłębionych wywiadów z pracownikami działów inżynieryjnych, produktowych, projektowych, badawczych i operacyjnych. Celem było zrozumienie nie tego, czy AI działa, ale jak zmienia codzienne nawyki w pracy.
Wnioski? AI nie redukuje pracy, ale ją intensyfikuje
W badanej firmie coraz częściej dochodziło do sytuacji, w których osoby spoza zespołów inżynieryjnych zaczynały pisać fragmenty kodu programistycznego, poprawiać skrypty czy budować prototypy rozwiązań technicznych. Z kolei badacze i analitycy podejmowali się zadań, które wcześniej wymagały wsparcia specjalistów od infrastruktury czy oprogramowania. Generatywna AI obniżyła próg wejścia do tych obszarów na tyle, iż wiele osób uznało je za „w zasięgu ręki”. To, co wcześniej było barierą kompetencyjną, stało się kolejnym polem do zagospodarowania.
Taki przesuw kompetencji nie odbywa się jednak bez kosztów. Im więcej osób produkuje kod programistyczny lub półprodukty techniczne z pomocą AI, tym więcej czasu inżynierowie muszą poświęcać na przeglądy, poprawki i tłumaczenie im podstaw. Często dzieje się to poza formalnymi procesami – w krótkich rozmowach, w wątkach na komunikatorach, między jednym zadaniem a drugim. W praktyce oznacza to dodatkową warstwę niewidocznej pracy.
Równolegle badacze odnotowali systematyczne przesuwanie pracy w czas, który wcześniej pełnił funkcję przerwy. Obniżenie bariery rozpoczęcia zadania – często do jednego polecenia wpisanego w okno czatu – sprawiło, iż pracownicy sięgali po narzędzia AI w trakcie lunchu, spotkań czy krótkich przestojów między innymi obowiązkami. Choć pojedyncze interakcje były krótkie i niepostrzegane przez pracowników jako „dodatkowa praca”, ale w skali dnia prowadziły do zaniku naturalnych momentów oddechu. Z czasem aktywność zawodowa zaczęła rozciągać się na niemal cały dzień, bez wyraźnych granic pomiędzy „pracą” a „przerwą”.
Jednocześnie zmienił się sposób realizacji zadań. Pracownicy funkcjonowali w trybie równoległym: wykonywali jedną czynność manualnie, w tym samym czasie oczekując na wynik generowany przez AI, uruchamiali kolejne procesy w tle i wracali do wcześniej odłożonych spraw, które dzięki wsparciu narzędzi wydawały się łatwiejsze do zamknięcia. Subiektywnie dawało to poczucie płynności i wysokiej efektywności. Z perspektywy poznawczej oznaczało jednak częste przełączanie uwagi, większą liczbę „aktywnych wątków” i narastające obciążenie umysłowe.
AI przyspiesza robotę – ale nie licz na czterodniowy, sześciogodzinny tryb pracy
W efekcie AI rzeczywiście sprawia, iż praca idzie szybciej. Jednocześnie sprawia też, iż jest jej więcej, jest bardziej rozproszona i trudniej ją domknąć w wyraźnych ramach dnia roboczego. Zdaniem badaczy w krótkim okresie czasu organizacja może widzieć same plusy. Powierzone pracownikom zadania wykonywane są szybciej, ich zakres kompetencji pracowników się poszerza i rośnie inicjatywa działania. Problem polega na tym, iż ta produktywność jest napędzana cichym zwiększaniem obciążenia. Uczestnicy badania często mówili, iż czują się bardziej produktywni, ale nie mniej zajęci. Czasami wręcz bardziej zmęczeni niż wcześniej. Oszczędności czasu nie zamieniają się w krótszy dzień pracy, ale w kolejne zadania.
Z perspektywy autorów badania to prosta droga do narastającego zmęczenia poznawczego, spadku jakości decyzji i wypalenia. Gdy faza ekscytacji eksperymentami z AI minie, wielu pracowników może odkryć, iż ich zakres obowiązków znacząco się rozrósł – bez formalnej decyzji, bez dodatkowych zasobów na utrzymanie tempa i bez jasnych granic.
Dlatego amerykańscy badacze mają garść sugestii dla wszystkich przedsiębiorców – ale także pracowników, którzy mogą wpłynąć na swoje kierownictwo. Najważniejsza z nich jest prosta: wdrażanie AI nie może ograniczać się do zakupu licencji i rozdania dostępu zespołom. Bez ustalenia jasnych zasad korzystania z narzędzi technologia bardzo gwałtownie zaczyna kształtować sposób pracy sama, często w kierunku większego obciążenia.
W praktyce oznacza to potrzebę zdefiniowania, w jakich typach zadań AI jest standardowym wsparciem, a gdzie jej użycie powinno być wyjątkiem. Równie istotne jest określenie momentów, w których praca powinna zwalniać, zamiast nieustannie przyspieszać – na przykład poprzez świadome oddzielanie fazy generowania od fazy decyzyjnej oraz ograniczanie oczekiwania natychmiastowych reakcji na każde wygenerowane przez AI treści.
Badacze zwracają też uwagę na znaczenie kontaktu międzyludzkiego. Wraz z rosnącą rolą narzędzi rośnie ryzyko, iż coraz więcej pracy będzie wykonywane w samotności, w dialogu z systemem zamiast z innymi ludźmi. Tymczasem rozmowy zespołowe, krótkie konsultacje i wspólne przeglądy przez cały czas pozostają najważniejsze dla jakości decyzji i innowacyjności.
Dlatego choć AI może zwiększać tempo i zakres pracy, to sama z siebie nie poprawi organizacji dnia ani nie zadba o rozgraniczenie chwil oddechu od chwil skupienia. jeżeli firmy nie zajmą się tym świadomie, obietnica oszczędności czasu zamieni się w trwałe podniesienie intensywności pracy – a to koszt, który prędzej czy później zacznie być widoczny.
Więcej na temat sztucznej inteligencji:
- Remigiusz Mróz to przy niej amator. Tak pisze się 200 książek rocznie
- Ostatni egzamin ludzkości. Boty padają na nim jak muchy
- Perplexity Pro za darmo na rok wraca. Żałuję, iż to zrobiłem








