Operacja dezinformacyjna miała skłócić Polskę i Czechy. Tusk reaguje

dzienniknarodowy.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: Operacja dezinformacyjna miała skłócić Polskę i Czechy. Tusk reaguje


Hakerzy, fałszywe konta i materiały stworzone przez sztuczną inteligencję rozpowszechniały w sierpniu zmyśloną narrację, iż Polska chce odebrać Czechom część Zaolzia. NASK rozpoznaje metody kojarzone z działaniami rosyjskimi, ale nie przypisał operacji jednoznacznie. Donald Tusk odpowiedział po czesku, podkreślając przyjaźń obu narodów.

Fałszywy spór o Zaolzie

16 sierpnia na stronie internetowej Radia PiK pojawił się fałszywy artykuł o rzekomych polskich planach zajęcia części terytorium Czech. Według ustaleń opisanych przez Demagoga hakerzy uzyskali hasło jednego z pracowników redakcji i wykorzystali prawdziwą witrynę do uwiarygodnienia zmyślonej historii. Postępowanie prowadzi Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości.

Podobne treści umieszczono na stronie lokalnego portalu z Tczewa oraz w serwisie podszywającym się pod czeskie radio publiczne. Fałszywy adres różnił się od prawdziwego podmianą jednej litery. To drobny szczegół, na którym opiera się skuteczność takich operacji: odbiorca ma zobaczyć znaną markę, przeczytać mocny nagłówek i zareagować, zanim sprawdzi adres.

Narracja uderzała w sprawę historycznie wrażliwą. Zaolzie pozostaje ważnym miejscem polskiej pamięci i tożsamości, dlatego fałszerze próbowali zamienić realną historię regionu w paliwo dla współczesnego konfliktu. Obrona prawdy o polskim dziedzictwie nie wymaga wymyślania roszczeń terytorialnych. Przeciwnie, kłamstwo szkodzi Polakom mieszkającym po czeskiej stronie granicy.

Fałszywe konta i obrazy z AI

Kampania obejmowała konto podszywające się pod ambasadora Czech w Polsce Břetislava Dančáka. Publikowano na nim film wygenerowany przy użyciu sztucznej inteligencji oraz nawiązywano kontakt z profilem udającym polskiego wiceministra spraw zagranicznych Artura Harazima. Fałszywy dokument miał potwierdzać polskie żądania wobec Czech, ale zawierał błędy językowe.

Kolejnym elementem był profil „Adam Sikora”, który promował płatne reklamy rzekomej demonstracji w Trzyńcu. Konto posługiwało się sztucznie wygenerowanym zdjęciem, a publikowane przez nie fotografie domu w okolicach Trzyńca także były nieautentyczne. Czeski samorządowiec przekazał mediom, iż zgromadzenia nie zgłoszono w ratuszu. Czeska policja otrzymała zawiadomienie w sprawie działalności profilu.

Ośrodek Analizy Dezinformacji NASK ocenił, iż sposób działania odpowiada metodom znanym z operacji strony rosyjskiej. Jednocześnie instytut wyraźnie zaznaczył, iż na tym etapie nie dokonano jednoznacznego przypisania incydentu. Ta granica jest ważna. Państwo ma nazywać zagrożenie, ale nie może zastępować ustaleń technicznych politycznym skrótem.

Tusk odpowiada po czesku

Donald Tusk zareagował wpisem w języku czeskim. Premier stwierdził, iż Polacy i Czesi są prawdziwymi przyjaciółmi, a oba narody bywają sobie bliższe, niż same sądzą. Zapowiedział też poszukiwanie rozwiązania pozostających kwestii dwustronnych, między innymi przez wspólny projekt ochrony przeciwpowodziowej.

Reakcja była potrzebna, ale pojedynczy wpis nie zastąpi sprawnego systemu obrony informacyjnej. Polska potrzebuje szybkiego ostrzegania redakcji, skutecznego ścigania włamań i publicznego prostowania fałszywych narracji w języku państwa, do którego są kierowane. Rosyjska dezinformacja już wcześniej próbowała skłócać Polskę z sąsiadami. Zmieniał się temat, ale mechanizm pozostawał podobny: prawdziwa rana historyczna, fałszywy materiał i sztucznie wywołane oburzenie.

Stawką jest bezpieczeństwo Polski

Dobre relacje z Czechami są polskim interesem narodowym. Chodzi o bezpieczeństwo południowej granicy, współpracę gospodarczą i wspólną odporność Europy Środkowej na presję ze Wschodu. Każdy konflikt wywołany fałszywą informacją osłabia zdolność obu państw do samodzielnego działania.

Obrona przed taką operacją nie może prowadzić do cenzury legalnej debaty ani zamiatania trudnej historii pod dywan. Państwo ma ścigać włamania, fałszerstwa i podszywanie się pod urzędników. Obywatele zaś muszą dostawać gwałtownie podane fakty. Prawda o Zaolziu zasługuje na poważną rozmowę, a nie na manipulację przygotowaną przez anonimowych operatorów.

Źródło: Interia Wydarzenia, Demagog, Polskie Radio

Źródło: Interia Wydarzenia

Idź do oryginalnego materiału