
Przerzut wojska, stałe dyżury i praca cywilów na stanowiskach kierowania. MON przygotowuje ustawę porządkującą system obronny państwa.
W razie gwałtownego wzrostu zagrożenia trzeba w krótkim czasie uruchomić administrację, transport, infrastrukturę, system dowodzenia i procedury pozwalające przyjąć oraz przemieścić wojska sojusznicze. MON pracuje nad ustawą, która ma dokładniej określić, jak państwo przechodzi z codziennego funkcjonowania do pełnej gotowości obronnej. Projekt pozostało wewnątrz resortu, ale pojawiły się pierwsze konkrety pokazujące, jak szeroka ma być zmiana.
Wiedzieliśmy, iż ustawa powstaje. Teraz wiemy o niej znacznie więcej
O samym pomyśle pisaliśmy już w lipcu. MON przygotowywało wtedy rozwiązania pozwalające wojsku rozpocząć część działań jeszcze przed formalnym ogłoszeniem stanu wojennego. Chodziło przede wszystkim o usunięcie sytuacji, w której państwo widzi narastające zagrożenie, ale część procedur uruchamia dopiero po przekroczeniu kolejnego formalnego progu.
Teraz Rzeczpospolita poznała więcej założeń projektu, a prowadzenie prac potwierdził gazecie MON. Resort tłumaczy, iż chce m.in. poprawić współdziałanie Sił Zbrojnych ze służbami bezpieczeństwa wewnętrznego oraz dostosować przepisy do zagrożeń hybrydowych, cybernetycznych i dezinformacyjnych. Projekt znajduje się na etapie uzgodnień wewnątrzresortowych i nie wiadomo jeszcze, kiedy trafi do Sejmu. Nie mamy więc jeszcze publicznego, ostatecznego tekstu ustawy. Znamy założenia, nad którymi pracuje resort, a część z nich może się zmienić podczas dalszego procesu legislacyjnego.
Nie powstaje nowy stan przedwojenny
Określenie stan przedwojenny dobrze opisuje ideę, ale nie jest w tej chwili osobnym konstytucyjnym stanem nadzwyczajnym. Od marca 2025 r. obowiązujące przepisy rozróżniają dwa stany gotowości obronnej: stałą oraz pełną. Stan stałej gotowości obowiązuje w czasie pokoju. Pełna gotowość może zostać wprowadzona przy zewnętrznym zagrożeniu bezpieczeństwa oraz w czasie wojny i pozwala realizować czynności potrzebne do mobilizacji, wprowadzenia stanu wojennego i pełnego rozwinięcia systemu obronnego.
MON nie wymyśla więc od początku mechanizmu przechodzenia państwa na wyższy poziom gotowości. Problem polega na tym, iż duża część obecnych zasad jest rozrzucona po rozporządzeniach wydanych na podstawie ustawy o obronie Ojczyzny. Resort chce przenieść część materii na poziom ustawy, ujednolicić ją i dokładniej określić kompetencje poszczególnych instytucji. Chodzi o sytuację, w której wojna jeszcze formalnie się nie rozpoczęła, ale wszystko wskazuje, iż państwo musi przestać działać tak, jak podczas spokojnego poranka.
Wojsko ma ruszyć wcześniej
Jednym z najważniejszych elementów projektu ma być możliwość wcześniejszego przerzutu wojsk, również sojuszniczych. Polski Plan Reagowania Obronnego ma zostać mocniej powiązany z NATO Response System, tak aby narodowe i sojusznicze procedury nie działały obok siebie.
Jeśli jednostki NATO mają gwałtownie dotrzeć na wschodnią flankę, Polska musi być przygotowana na przepuszczenie przez kraj ludzi, setek ciężkich pojazdów, amunicji, paliwa i zaopatrzenia. Dlatego przygotowania od dawna wychodzą poza samą armię. MON i PKP Cargo zawarły porozumienie dotyczące umiejętności szybkiego transportu wojskowego. Kolej, bocznice, terminale i odpowiednie wagony są w takim scenariuszu równie potrzebne jak czołgi.
Polska zabiega też o włączenie do natowskiej sieci rurociągów paliwowych. Wojsko, które udało się gwałtownie przesunąć na wschód, ale którego nie można później zatankować, ma ograniczoną wartość operacyjną. Nowa ustawa ma uwzględnić właśnie przygotowanie infrastruktury potrzebnej do takich działań.
Nie tylko generałowie. Administracja też przejdzie na inny tryb
Znacznie ciekawsze z perspektywy cywilnej są jednak planowane zmiany dotyczące systemu stałych dyżurów. Taki system już istnieje. Jego zadaniem jest zapewnienie ciągłości przekazywania decyzji i zadań między organami państwa podczas podwyższania gotowości obronnej. Obecne przepisy przewidują stałe dyżury m.in. w administracji rządowej i samorządowej, a poszczególne resorty mają własne szczegółowe rozwiązania organizacyjne.
Nowa ustawa ma rozszerzyć liczbę podmiotów uczestniczących zarówno w systemie stałych dyżurów, jak i w systemie kierowania obroną państwa. Oznacza to, iż przejście na wyższą gotowość nie byłoby wyłącznie sprawą MON i wojska.
Projekt ma również uregulować pracę cywilnych pracowników na stanowiskach kierowania z ograniczoną możliwością powrotu do domu. Na razie nie znamy szczegółów tych rozwiązań: kto dokładnie zostałby nimi objęty, na jak długo i według jakich zasad. Wiadomo jedynie, iż MON chce tę kwestię uregulować ustawowo. W czasie poważnego kryzysu państwo musi zachować zdolność do podejmowania i przekazywania decyzji przez całą dobę, choćby o ile część normalnej infrastruktury przestaje funkcjonować.
Ćwiczyć ma nie tylko wojsko
Projekt ma również zmienić planowanie operacyjne w obszarze pozamilitarnym, dokumentację dotyczącą programowania obronnego oraz zasady prowadzenia kursów, szkoleń i ćwiczeń obronnych. W ramach Tarczy Wschód Polska buduje już fizyczną infrastrukturę potrzebną do obrony granicy. Powstają umocnienia, miejsca składowania materiałów, systemy rozpoznania i rozwiązania umożliwiające szybkie przygotowanie terenu.
Ustawa, nad którą pracuje MON, ma dotyczyć innej warstwy tego samego problemu: kto podejmuje decyzję, kto ją otrzymuje, jakie instytucje przechodzą na tryb działania kryzysowego, gdzie mają znaleźć się ludzie odpowiedzialni za kierowanie i w którym momencie można zacząć wykonywać działania przygotowane wcześniej wyłącznie na papierze.
Najważniejszego dokumentu jeszcze nie widzieliśmy
Na obecnym etapie nie da się jeszcze odpowiedzieć na wszystkie pytania dotyczące nowej ustawy. Nie wiadomo chociażby, jak dokładnie będą wyglądały uprawnienia poszczególnych organów, jakie nowe obowiązki zostaną nałożone na konkretne instytucje i podmioty oraz jak zostanie rozwiązana kwestia pracowników cywilnych pozostających na stanowiskach kierowania.
Wiadomo natomiast, co MON chce osiągnąć: uporządkować przepisy, które dzisiaj znajdują się w kilku różnych aktach, i zbudować mechanizm pozwalający wcześniej uruchamiać elementy systemu obronnego. Projekt ma działać w tej najbardziej kłopotliwej fazie kryzysu, kiedy państwo formalnie nie pozostało w stanie wojennym, ale dalsze funkcjonowanie dokładnie tak jak podczas pokoju może oznaczać stratę cennego czasu.
Sprzęt można kupić, fortyfikacje wybudować, a zapasy zgromadzić. jeżeli jednak w chwili zagrożenia decyzje, infrastruktura i administracja nie ruszą odpowiednio szybko, część tej przewagi pozostanie niewykorzystana. Właśnie tę organizacyjną stronę przygotowania państwa MON próbuje teraz przełożyć z rozproszonych procedur na jedną ustawę.
*Źródło zdjęcia wprowadzającego: MON








