Polak pobity w Ostrawie. Pomylili barwy Śląska z Ukrainą

dzienniknarodowy.pl 1 miesiąc temu
Zdjęcie: Polak pobity w Ostrawie. Pomylili barwy Śląska z Ukrainą


Kuba Heisig z Chorzowa został pobity w piątek 11 września wieczorem w centrum Ostrawy, gdy napastnicy wzięli jego żółto-niebieskie nakrycie głowy za symbol Ukrainy. Polak trafił do szpitala na badania, zgłosił sprawę czeskiej policji i przerwał liczącą około 800 km charytatywną wyprawę dla ciężko chorej partnerki.

Atak w centrum Ostrawy

Kuba Heisig przemierzał na rowerze trasę wzdłuż historycznych granic Górnego Śląska. W piątek wieczorem dotarł do centrum Ostrawy. Tam, jak wynika z relacji opublikowanej przez profil Cargo Familia i opisanej przez WP Wiadomości, został zaatakowany przez grupę osób.

Napastnicy mieli uznać żółto-niebieskie nakrycie głowy z napisem odnoszącym się do Górnego Śląska za ukraiński symbol. Według opublikowanej relacji wyzywali rowerzystę od Ukraińców i banderowców, a następnie go pobili. Heisig został skopany i mocno poturbowany. Trafił do szpitala na badania.

Sprawę zgłoszono czeskiej policji. W dostępnych w sobotę wieczorem materiałach nie podano tożsamości ani narodowości napastników, nie było też oficjalnej informacji o zatrzymaniach. Odpowiedzialność musi więc zostać przypisana konkretnym osobom na podstawie dowodów, nie domysłów.

Charytatywna wyprawa została przerwana

„Rajza dla Marceliny” rozpoczęła się 9 września na rynku w Chorzowie. Jak opisywał lokalny portal Bytomski.pl, plan zakładał przejazd około 800 km przez województwa śląskie i opolskie oraz przygraniczne tereny Czech. Trasa miała przypominać o kulturze i historycznych granicach Górnego Śląska.

Najważniejszy cel był jednak rodzinny. Heisig chciał nagłośnić zbiórkę na leczenie partnerki Marceliny, matki trojga dzieci, która walczy z ciężką chorobą nowotworową. Po pobiciu poinformował w sobotę, iż kończy wyprawę i wraca do domu. Sama zbiórka na leczenie Marceliny przez cały czas trwa.

Przemoc uderzyła więc w człowieka, który podjął trudną drogę, by pomóc najbliższej osobie. Napastnicy zatrzymali rowerzystę, ale potrzeba wsparcia jego rodziny nie zniknęła.

Śląskie barwy i przemoc oparta na uprzedzeniu

Żółty i niebieski są zakorzenione w symbolice Górnego Śląska. Pomyłka sama w sobie może wynikać z niewiedzy. Przejście od pomyłki do kopania człowieka oznacza już brutalne odrzucenie prawa. Śląska tożsamość ma skomplikowaną historię po obu stronach granicy, a jej znaczenie w Czechach pokazała także opisana przez nas obrona polskiego imienia przez Ewę Farną.

Trzeba powiedzieć jasno: choćby gdyby Heisig był obywatelem Ukrainy i rzeczywiście nosił ukraińskie barwy, napaść pozostawałaby przestępstwem. Spór o politykę Kijowa, pamięć o zbrodniach OUN-UPA czy zakres pomocy dla Ukrainy wolno prowadzić twardo. Nie wolno bić przypadkowego człowieka za symbol, pochodzenie lub przypisaną mu narodowość. Państwo ma ścigać przemoc wobec Ukraińców zamiast prowadzić wojnę na slogany, dokładnie tak samo jak ma chronić Polaków.

Czeskie służby muszą ustalić sprawców

Teraz liczy się szybkie i rzetelne postępowanie czeskiej policji. Monitoring, świadkowie i dokumentacja medyczna powinny pozwolić ustalić przebieg zdarzenia oraz osoby odpowiedzialne. Dopiero te ustalenia dadzą podstawę do dalszych ocen.

Nie wolno również przerabiać czynu grupy napastników w oskarżenie pod adresem całego czeskiego narodu. Polsko-czeskie relacje są zbyt ważne, by oddawać je plotce i zbiorowym emocjom. Niedawna operacja dezinformacyjna wymierzona w relacje Polski i Czech pokazała, jak łatwo pojedynczy przekaz może służyć skłócaniu sąsiadów.

Stawka jest konkretna. Polak podróżujący po kraju sojuszniczym ma prawo oczekiwać bezpieczeństwa, a sprawca ulicznej przemocy musi wiedzieć, iż odpowie przed sądem. Bez tego swoboda podróżowania i poczucie wspólnego bezpieczeństwa w naszej części Europy pozostaną pustą deklaracją.

Źródła: WP Wiadomości, Bytomski.pl, Tuba Chorzowa

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału