Samotne Ukrainki dzielą polskich internautów. Ten schemat działa zaskakująco skutecznie

instalki.pl 1 miesiąc temu

Samotna Ukrainka szuka Polaka – takie ogłoszenia masowo pojawiają się w mediach społecznościowych i grupach randkowych. Atrakcyjne zdjęcia, emocjonalne opisy i historie o samotnym macierzyństwie przyciągają uwagę i wywołują skrajne reakcje. Problem w tym, iż w wielu przypadkach nie stoją za nimi prawdziwe osoby, ale starannie przygotowana prowokacja, której celem jest podsycanie napięć i antyukraińskich nastrojów w Polsce.

Samotna Ukrainka z dzieckiem szuka Polaka? Schemat powtarza się niemal idealnie

Ogłoszenia publikowane są masowo na Facebooku, przede wszystkim w otwartych grupach randkowych. Ich konstrukcja jest niemal zawsze taka sama. Samotna Ukrainka z dzieckiem w pakiecie – nazywanym najczęściej pogardliwie „bękartem” – oraz sugestia, iż szuka stabilnego, najlepiej zamożnego mężczyzny w Polsce. Często pojawiają się też elementy mające działać na emocje. Są wzmianki o ucieczce od wojny, samotności w obcym kraju czy trudnej sytuacji życiowej.

Grafika: Instalki.pl – zrzut ekranu

W tle zdjęć widać zagracone mieszkania, dziecięce łóżeczka, porozrzucane ubrania. Ma to stworzyć obraz kobiet z Ukrainy jako zdeterminowanych nie do opiekowania się własnym dzieckiem lub zapewnienia mu odpowiednich warunków bytowych, a nad znalezieniem partnera z Polski. Całość jest wizualnie niespójna, ale jednocześnie bardzo klikalna. I o to właśnie chodzi prowokatorom.

To nie są prawdziwe kobiety

Pod postami „samotnych Ukrainek” nierzadko pojawia się fala agresywnych komentarzy. Część internautów nie ma wątpliwości, iż to prowokacja, ale inni traktują ogłoszenia jak dowód na swoje wcześniejsze uprzedzenia. Pojawiają się wezwania do powrotu na Ukrainę, wulgarne określenia i porównania, które kilka wspólnego mają z tematyką grup randkowych. Algorytmy promują treści budzące emocje, więc zasięgi rosną, a napięcie społeczne eskaluje.

Grafika: Instalki.pl – zrzut ekranu

Profile nie przedstawiają prawdziwych osób, a zdjęcia wygenerowało AI. Konta powstały stosunkowo niedawno, już po wybuchu wojny w Ukrainie. Właśnie to w połączeniu z treściami generowanymi przez sztuczną inteligencję często jest znakiem zdradzającym działalność nie tylko oszustów, ale i cyberprzestępców. Po przejściu na profile nie widać realnych reakcji międzyludzkich ze znajomymi, a masowo tworzone posty. Nierzadko jeden profil publikuje ogłoszenia „samotnych Ukrainek” o zróżnicowanych imionach i wyglądzie.

Grafika: Instalki.pl – zrzut ekranu

Wszystkie opisy są do siebie łudząco podobne, różnią się jedynie drobnymi szczegółami, co dodatkowo wskazuje na zautomatyzowany lub półautomatyczny proces ich tworzenia.

Cel jest prosty: skłócić i spolaryzować. Udaje się go realizować

Eksperci nie mają wątpliwości: nie chodzi tu o randki. Tego typu treści wpisują się w znany schemat dezinformacyjny, którego celem jest wzmacnianie negatywnych stereotypów i antagonizowanie Polaków oraz Ukraińców. To klasyczny przykład wojny informacyjnej prowadzonej niskim kosztem, ale z dużą skutecznością.

Choć ogłoszenia wyglądają niewinnie, ich masowość i powtarzalność powinny zapalić czerwoną lampkę. Niestety, nie każdy rozróżnia treści generowane przez AI od prawdziwych. Zanim skomentujemy, udostępnimy lub zareagujemy emocjonalnie, warto zadać sobie jedno pytanie: czy to naprawdę prawdziwa osoba, czy tylko dobrze zaprojektowana przynęta na emocje?

Pomagasz schroniskom? Oszuści wzięli na litość tysiące ludzi

Źródło: Instalki.pl

cyberbezpieczeństwodezinformacjaMedia społecznościowepolska
Idź do oryginalnego materiału