Chciałbyś mieć większą kontrolę nad wynikami wyszukiwania w Wyszukiwarce Google? Na horyzoncie pojawiła się nadzieja. Gigant z Mountain View właśnie wdrożył w dwóch krajach funkcję, która pozwala użytkownikowi wpłynąć na zawartość tych wyników. Ale jak ta funkcja działa?
Preferowane Źródła w wynikach wyszukiwania Google
Nowa, długo wyczekiwana funkcja Wyszukiwarki Google to tak zwane „Preferowane Źródła” (Preferred Sources). Jak wskazuje nazwa, dzięki niej użytkownik może wybrać ulubione portale informacyjne, blogi czy serwisy, których treści będą wyraźniej promowane w wynikach wyszukiwania.
Mechanizm jest niezwykle prosty i intuicyjny. Po wpisaniu dowolnej frazy w wyszukiwarkę, obok nagłówka „Najważniejsze artykuły” pojawi się ikona kwadracików z gwiazdką. Po jej kliknięciu wystarczy wpisać nazwę wybranej strony internetowej – na przykład ulubionego bloga sportowego czy lokalnej gazety – i odświeżyć wyniki.

Od tego momentu, jeżeli wybrane źródło opublikuje artykuł na wyszukiwany temat, pojawi się on w specjalnej, wyraźnie oznaczonej sekcji „Z Twoich źródeł” lub będzie wyróżniony w sekcji „Najważniejsze artykuły”. Co istotne, te spersonalizowane wyniki będą wyświetlane jako dodatek do standardowych wyników wyszukiwania, a nie zamiast nich.
Co ważne, zmiany w temacie Preferowanych Źródeł będą zapisywane na koncie Google, dzięki czemu będą aktywne na wszystkich urządzeniach. Choć Google nie narzuca limitu liczby źródeł, które można dodać do specjalnej sekcji, firma sugeruje, by zachować umiar. Dodanie zbyt wielu stron sprawi bowiem, iż funkcja straci swój sens.
Czekamy na debiut tej nowości w Polsce
To miłe, iż w dobie, gdy algorytmy i sztuczna inteligencja tak bardzo wpływają na to, jakie treści widzimy w Internecie, Google oddaje część kontroli w nasze ręce. Naprawdę szkoda, iż nowa funkcja nie jest dostępna w Polsce i Europie, ale kto wie, być może prędzej czy później się to zmieni. Osobiście trzymam za to kciuki.
Oczywiście pytanie brzmi, czy omówiona nowość nie wzmocni zjawiska polaryzacji w Internecie. Podejrzewam jednak, iż będzie miała na nie marginalny wpływ. W końcu, nie zmieni ona normalnych wyników wyszukiwania, a będzie stanowić do nich pewien dodatek.
Źródło: Google, fot. tyt. własne