TSMC ma specjalny przycisk na wypadek ataku Chin. Oto jak działa

instalki.pl 1 miesiąc temu

Tajwański gigant TSMC, który na co dzień produkuje półprzewodniki oraz jego holenderski dostawca maszyn litograficznych ASML podjęli ciekawą decyzję. Obie firmy podobno zainstalowały w swoich najbardziej zaawansowanych urządzeniach zdalny „kill switch”. Ma on umożliwić natychmiastowe wyłączenie maszyn w przypadku chińskiej inwazji na Tajwan.

Lokalizacja fabryk TSMC na Tajwanie od dawna budzi obawy USA i innych państw zachodnich. Chiny uważają Tajwan za swoistą “zbuntowaną” prowincję i od lat nie wykluczają ataku. Przejęcie przez Chiny najbardziej zaawansowanych linii produkcyjnych TSMC dałoby im dostęp do czołowej technologii wytwarzania układów scalonych. TSMC jest największym na świecie producentem półprzewodników, wyprzedzając w tym temacie choćby Intela i Samsunga. Tajwan tworzy czipy m.in. dla Apple, Nvidii i Qualcomma. Z kolei holenderski ASML to jedyny dostawca maszyn do litografii produkowanej w ekstremalnym ultrafiolecie, technologii niezbędnej do tworzenia najbardziej zaawansowanych półprzewodników.

Utrata dostępu do tych rozwiązań byłaby katastrofalna dla gospodarki USA i ich sojuszników.

Jak działa „kill switch”?

Tak naprawdę dokładne szczegóły działania tego zabezpieczenia nie są znane. Istnieją spekulacje, iż może ono zostać aktywowane zdalnie podczas rutynowej konserwacji i aktualizacji maszyn. Urządzenia ASML wymagają stałej i zaawansowanej obsługi serwisowej, bez której po prostu po czasie przestają działać. „Kill switch” mógłby więc całkowicie i trwale unieruchomić linie produkcyjne na Tajwanie.

Według nieoficjalnych informacji, ASML przeprowadził symulacje i testy zdalnego wyłączania maszyn w przypadku scenariusza faktycznej, chińskiej inwazji. Celem było sprawdzenie niezawodności systemu i ocena ewentualnego ryzyka. Jak poszło? Niestety Holendrzy nie zdecydowali się podzielić z nami wynikami.

Oprócz „kill switcha”, obie firmy rozważają też inne metody uniemożliwienia Chinom przejęcia tajwańskich fabryk czipów. Tajwański wywiad twierdzi jednak, iż samo przejęcie fabryk nie pozwoli Chińczykom uruchomić pełnoprawnej produkcji. Potrzebne są też elementy w postaci know-how, dodatkowe komponenty oraz wsparcie zagranicznych dostawców.

Niestety instalacja „kill switcha” zrodziła obawy o ryzyko niezamierzonej aktywacji lub przejęcia tego systemu. Atak hakerski lub błąd mógłby sparaliżować produkcję kluczowych podzespołów, wywołując niemal od razu ich globalny niedobór oraz problemy gospodarcze. Widzieliśmy przecież, co stało się podczas pandemii, prawda?

Stany Zjednoczone naciskają na TSMC, by firma maksymalnie dywersyfikowała swoją produkcję. Tajwański producent buduje już swoją pierwszą fabrykę w USA, w stanie Arizona. Rozważane są też dodatkowe inwestycje na terenie Europy i Japonii.

fot. Wikimedia Commons

Moim zdaniem pomysł TSMC jest dobry

Cała opisywana wyżej sytuacja jest elementem szerszego technologicznego wyścigu zbrojeń między USA i Chinami. Stany od kilku lat starają się odciąć Chiny od dostaw najbardziej zaawansowanych urządzeń i technologii półprzewodnikowych. Wszystko to w obawie ich wykorzystania w sektorze militarnym. Pekin zaczął z kolei dążyć do technologicznej niezależności i rozwija własny przemysł półprzewodników. Państwo Środka pomimo tego pozostaje znacząco w tyle za Tajwanem, Koreą Południową i USA.

Obecnie realna inwazja Chin na Tajwan jest raczej mało realna, ale… dobrze wiedzieć, iż Tajwańczycy myślą perspektywicznie. Szkoda, iż w ogóle muszą to robić.

Źródło: The Register, fot. tyt. Canva.

procesoryTSMC
Idź do oryginalnego materiału