Wraz z rozwojem sztucznej inteligencji i robotyki pojawiają się coraz śmielsze pomysły na wykorzystanie maszyn w roli przełożonych. W niektórych branżach roboty już teraz pełnią funkcje wspomagające zarządzanie – na przykład przydzielają zadania pracownikom magazynu czy ustalają optymalną kolejność działań na linii produkcyjnej.
Badania polskich naukowców ze SWPS sugerują jednak, iż w roli autorytetu robot ma przez cały czas trudną przeprawę i nie zawsze gwarantuje wyższą efektywność.
Robot w roli autorytetu – co mówią badania?
W laboratorium uniwersytetu naukowcy przeprowadzili eksperyment, w którym uczestnicy mieli zmieniać rozszerzenia plików na komputerze. Ochotnicy losowo trafiali do jednej z dwóch grup: nadzorowanej przez człowieka lub przez robota Pepper. jeżeli ktoś robił dłuższą przerwę (ponad 10 sekund), prowadzący (człowiek lub robot) zachęcał do dalszej pracy. Wyniki pokazały, iż osoby pracujące pod okiem człowieka radziły sobie szybciej i wydajniej: pojedynczy plik zmieniali średnio w 23 sekundy i łącznie zmienili 355 plików. W grupie, gdzie nadzorującym był robot, czas wydłużył się do 82 sekund na plik, a końcowa liczba plików spadła do 224.
Spowolnione tempo w przypadku, gdy szefem jest maszyna, może wynikać z mniejszego poczucia obowiązku wobec niego. Widać więc, iż sam fakt, iż polecenia wydaje maszyna, nie zawsze przekłada się na zysk w postaci zwiększonej produktywności. Osoby zatrudnione są przyzwyczajone do interakcji z przełożonym, który w razie potrzeby zrozumie ich emocje, potrafi reagować na problemy, a także okazać wsparcie.
Robot, choćby jeżeli posiada zaawansowane algorytmy sztucznej inteligencji, wciąż nie jest w stanie w pełni dorównać człowiekowi w sferze empatii, komunikacji niewerbalnej czy wyczucia sytuacji. To sprawia, iż przy ewentualnych trudnościach pracownicy wolą zwrócić się do „prawdziwego” szefa, a nie do jego odpowiednika.
Z czego wynika nieufność wobec szefa robota?
Ludzie od wieków funkcjonują w strukturach społecznych, gdzie uznawanie czyjegoś autorytetu wiąże się z charyzmą, doświadczeniem życiowym, a także pewnym poziomem emocjonalnej więzi. Robot, choćby doskonale zaprogramowany, nie posiada tych cech i często jest traktowany raczej jako zaawansowane narzędzie, a nie „prawdziwy lider”. Nie bez znaczenia są też ograniczenia samych robotów – błędy w oprogramowaniu, brak zdolności adaptacyjnych w nietypowych sytuacjach czy konieczność aktualizacji systemu. Jedna drobna usterka może zachwiać całym procesem pracy i podważyć jego wiarygodność jako szefa.
Badania wskazują, iż około 63% uczestników eksperymentów stosowało się do poleceń humanoidalnego robota. Dla porównania, w przypadku człowieka wskaźnik posłuszeństwa potrafi dochodzić do 75% lub choćby więcej. Różnica nie jest ogromna, ale znacząca, a dodatkowym wnioskiem jest właśnie obniżona motywacja. Można przypuszczać, iż w środowisku firmowym część osób będzie traktować takie polecenia wyłącznie jako „techniczne wskazówki”, a nie polecenia służbowe.

Co zyskają firmy, wprowadzając roboty na stanowiska kierownicze?
Roboty nie faworyzują nikogo ze względu na sympatię, nie przeżywają gorszego dnia, nie działają w emocjach. W teorii jest to zaleta – można liczyć na obiektywną ocenę wyników i przydział zadań. W praktyce, bez „ludzkiego czynnika” może zabraknąć empatii w sytuacjach konfliktowych. o ile robot jest w stanie na bieżąco monitorować postęp prac i rozdzielać zadania, menedżerowie mogą skupić się na bardziej kreatywnych aspektach zarządzania.
Taka automatyzacja pewnych rutynowych procesów może odciążyć osoby zarządzające, ale jednocześnie rodzi pytanie o stabilność całego systemu w razie awarii. Jednak, w przypadku mechanicznych szefów tak naprawdę ciężko jest ocenić kto ponosi odpowiedzialność za ich błędne decyzje. Skonstruowanie nowego regulaminu pracy, który będzie pod uwagę „mechanicznego” przełożonego też stanie się nie lada wyzwaniem.
Czy robot przejmie funkcję szefa na stałe?
Najprawdopodobniej w najbliższych latach część firm zacznie eksperymentować z półautonomicznymi systemami zarządzania. Będą wykorzystywać one specjalne algorytmy wpierające menedżerów w podejmowaniu decyzji kadrowych i organizacyjnych. Jednak całkowite zastąpienie człowieka przez maszynę wydaje się mało prawdopodobne. Przynajmniej dopóki sztuczna inteligencja nie osiągnie umiejętności pełnego rozumienia ludzkich emocji i złożonych relacji społecznych.
Eksperci zauważają, iż w miejscach, w których liczy się precyzja, powtarzalność i brak stronniczości, robot-szef może się sprawdzić. Mimo to w obszarach wymagających komunikacji interpersonalnej, negocjacji czy rozwiązywania konfliktów – wciąż niezastąpiony pozostaje czynnik ludzki.