Gość z OpenAI wpłacił Trumpowi miliony. U nas mówią na to łapówka

konto.spidersweb.pl 6 godzin temu

Greg Brockman, prezes OpenAI, właśnie wrzucił bombę do politycznego ogródka. Darowizna dla komitetu wyborczego Donalda Trumpa, to kolejny przykład na zacieśniającą się współpracę między big-techami, a amerykańską administracją rządową. Technokracja w praktyce.

Brockman postanowił przypomnieć światu, iż technologia idealnie łączy się w parę z polityką. Za kwotę 25 mln dolarów wsparł Trumpowski komitet wyborczy (ang. Political Action Committee ) „MAGA Inc.”. To nie jest drobny gest wsparcia i uznania, ale wpłata, która wstrząsnęła branżą i zmusza do zadumy każdego, kto myśli, iż firmy technologiczne są apolityczne.

Darowizna Brockmana i jego żony okazała się największą wpłatą w półrocznym cyklu i natychmiast wzbudziła pytania o wpływ sektora AI na kształtowanie prawa. Krytycy mówią o konflikcie interesów: kiedy liderzy firm finansują kampanie, łatwo wyobrazić sobie regulacje pisane pod potrzeby przemysłu, a nie obywateli.

Jednak sprawa ma wymiar praktyczny. Branża AI od dawna lobbuje przeciwko surowym regulacjom, a teraz ma potężny argument finansowy, by przekonywać decydentów. Z polskiego punktu widzenia oznacza to, iż standardy i normy dotyczące AI, które dotrą do nas z USA, będą kształtowane przez interesy wielkich firm.

Wpływ amerykańskich regulacji na europejską branżę technologiczną

Europejskie instytucje czy konsumenci będą musieli się ugiąć przed Stanami Zjednoczonymi, aby nie płacić ceł, które amerykański prezydent tak chętnie nakłada na niesprzyjające mu państwa. To nie abstrakcja, ale wpływ na prywatność, przejrzystość i odpowiedzialność technologii, z których korzystamy.

Możliwe przychylne regulacje federalne w USA zablokują surowsze przepisy stanowe, co ułatwi ekspansję firm AI, ale też zmniejszy presję na transparentność i odpowiedzialność, a ma to znaczenie także dla europejskich rynków i użytkowników. Darowizna to nie tylko wsparcie polityczne, ale inwestycja w środowisko regulacyjne, które może zadecydować o przyszłości produktów OpenAI w USA i globalnie.

Darowizna szefa OpenAI jest wyraźnym sygnałem: pieniędzmi kupimy uwagę i zmienimy reguły gry. Nie musi to oznaczać natychmiastowej zmiany prawa, ale pokazuje, iż kto ma środki, będzie wpływać na debatę o przyszłości sztucznej inteligencji. Dla nas, to przypomnienie, iż warto śledzić nie tylko nowe funkcje i aktualizacje, ale także sprawdzać to, kto finansuje tych, którzy je tworzą.

Kiedy liderzy branży finansują kampanie polityczne, warto zadać sobie pytanie o konflikt interesów: czy regulacje będą chronić konsumentów, czy raczej ułatwią firmom dalsze eksperymenty bez nadzoru?

Idź do oryginalnego materiału