
Deweloperzy w swoich prospektach reklamowych obiecują złote góry, zielone osiedla pełne życia, a do tego absolutnie zero ruchu samochodowego. Rzeczywistość często bywa mocno rozczarowująca, ale na szczęście powstało narzędzie, które niszczy marzenia.
Opowiem wam smutną historię z mojego osiedla. Gdy kupowałem w nim mieszkanie, to był to jeden wielki plac budowy, ale ciągle żyłem obietnicą dwóch placów zabaw, nasadzeń, dużej liczby ławek, na których miało toczyć się sąsiedzkie życie. Mój blok był pierwszym z trzech, a jakoś tak wyszło, iż dostałem się do rady wspólnoty i mogłem na bieżąco rozmawiać z deweloperem. Trzymałem rękę na pulsie, powstały place zabaw, pojawiły się ławeczki, ale przez cały czas brakowało mi nasadzeń, wyposażenia.
Wziąłem do ręki prospekt i mówię do dewelopera, iż coś tu mi się nie zgadza. Na co on bez żadnego mrugnięcia okiem odpowiedział mi: panie, to tylko taka reklama, żeby przyciągnąć klientów, to nie jest wiążące. Miał racje, prospekty w żaden sposób nie wiążą żadnej ze stron. Na szczęście powstało narzędzie, za pomocą którego możesz zobaczyć jak będzie wyglądać twoje prestiżowe osiedle „Zielona fawela”, zanim kupisz w nim mieszkanie.
Narzędzie stworzone pod Polskich deweloperów.
Wgrywasz render ze strony dewelopera, dostajesz prawdziwą wizualizacje, jak budynek czy osiedle będzie wyglądać we wtorek w Listopadzie. pic.twitter.com/VGmBiqz3Qj
Tak się niszczy marzenia o pięknych osiedlach. Antirender pokazuje smutną prawdę
Mało rzeczy jest tak brzydkich jak Polska w listopadzie. I to właśnie pokazuje strona Antirender – wrzucacie tam wizualizację od dewelopera, a algorytmy pokazują jak będzie wyglądać bez upiększania w pewien listopadowy dzień. Powiem wam, iż to jest wręcz ujmujące w swojej brzydocie.


Patrzę na ten blok i nie mogę wyjść z podziwu jak to jest trafne. W wizjach sprzedawanych przez zawodowców widzimy pięknych ludzi, ładne samochody, a w rzeczywistości dostajemy coś, co znacznie odbiega od rzeczywistości. A wisienką na torcie jest budowla, która w Polsce ma status kapliczek – skrzynka budowlana. To epokowe osiągnięcie polskiej myśli technicznej. Moglibyśmy schować instalacje pod ziemię, ale nasi inżynierowie wolą postawić je na wierzchu, niczym obiekt kultu. Mam czasem przekonanie, iż gdy dojdzie do apokalipsy, nasza cywilizacja przepadnie, a gdy po jej gruzach będą przemieszczać się pierwsi odkrywcy, to będą myśleli, iż na terenie Polski stały miejsca kultu. Tajemnicze skrzynki z kablami.


Jednak narzędzie ma pewne braki. Zapomina dodać obowiązkowego źle zaparkowanego auta oraz paczkomatu i Żabki. Wtedy byłoby narzędziem kompletnym.


W zasadzie nie musicie choćby specjalnie korzystać z tego narzędzia. Wystarczy wam model od Google Nano Banana i wprowadzenie tam odpowiedniego promptu. Dzięki temu unikniecie smutnych rozczarowań, gdy po raz kolejny okaże się, iż wizje dewelopera rozjechały się z rzeczywistością. Dzięki AI możecie się bronić. To smutna odpowiedź na to, iż jesteśmy oszukiwani wizją lepszej rzeczywistości. Niedawno w sieci pojawiło się ogłoszenie dewelopera, który obiecywał szum morza na swoim osiedlu. Problem w tym, iż budował je pod Łodzią, więc było to fizycznie niemożliwe. Jednak na mieszkania i tak znajdowali się klienci, bo przecież szum morza można usłyszeć choćby przykładając muszlę do ucha. Wprawdzie to ułuda, ale coż szkodzi obiecać, jak powiedział pewien polityk.
Owszem, część rzeczy zapisana jest w projekcie budowlanym, w umowie z deweloperem, ale jednak oczy zawsze nabierają się na piękne obrazki. Zresztą deweloperzy doskonale o tym wiedzą, nie bez powodu pokazują takie piękne wizualizacje. Gdybyście zobaczyli taką prawdziwą, to choćby nie wybralibyście numeru.








