
Spotify rozszerza swoją wewnętrzną funkcję wiadomości o grupowe czaty. Użytkownicy już teraz mogą teraz inicjować rozmowy z maksymalnie 10 znajomymi.
Dzięki temu w prosty sposób można dzielić się podcastami, playlistami i utworami bez opuszczania aplikacji. Funkcja ma utrzymać użytkowników w ekosystemie Spotify i ułatwić wspólne słuchanie poprzez zaproszenia do Jamów.
Wraz z nowym rozwiązaniem otrzymujemy ewolucję w aplikacji Spotify. Funkcja wiadomości została wprowadzona już w zeszłym roku, a teraz pojawiła się wyczekiwana opcja chatowania w grupie znajomych. Najpopularniejszy programu do odtwarzania muzyki w końcu doczekał się ulepszenia. Grupowe czaty do 10 osób pozwoli na wspólne komentowanie słuchanych piosenek. Innymi słowy pojawi się coś, co Messenger i What’sApp robią od ponad 10 lat.
Cel inicjatywy jest jasny: zatrzymać użytkownika w aplikacji. Brzmi to jak sprytny plan, szczególnie kiedy w międzyczasie odkrywania nowych albumów można zaserwować reklamy. Bowiem do tego sprowadza się „korporacyjna troska o wygodę użytkownika”.
Funkcja „udostępniania w czasie rzeczywistym” i zaproszenia do Jam stanowią sprytne uzupełnienie dla systemu grupowych wiadomości. W końcu wspólne poznawanie nowych artystów będzie możliwe, razem z synchronizowaniem przewijanych utworów i jednoczesnym klikaniem przycisku „play”.
Spotify chce żebyśmy nie opuszczali odtwarzacza, żeby porozmawiać
Należy jednak zadać sobie pytanie, czy naprawdę potrzebujemy kolejnego miejsca, gdzie będziemy prowadzić rozmowy o tym, co słuchamy? Mamy już Messengera, What’sAppa, Telegram czy Discorda. I wszystkie z nich robią dokładnie to samo, a choćby więcej.
Spotify najwyraźniej sądzi, iż nagle przeniesiemy się z wygodnych komunikatorów na Spotify. Będąc szczerym, to nigdy nie skorzystałem z funkcji wiadomości na Spotify i nie zapowiada się, by miało to się zmienić.
Dodatkowo „subtelny” komunikat: „nie będziesz musiał już opuszczać aplikacji” sprawia wrażenie, jakby przeskakiwanie między apkami na telefonie stanowiło jakiś problem w dzisiejszych czasach. Oczywistym jest, iż z punktu widzenia Spotify lepiej jest zostać w jednym miejscu. Zwłaszcza kiedy algorytm wie, co lubisz, komu to polecić i jak długo będziesz w stanie oglądać reklamy między utworami.
Więcej o nowych technologiach przeczytasz na łamach serwisu Spider’sWeb:
- Spotify ze świetną nowością. Przestaniesz pytać znajomych
- Mapy Google obsłużysz bez użycia rąk. Ta nowość to wybawienie
- YouTube wyświetla dziwny błąd. To nowa kara za kombinowanie
Choć brzmi to jak dbanie o użytkownika, to równie dobrze można to nazwać „strategią retencji”. Czyli zatrzymanie użytkowników w aplikacji, zamiast poleganiu na udostępnianiu linków przez zewnętrzne komunikatory.
Podsumowując: to technicznie to miłe ułatwienie przede wszystkim dla tych, którzy często dzielą się muzyką z grupką znajomych. Strategicznie zaś to kolejny krok w kierunku zamkniętych ekosystemów, gdzie każda funkcja ma na celu skupienie uwagi i zwiększenie zaangażowania, natomiast niekoniecznie poprawi to jakość komunikacji w znaczący sposób.
Grafika użyta w tekście została stworzona przez model sztucznej inteligencji.








