
PKP Intercity pokazuje, iż pociąg może być alternatywą dla samolotu. I coraz częściej staje się też konkurencyjną opcją dla samochodów.
W poniedziałek rozpoczął się strajk pilotów Lufthansy i ma zakończyć się dziś, 14 kwietnia, przed północą. Możliwe, iż nie będzie to jednak koniec utrudnień, bowiem związek zawodowy Ufo wezwał personel pokładowy Lufthansy do protestu w środę i czwartek. Dotychczasowa walka pracowników o swoje prawa wpłynęła na połączenia z i do Polski.
Nie latają? My jedziemy – mówi PKP Intercity
Przewoźnik na swoim facebookowym profilu przypomniał, iż oferuje codzienne połączenia do Berlina. Do tego dochodzą kursy do Monachium.
W rozkładzie jazdy, który wszedł w życie w grudniu, PKP Intercity do dyspozycji pasażerów zaoferowało blisko 560 połączeń, z czego 57 pociągów jest międzynarodowych. To o 17 składów więcej niż miało to miejsce wcześniej.
Wówczas PKP Intercity zwracało uwagę, iż rozwija siatkę połączeń właśnie w kierunku zachodnim:
Dzięki współpracy z Deutsche Bahn, liczba dalekobieżnych relacji wzrosła z 11 do aż 17 par połączeń. Berlin i Warszawę przez Poznań łączy 7 par pociągów dziennych kursujących w równym takcie co 2 godziny. Natomiast do Berlina z Krakowa, Katowic, Opola, Wrocławia i Zielonej Góry pociągi kursują w takcie co 4 godziny. Dodatkowo do stolicy Niemiec mogą dojechać też podróżni pociągiem nocnym z Przemyśla przez Rzeszów, Dębicę, Tarnów, Kraków, Katowice, Opole, Wrocław i Poznań składem IC Ursa. Druga grupa wagonów tego pociągu kursuje również m.in. z Chełma, Lublina, Warszawy, Łodzi, Sieradza i Kalisza. Dziś na tory wyjechały pociągi z/do Lipska, które przekraczają granicę przez przejście graniczne Węgliniec – Horka – informował przewoźnik w grudniu.
Nowością w połączeniach międzynarodowych jest pociąg IC Carpatia, zapewniający bezpośredni dojazd do Monachium, Wiednia, Salzburga, Pragi, Bratysławy i Budapesztu.
Oczywiście podróżnym, którzy na niemieckich lotniskach mieli się np. przesiąść, by konturować podróż w innych kierunkach, dojazd w okresie strajku kilka pomoże. To jednak dowód na to, iż coraz częściej możliwe są zagraniczne wojaże koleją.
Nie pozostało idealnie – ze względu na remonty dojazd do czy z Berlina po niemieckiej stronie nierzadko odbywa się komunikacją zastępczą. Pasażerowie muszą sprawdzać, w których dniach spodziewane są utrudnienia w postaci przesiadki do autobusów albo ominięcia wybranych stacji.
Teoretycznie podróż pociągiem jest dłuższa, ale z drugiej strony nie traci się czasu w sam dojazd na lotnisko – a w odróżnieniu od dworców, porty lotnicze rzadko kiedy blisko są centrum miast – czy całą procedurę związaną z kontrolą i odprawą.
Kolej chce rywalizować z samochodami
Branżowi eksperci zwracają uwagę na to, iż wraz z rosnącymi cenami za paliwo czy przejazdami autostradami kolej staje się nie tylko wygodną, ale też tańszą alternatywą od samochodu. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak w niedawnej rozmowie z „Rynkiem Kolejowym” zauważał, iż za cenę na poziomie ok. 80 zł można przejechać pociągiem trasę liczącą 300 km. To przy aktualnych cenach paliw i opłatach za drogi zdaniem przedstawiciela resortu jest „atrakcyjną kwotą”.
Jak wakacje, to pociągiem? Dużo mówi się w końcu o problemach linii lotniczych z paliwem. Zapasy się kurczą, a ceny rosną. „Linie lotnicze z pewnością będą albo kasować loty o mniejszym obłożeniu, albo podnosić ceny biletów, ponieważ wzrost cen paliwa lotniczego jest ogromny” – przewidywała w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Karolina Sędzimir, ekonomistka PKO BP.
Tym większym zainteresowaniem może cieszyć się letni pociąg PKP Intercity do Chorwacji. Na dodatek będzie jeździł częściej, bo sześć razy w tygodniu. Według deklaracji ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka podróż ma krótsza o co najmniej godzinę.
Pociąg pojedzie również do Kopru – część wagonów zostanie odłączona w Lublanie, a reszta składu pojedzie dalej do Chorwacji.
Zdjęcie główne: Maian Vivier / Shutterstock







