
„Na zachód!” – mówią zgodnie polscy kolejowi przewoźnicy, którzy chcą ułatwić podróże do Niemiec. Ambitne plany poza PKP Intercity snuje ktoś jeszcze.
Kolejowa kooperacja polsko-niemiecka kwitnie. Oni nam używane wagony, my im nowe połączenia. O działaniach PKP Intercity pisaliśmy w lutym. Niedawno przewoźnik nawiązał do trudnej sytuacji niemieckich lotnisk i tamtejszych strajków, przypominając, iż pociąg coraz częściej może być wygodną alternatywą dla samolotów czy autobusów zmierzających do naszych zachodnich sąsiadów. I rzeczywiście: pociągiem dojedziemy nie tylko do Berlina, ale też do Lipska czy Monachium.
Do stolicy Niemiec podróż chce ułatwić również inny polski przewoźnik – Koleje Dolnośląskie. Miejski serwis wroclaw.pl przypomina, iż z Wrocławia do Berlina kursują w tej chwili cztery pociągi Intercity. Jeżdżą one trasą prowadzącą przez Legnicę, Zieloną Górę, Rzepin, Frankfurt nad Odrą do Berlina.
Koleje Dolnośląskie chcą jeździć z Legnicy przez Żagań i Żary. Końcowym przystankiem ma być do Cottbus (Chociebuż) w Niemczech. To skąd ten Berlin? W Cottbus możliwa ma być wygodna przesiadka w stronę stolicy. Deutsche Bahn kursuje co pół godziny.
– Przywracamy historyczny korytarz kolejowy idący przez Żagań i Żary, pomiędzy Wrocławiem a Berlinem. Województwo lubuskie, województwo dolnośląskie i kraj związkowy Brandenburgia trójstronnie chcą zapewnić swoim mieszkańcom przewidywalny i sprawny ruch transgraniczny. Dopracowujemy szczegóły umowy tak, by nowe połączenia Żagania i Żar z Wrocławiem i Berlinem wystartowały z nowym rozkładem kolejowym 2026/2027 – deklaruje Sebastian Ciemnoczołowski, marszałek lubuski.
Wstępny plan zakłada, iż między Cottbus a Legnicą kursować będzie siedem par pociągów. Dodatkowe dwie pary pojadą na trasie Żary – Żagań – Legnica, aby „zapewnić komfortowy dojazd w momencie szczytów przed- i popołudniowych”.
Z przesiadką, ale i tak szybko
Przesiadka w drugi pociąg mknący w stronę Berlina może wydawać się czymś nieco większym niż tylko łyżką dziegciu w tej beczce miodu. Nie jest to może wielka uciążliwość, ale dużym plusem jest sytuacja, kiedy wsiadamy i jedziemy – bez dodatkowej przerwy. Tutaj tego komfortu zabraknie, więc jest powód, aby kręcić nosem.
Na Dolnym Śląsku są jednak przekonani, iż nie będzie to aż tak uciążliwe. Bezpośrednie składy z Wrocławia do Berlina pokonują dziś tę trasę w ok. 4 godz. i 15 min, a rekordzista uwija się w 4 godz. Według Kolei Dolnośląskich jazda z przesiadkami zajmie ok. 4 godziny i 30 minut.
Różnica nie jest duża, a zawsze to jakaś alternatywa. Tym bardziej iż tego typu połączenia są naprawdę na wagę złota.
– W całej Europie kolej przeżywa renesans, ale przez cały czas połączenia na styku granic państw staje się kolejową granicą nie do przekroczenia. Na Dolnym Śląsku staramy się przełamać ten impas i połączenie Legnica – Chociebuż będzie kolejnym na styku państw. Bo warto przypomnieć, iż z Kolejami Dolnośląskimi dotrzemy już do kilku innych miejscowości w Niemczech i Czechach – mówi Michał Rado, wicemarszałek dolnośląski odpowiedzialny m.in. za kolej.
Tych zagranicznych wojaży pociągiem jest coraz więcej. Dużo zmian przyniósł zimowy rozkład jazdy PKP Intercity z 57 międzynarodowymi składami. Latem powróci połączenie do Chorwacji. Pociągów będzie więcej – rok temu jeździły cztery razy w tygodniu, w tym będą jeździć sześć – a sama podróż ma być co najmniej o godzinę krótsza.
PKP Intercity może być alternatywą dla samochodów czy samolotów na wakacje. Potrzebne są też krótsze połączenia, właśnie na styku granic, o czym wspominał wicemarszałek dolnośląski. Dziś w Polsce pociąg staje się podstawowym środkiem transportu. Ważne jest również to, by taka zmiana możliwa była również podczas wyjazdów do sąsiadów. I te bariery da się jednak przełamać.
Zdjęcie główne: Antoni Dudek / Shutterstock.com








