
Pozbawione zastanowienia, kompulsywne przeglądanie krótkich treści na telefonie – czyli tzw. scrolling – może mieć związek z gorszym zdrowiem psychicznym – m.in. z nasileniem lęków, skłonnością do impulsywnych zachowań czy stanami depresyjnymi. Scrollowanie staje się tym bardziej niebezpieczne, im w większym stopniu dotyczy doomscrollingu czyli długotrwałego zagłębiania się w treści o wojnach, katastrofach i innych dramatycznych wydarzeniach.
Telefony komórkowe w założeniu miały ułatwiać kontakt ze światem. Z niewielkiego kieszonkowego urządzenia można połączyć się praktycznie z dowolnym miejscem na Ziemi, obejrzeć dowolny news, dotrzeć do dowolnej informacji. telefony rzeczywiście spełniają swoje zadanie, ale często nie w taki sposób, jak się spodziewaliśmy. Ludzie na całe godziny każdego dnia nie tylko znikają w świecie wirtualnym, ale też tracą kontakt z otaczającą ich realną rzeczywistością. To nie jest strona, w którą warto zmierzać.
Scrollowanie pogarsza środowisko pracy
Ignorowanie kontaktu ze współpracownikami na rzecz scrollowania telefonu, np. podczas wspólnych przerw, może wiązać się z gorszym postrzeganiem środowiska pracy . Takie zjawisko sugerują badania naukowców z Uniwersytetu w Göteborgu. Wywiady z elektrykami i pracownikami ochrony zdrowia nie wskazały co prawda zależności przyczynowo-skutkowych, ale pokazały, iż telefony komórkowe bywają odbierane jako społeczna bariera ograniczająca rozmowy i kontakty podczas przerw.
Osoby częściej doświadczające takiego zachowania ze strony współpracowników gorzej oceniały środowisko pracy pod względem wsparcia, zaufania, poczucia wspólnoty i zaangażowania. Oczywiście nie chodzi o to, aby zakazywać w pracy używania telefonów. „Tych ustaleń nie należy rozumieć tak, iż potrzeba więcej zasad albo iż pracownicy muszą odkładać telefony podczas przerw. Mam raczej nadzieję, iż moje wyniki skłonią do refleksji i dyskusji o tej kwestii w miejscu pracy. Możemy rozmawiać o tym, jak chcemy, żeby to wyglądało, i jak wspólnie stworzyć dobre środowisko pracy” — mówi Per Martinsson, autor badania.
Ale najbardziej może ucierpieć młodzież
Tymczasem na co dzień szczególnie narażone na scrollowanie i jego skutki mogą być młodzi ludzie, na co zwrócili uwagę m.in. specjaliści z University of Western Ontario. Przestrzegają oni, iż u części młodych osób scrollowanie może nasilać lęki, stany depresyjne, impulsywność i skłonności do agresji. Takie problemy zgłosiło 45% z 580 uczestniczących w badaniu nastolatków. „To naprawdę dość zaskakujące. To wynik znacznie wyższy niż można by się spodziewać” – mówi Emma Duerden z Western University, autorka pracy opublikowanej w piśmie „Computers in Human Behavior”.
Badaczka i jej zespół zauważyli również, iż przekraczanie dwóch godzin czasu spędzanego przed ekranem w dni powszednie podwajało prawdopodobieństwo podwyższonego poziomu lęku i czterokrotnie zwiększało ryzyko występowania trudności emocjonalnych oraz behawioralnych. „Pasywne scrollowanie to poważny problem. Wciąga nas i czas po prostu znika. W przypadku badanych przez nas nastolatków pasywne scrollowanie nasilało lęk i naprawdę odbijało się na ich zdrowiu psychicznym. Wiąże się ono także z nudą, a ta może prowadzić do frustracji, agresji, a choćby impulsywnych zachowań. Pasywne scrollowanie zwiększa też ekspozycję na nieodpowiednie treści oraz skłonność do szkodliwych porównań społecznych” – wyjaśnia prof. Duerden.
Wyniki badań wskazują również, iż kontrolowanie czasu spędzanego przed ekranem i większa aktywność fizyczna mogą wspierać dobrostan nastolatków, ale naukowcy przyznają, iż odłożenie telefonu nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. „W poprzednich badaniach widzieliśmy, iż część nastolatków deklarowała choćby 15 godzin czasu ekranowego dziennie. Budzą się, sięgają po ekran i spędzają tak cały dzień. Ograniczenie korzystania z telefonu komórkowego łatwiej zadeklarować, niż zrobić. Uważam, iż zakazy używania telefonów komórkowych w szkołach są kluczowe. Ważne jest też wychodzenie na zewnątrz i uczestniczenie w prawdziwym świecie. Wszyscy po prostu potrzebujemy przerwy od telefonów dla naszego zdrowia psychicznego i ogólnego dobrostanu” – dodaje Emma Duerde.
Lubisz negatywne newsy? Lepiej uważaj!
Warto przy tym zwrócić uwagę na specyficzną formę scrollingu, która jest szczególnie pociągająca i niebezpieczna. Mowa o tzw. doomscrollingu czyli kompulsywnym, pozbawionym zastanowienia przeglądaniu materiałów z negatywnymi treściami – np. dotyczącymi katastrof, wojen czy przemocy.
Jak w jednym z wywiadów wyjaśniła zajmująca się tym tematem prof. Susan Tapert z University of California San Diego School of Medicine, naszej psychice taka aktywność wydaje się wyjątkowo atrakcyjna. Nasz mózg jest tak skonstruowany, iż wyszukuje negatywne sygnały z otoczenia, a nasza uwaga jest do nich ekstremalnie łatwo przyciągana. To cecha, która w dalekiej przeszłości pozwoliła naszym przodkom unikać zagrożeń.
Jednocześnie tzw. układ nagrody w mózgu utrwala często powtarzający się wzorzec scrollowania – powstające napięcie łagodzone jest przez nowe informacje, których psychika poszukuje coraz więcej. „W ten sposób tworzy się pętla sprzężenia zwrotnego, w której sami zaczynamy szukać negatywnych wiadomości: odczuwamy lęk, ale jednocześnie chwilowo ‘nagradza’ nas napływ nowych informacji, więc szukamy kolejnych wiadomości. Bardzo trudno oprzeć się wtedy przyciąganiu przez materiały mówiące o potencjalnych zagrożeniach” – wyjaśnia ekspertka.
Badaczka podkreśla jednocześnie, iż taki nawyk ma zwykle różnorodne negatywne skutki. Ciało reaguje bowiem podobnie jak na realne zagrożenie – rośnie napięcie, podnosi się poziom hormonów stresu, z czasem może prowadzić do stanów lękowych i depresyjnych. Specjalistka podaje przykład zamachu podczas maratonu w Bostonie w 2013 roku, kiedy to osoby, które poświęcały ponad sześć godzin dziennie na śledzenie materiałów medialnych związanych z tym wydarzeniem, aż dziewięciokrotnie częściej zgłaszały silne objawy ostrego stresu niż osoby mające minimalny kontakt z takimi wiadomościami. Wspomina też badania wskazujące nasilenie pesymizmu, spadek zaufania czy satysfakcji z życia a także problemy ze snem pojawiające się w wyniku zagłębienia się w negatywne wiadomości.
Scrollowanie to także ucieczka od teraźniejszości
Zespół z Uniwersytetu Technicznego Yıldız w Stambule zwrócił uwagę na kolejny możliwy mechanizm powiązany z doomscrollingiem. Naukowcy przyjrzeli się grupie 400 osób w wieku średnio 29 lat pod kątem roli uważności, a także wtórnego stresu powstającego u użytkowników mediów społecznościowych w związku z oglądanymi treściami.
Badacze zauważyli, iż doomscrolling ma związek nie tylko ze zwiększoną koncentracją na negatywnych informacjach, ale także z odwracaniem uwagi od chwili obecnej. Jak stwierdzili naukowcy, łącznie wiąże się to z niskim poziomem uważności, z pośrednią traumatyzacją oraz nasileniem objawów wtórnego stresu powstającego pod wpływem negatywnych bodźców.
Nadmiar social-mediów pogarsza sprawę
Kłopotom z doomscrollingiem sprzyja także nadmierne korzystanie z mediów społecznościowych, na co wskazał zespół z tureckiego Uniwersytetu Karamanoğlu Mehmetbeya. Naukowcy zaprosili 301 nastolatków z 20 miast, którzy zostali przebadani dwa razy w odstępie dwóch miesięcy. Eksperci zauważyli, iż tzw. uzależnienie od mediów społecznościowych sprzyjało silniejszemu zaangażowaniu także w doomscrolling.
Dobra wiadomość jest taka, iż nie zanotowano odwrotnej zależności. „Wyniki te pokazują, jak ważne są interwencje uwzględniające uzależnienie od mediów społecznościowych w zapobieganiu doomscrollingowi i jego leczeniu. Specjaliści zdrowia psychicznego mogą stosować wobec nastolatków działania obejmujące naukę zdrowego korzystania z mediów społecznościowych, aby zapobiegać doomscrollingowi” – podsumowują autorzy publikacji, która ukazała się w piśmie „Journal of Addictive Diseases”.
Jak – i czy – można sobie pomóc?
Z nadmiernym scrollingiem lepiej więc poradzić sobie jak najszybciej. Co robić? Wiele zależy od siły nawyku i osobistych predyspozycji. Wspomniana wcześniej prof. Susan Tapert daje kilka rad. W łagodniejszych przypadkach, według niej pomóc mogą proste sposoby. Po pierwsze warto sobie ustanowić limity czasowe i się ich trzymać – np. przeglądać serwisy z wiadomościami tylko przez 20 minut rano i 20 minut po południu.
Po drugie, pomoże wyłączenie dźwiękowych powiadomień informujących o pojawieniu się nowych materiałów. Ekspertka radzi też wprowadzenie stref czy czasu bez telefonu. Warto np. nie przenosić telefonu do sypialni czy w okolice łóżka i darować sobie scrollowanie tuż przed snem. To może nam pomóc w przełamaniu negatywnych nawyków również w ciągu dnia.
Dobrze jest też świadomie wybierać źródło wiadomości i rezygnować z tych, które nastawione są głównie na kreowanie sensacji. Zamiast tego, lepiej wybierać informacje bardziej neutralne, wskazujące na fakty, a nie te posiłkujące się negatywnymi opiniami czy emocjami.
Dobrym pomysłem jest też wprowadzenie aktywności, które nie tylko odciągną uwagę od telefonu, ale także będą wspierały zdrowie. Mowa na przykład o sporcie, spacerach czy rozmowach z rodziną czy przyjaciółmi. Czasami jednak nawyk może być tak silny, iż potrzebna może być pomoc – zwraca uwagę specjalistka. Nie warto się wstydzić, prośba o pomoc fachowca to oznaka dojrzałości i rozsądku.
Scrollowanie – kilka zyskujemy, sporo możemy stracić
Jakie wnioski płyną z większości badań nad scrollowaniem czy nadmiernym zwracaniem uwagi na negatywne newsy czy emocje w internecie? Pamiętajmy, iż internet, zwłaszcza dostępny cały czas pod ręką, to nie tylko cud techniki i brama do informacyjnej wolności. To także miejsce pełne pułapek.
Nadmierne scrollowanie, poświęcanie temu kilku lub choćby kilkunastu godzin dziennie, to jednak ogromne ryzyko. Bilans może być zdecydowanie negatywny. kilka zyskujemy na scrollingu, jeżeli chodzi o wsparcie dla naszego życia zawodowego, rodzinnego czy towarzyskiego, a możemy nieproporcjonalnie więcej stracić.
Scrollowanie to nie tylko złodziej naszego czasu, ale to też przyzwyczajenie, które może niepostrzeżenie zmniejszyć naszą jakość życia i pogorszyć stan naszego zdrowia psychicznego.
Źródło zdjęcia: Plann/Unsplash
