
Apple miało dawniej wiele ciekawych aplikacji, których niestety żywot dobiegł końca. Do dzisiaj żałuję, iż nie mogę korzystać z niektórych rozwiązań Apple. Szczególnie chciałbym tutaj wspomnieć o dwóch z nich: Aperture oraz iWeb.
O iWeb pisałem już rok temu. Naprawdę doskonały sposób na własną stronę i nie rozumiem do dzisiaj, dlaczego Apple z tego zrezygnowało. Druga aplikacja, której brak odczułem ostatnio, to Aperture.
Z racji tego, iż wróciłem do fotografowania, musiałem znaleźć dobry program do obróbki moich zdjęć. Wiem, wiem, Apple ostatnio oddało do użytku swój pakiet Apple Creator Studio, w którym znajduje się Pixelamtor Pro. Jednak po paru godzinach z tym programem nie do końca się polubiliśmy.
Zdecydowałem się na subskrypcję Adobe Lightroom i właśnie wtedy przypomniał mi się wspaniały niegdyś program autorstwa Apple: Aperture. Co to takiego?
Apple Aperture to profesjonalny program do edycji i zarządzania zdjęciami opracowany przez Apple. Aplikacja została zaprezentowana w 2005 roku jako zaawansowane narzędzie skierowane głównie do fotografów zawodowych i półprofesjonalnych, stanowiąc konkurencję dla takich programów jak Adobe Lightroom.
Aperture oferował rozbudowany system katalogowania zdjęć, umożliwiający organizowanie fotografii w projekty, albumy oraz inteligentne foldery. Program pozwalał na pracę na plikach RAW bez konieczności ich wcześniejszej konwersji, co było dużą zaletą dla profesjonalistów.
Aperture był ściśle zintegrowany z systemem macOS oraz innymi aplikacjami Apple. Użytkownicy mogli łatwo importować zdjęcia z iPhone’a czy aparatu cyfrowego oraz udostępniać je przez usługi Apple. Program wspierał także pracę w trybie pełnoekranowym oraz korzystanie z wielu monitorów.
Niestety w 2014 roku firma Apple ogłosiła zakończenie rozwoju programu Aperture, a poniższy film przedstawia możliwe powody uśmiercenia programu.









