Zdaniem CEO firmy ServiceNow, młodych pracowników czeka trudna przyszłość. Jego zdaniem AI uderza głównie w grupę mniej doświadczonych osób.
Sztuczna inteligencja może doprowadzić do bezprecedensowego kryzysu na rynku pracy dla osób rozpoczynających karierę. W rozmowie w stacji CNBC, Bill McDermott, dyrektor generalny ServiceNow, ostrzega, iż w ciągu najbliższych kilku lat stopa bezrobocia wśród świeżo upieczonych absolwentów szkół wyższych może wzrosnąć choćby do poziomu 35%. Główną przyczyną ma być przejmowanie rutynowych zadań przez autonomicznych agentów AI, co drastycznie utrudni młodym ludziom wejście do środowiska korporacyjnego i wyróżnienie się na tle konkurencji.
Obecnie dane rynkowe już wskazują na niepokojące trendy. Choć bezrobocie w tej grupie pod koniec 2025 roku wynosiło niespełna 6%, to wskaźnik zatrudnienia do pracy poniżej kwalifikacji osiągnął najwyższy poziom od 2020 roku. Firmy z różnych branż coraz odważniej wykorzystują AI do cięcia kosztów i zwiększania produktywności przy mniejszym zespole. Przykładowo, firma Block zapowiedziała redukcję zatrudnienia o niemal połowę, motywując to automatyzacją procesów, a Atlassian planuje zwolnienie 10% personelu, by przekierować fundusze na inwestycje w nową technologię.
Koniec ery tradycyjnych „białych kołnierzyków”
W przeciwieństwie do poprzednich rewolucji technologicznych, obecna fala zmian uderza bezpośrednio w zawody umysłowe, takie jak programowanie czy marketing. Strategia gigantów jest jasna: Alex Karp z Palantir celuje w dziesięciokrotny wzrost przychodów przy jednoczesnej redukcji personelu, a szef Amazon, Andy Jassy, zapowiada uszczuplenie kadry biurowej dzięki narzędziom AI. Sam ServiceNow chwali się, iż ich oprogramowanie pozwoliło już wyeliminować 90% procesów w obsłudze klienta, które wcześniej wymagały udziału człowieka.
Według McDermotta zmiany te następują znacznie szybciej, niż przewiduje większość obserwatorów. Model biznesowy przyszłości zakłada dynamiczny wzrost przepływów pieniężnych i przychodów przy zamrożeniu lub drastycznym ograniczeniu wydatków na nowych pracowników, co stawia pod znakiem zapytania tradycyjną ścieżkę kariery dla pokolenia wchodzącego właśnie na rynek pracy.









